reklama

Podkarpacki "myk" na lekarza. Czy po kontroli NIK system odzyskał zdrowie?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Podkarpacki "myk" na lekarza. Czy po kontroli NIK system odzyskał zdrowie? - Zdjęcie główne
Autor: Canva.com | Opis: Analiza 92 medyków z Podkarpacia wykazała, że 83,7 proc. z nich naruszyło prawo do odpoczynku.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCITo miał być sposób na łatanie dziur w grafikach, a okazał się systemowym mechanizmem omijania prawa. Choć od ujawnienia procederu „pozornego outsourcingu” w podkarpackich szpitalach minęły lata, walka o składki ZUS i bezpieczeństwo pacjentów wciąż trwa.
reklama
reklama

Śledztwo Najwyższej Izby Kontroli (raport 1/23/002/LRZ) obnażyło patologię, w której szpitale wynajmowały... własnych pracowników od podmiotów zewnętrznych. W czterech placówkach - w Łańcucie, Jaśle, Kolbuszowej i Przeworsku - stwierdzono, że umowy cywilnoprawne zawarto dla pozoru.

Najbardziej jaskrawym przykładem stało się Centrum Medyczne w Łańcucie. Szpital ten zawarł 16 umów ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Szpitala w Łańcucie. Przez ten podmiot świadczenia realizowało aż 372 etatowych pracowników placówki.

NIK ustalił bezlitośnie: stowarzyszenie nie posiadało własnego sprzętu, bazy lokalowej, a nawet termometrów. Korzystało z infrastruktury szpitala na podstawie nieodpłatnego użyczenia, pełniąc rolę wyłącznie formalnego pośrednika w transferze pieniędzy. Łącznie w latach 2019-2022 CM w Łańcucie wypłaciło stowarzyszeniu ponad 8 mln zł za te „usługi”.

reklama

Na drugim biegunie znalazł się ZOZ w Dębicy, gdzie kontrolerzy nie stwierdzili zjawiska pozornego outsourcingu. Tamtejsze pielęgniarki, choć pracowały na różnych umowach, nie robiły tego jednocześnie u tego samego pracodawcy w sposób naruszający prawo

Dyżury grozy: Maratony w Jaśle i Kolbuszowej

Głównym motywem tego procederu było obejście norm czasu pracy. Analiza 92 medyków z Podkarpacia wykazała, że 83,7 proc. z nich naruszyło prawo do odpoczynku. Łączny czas pracy etatowej i kontraktowej sprawiał, że lekarze pracowali średnio o 17 godzin tygodniowo za dużo.

W dokumentacji NIK oraz interpelacjach poselskich pojawiają się dane, które budzą niepokój o bezpieczeństwo pacjentów:

  • Ekstremum w Jaśle: Jeden z lekarzy w trzymiesięcznym okresie rozliczeniowym pracował średnio niemal 14 godzin na dobę, wliczając w to wszystkie weekendy i święta.
  • Skala naruszeń w regionie: 59 pracowników łącznie 873 razy nie miało zapewnionego wymaganego 11-godzinnego odpoczynku dobowego.
  • Wypalenie rezydentów:  Interpelacja poselska Elżbiety Gelert do ministra zdrowia wskazuje, że już 70 proc. młodych lekarzy w trakcie specjalizacji wykazuje symptomy wypalenia zawodowego, co jest potęgowane przez pracę ponad siły w wielu placówkach jednocześnie.

 

Luty 2026: "Sprawdzam" po 18 miesiącach od raportu

W lutym 2026 roku redakcja Korso dotarła do nowych informacji. Bartłomiej Pograniczny, rzecznik prasowy NIK, w oficjalnej odpowiedzi z 23 lutego 2026 r. przedstawił realne efekty kontroli po blisko dwóch latach od jej zakończenia.

