Jak wygląda zbieranie głosów „od kuchni”? Tomasz Rzeszutek, pełnomocnik Grupy Inicjatorów Referendum, podkreśla, że kluczem do sukcesu jest bezpośredni kontakt. Choć praca w terenie nie zawsze jest łatwa, wyniki napawają organizatorów optymizmem.
Rynek, targowiska i pukanie do drzwi
Komitet opracował strategię, która ma pozwolić na dotarcie do każdego zakątka powiatu. Działacze stawiają na obecność w miejscach, gdzie tętni życie lokalnej społeczności, ale nie rezygnują z tradycyjnych metod.
- Raniżów: Już w najbliższy czwartek (14 maja) ekipa referendum pojawi się na raniżowskim targu.
- Kolbuszowa: Przez cały maj, w każdą sobotę i niedzielę, stoisko komitetu będzie stałym elementem krajobrazu kolbuszowskiego Rynku.
- Pukanie do drzwi: Równolegle trwa zbiórka metodą „od drzwi do drzwi”. To właśnie ta forma, według działaczy, pozwala na najgłębsze poznanie problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy.
„Zainteresowanie kontra obawy”
Wypowiedź pełnomocnika rzuca ciekawe światło na nastroje panujące w powiecie. Choć tysiąc podpisów to solidny fundament, droga do wymaganych 5–6 tysięcy jest jeszcze długa. Co ciekawe, reakcje ludzi są skrajne.
— W jednych miejscach ludzie bardzo chętnie podpisują listy i otwarcie okazują swoje poparcie, a w innych widać pewne obawy przed obecnymi włodarzami
— przyznaje Tomasz Rzeszutek.
— Pokazuje to również klimat, jaki został wytworzony wokół lokalnej polityki.
Mimo tych barier, ostatnie akcje na kolbuszowskim Rynku miały dodać inicjatorom skrzydeł. Mieszkańcy przychodzą nie tylko po to, by złożyć podpis, ale by wykrzyczeć swoje żale i podzielić się spostrzeżeniami na temat funkcjonowania powiatu pod wodzą starosty Józefa Kardysia.
Czy wystarczy czasu?
Zegar tyka. Oficjalny termin na zebranie kompletnej liczby podpisów mija 23 czerwca. Działacze wierzą jednak, że uda się utrzymać obecne tempo.
— Od początku wiedzieliśmy, że najtrudniej będzie przełamać pierwszą barierę i zachęcić ludzi do aktywności, ale dziś widać, że coraz więcej osób się angażuje
— ocenia pełnomocnik Rzeszutek.
Jeśli prognozy komitetu się sprawdzą i wniosek trafi do Komisarza Wyborczego w Tarnobrzegu z wymaganym poparciem, mieszkańców powiatu kolbuszowskiego czeka gorące lato – tym razem nie tylko ze względu na pogodę, ale i przy urnach wyborczych. Decyzja o tym, czy powiatem powinni rządzić nowi ludzie, pozostaje w rękach wyborców, których głosy będą teraz liczone co do jednego.
Komentarze (0)