  • Efekt Kolbuszowej: „Dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej, w informacji z 23 kwietnia 2025 r., poinformował, że zaległe składki ZUS zostały zweryfikowane i odprowadzone” - poinformował rzecznik Pograniczny. Oznacza to, że do systemu wróciło ponad 1,26 mln zł.
  • Opór w Jaśle i Przeworsku: Mimo upływu czasu, dyrektorzy tych placówek do lutego 2026 r. nie poinformowali NIK o zwrocie składek. W Jaśle dług szacowany był na potężną kwotę 5 689 008,04 zł.
  • Kary dyscyplinarne: Rzecznik Pograniczny ujawnił również stan postępowań karnych: „31 stycznia 2025 r. Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych przy RIO w Rzeszowie poinformował o złożeniu wniosku o ukaranie do Przewodniczącego Komisji Orzekającej (...) w przypadku zawiadomienia dotyczącego Szpitala Specjalistycznego w Jaśle”. W pozostałych szpitalach sprawy umorzono ze względu na przedawnienie.

Ministerstwo Zdrowia: Etyka zamiast twardych przepisów

Mimo miażdżących wyników kontroli, resort zdrowia konsekwentnie odmawia systemowych zmian w prawie. Minister Zdrowia Izabela Leszczyna, w oficjalnym stanowisku z czerwca 2024 r., wprost odrzuciła wniosek NIK o zainicjowanie prac legislacyjnych mających na celu wyeliminowanie pozornego outsourcingu. 

Resort argumentował to deficytem kadr oraz potrzebą zachowania "elastyczności" w kształtowaniu stosunków prawnych między szpitalami a lekarzami. Według ministerstwa, to sami medycy i dyrektorzy placówek powinni dbać o bezpieczeństwo, kierując się "etyką oraz deontologią zawodową", które resort uznał za wystarczające bezpieczniki.

Ten optymizm ministerstwa zderzył się jednak z rzeczywistością opisaną w kolejnym, ogólnopolskim raporcie NIK o funkcjonowaniu szpitali wojewódzkich (nr P/24/044). Dokumentacja ta ujawniła, że brak odgórnych limitów czasu pracy dla lekarzy na kontraktach prowadzi do sytuacji skrajnych: w jednej z placówek udokumentowano rekordzistę, który świadczył pracę bez przerwy przez 103,5 godziny. W innym przypadku lekarz pracował średnio niemal 14 godzin na dobę przez cały kwartał, wliczając w to wszystkie weekendy i święta.

Na te fakty w styczniu 2025 roku zareagował osobiście prezes NIK Marian Banaś, publikując miażdżącą opinię do stanowiska Ministerstwa Zdrowia. Banaś nie krył oburzenia postawą resortu:

- Niepokój NIK budzi jednak bierność Ministra Zdrowia w zakresie wniosku dotyczącego maksymalnego dopuszczalnego nieprzerwanego czasu pracy personelu lekarskiego zatrudnionego na podstawie umów cywilnoprawnych.

Prezes Izby punktował, że samo ministerstwo przyznaje, iż „przepracowany lekarz bez wątpienia nie daje rękojmi zapewnienia należytej opieki nad pacjentami”, a jednocześnie oficjalnie informuje, że w resorcie „nie są prowadzone prace nad wprowadzeniem przepisów regulujących czas pracy lekarzy zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych”.

W ocenie NIK takie podejście to prosta droga do tragedii, za którą szpitale zapłacą „poważną odpowiedzialnością odszkodowawczą” w przypadku błędów medycznych popełnionych przez przemęczony personel.

Czy system odzyskał zdrowie?

Na luty 2026 roku bilans kontroli pięciu podkarpackich szpitali to 11 zrealizowanych wniosków na 19 sformułowanych. Choć Kolbuszowa uregulowała długi, systemowa luka pozwalająca na pracę ponad siły pozostaje otwarta.

Bartłomiej Pograniczny z NIK przyznaje, że „wyeliminowanie tego zjawiska we wszystkich placówkach w kraju wymaga zmian legislacyjnych”, których Minister Zdrowia odmawia.

Dla pacjenta oznacza to jedno: wchodząc na oddział w 2026 roku, wciąż nie ma on pewności, czy leczący go lekarz jest w pierwszej, czy może w setnej godzinie swojej pracy.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo