Reklama

Chcą powstania rezerwatu przyrody w powiecie kolbuszowskim. Wyjątkowa dolina rzeki Smarkatej [ZDJĘCIA]

Opublikowano: wt, 23 lis 2021 16:00
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Tak dzikiego i dziewiczego terenu nie znajdziemy nigdzie indziej. W powiecie kolbuszowskim zachowało się jedno z najbardziej wyjątkowych środowisk w skali Podkarpacia. Mowa o dolinie rzeki Smarkatej.

Na pograniczu gmin Cmolas oraz Majdan Królewski płynie niczym niezmącona rzeka. Jej bieg wyznaczyła sama natura, a rzadkie rośliny i zwierzęta znalazły tam swój dom. Ludzka stopa nie wkroczyła znacznie w teren, co pozwoliło stworzyć idealne warunki dla ekosystemu.

Dolina rzeki Smarkatej, o której mowa, leży w okolicach Ostrów Baranowskich i Huty Komorowskiej. To właśnie w tamtym miejscu Podkarpackie Towarzystwo Przyrodników Wolne Rzeki stara się o utworzenie rezerwatu przyrody. Wszystko podyktowane jest troską i ścisłą ochroną dziewiczych terenów, którym w przeciwnym razie może grozić degradacja z rąk człowieka. Wielkość rezerwatu miałaby mieć powierzchnię około 200 hektarów. 

Torfowiska i raki w dolinie Smarkatej 

Rzeka Smarkata w tamtym miejscu płynie swoim nurtem, w który nie ingerował człowiek. Wokół niej rozciągają się wiekowe lasy i liczne torfowiska, z wieloma gatunkami rzadkich roślin. Bioróżnorodność rzeki i jej otoczenia zachwyciła przyrodników, którzy postanowili chronić tak cenny skrawek powiatu kolbuszowskiego. To właśnie dlatego Towarzystwo Wolne Rzeki wystąpiło do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie o objęcie doliny rzeki Smarkatej rezerwatem przyrody. 

Na obszarze badań stwierdzono występowanie 163 gatunków roślin, w tym 21 gatunków mchów oraz 142 gatunki roślin naczyniowych. 18 gatunków jest objętych ochroną częściową, z czego aż 13 to mchy. Podczas jednego rekonesansu terenowego stwierdzono występowanie 32 gatunków grzybów i 5 gatunków śluzowców w południowej części obszaru badań. Przyrodnicy stwierdzili także, że na terenie występują liczne gatunki ptaków chronionych, w tym bociana czarnego, czyżyka, dzięcioła zielonosiwego, kowalika, kukułkę czy żurawie. Na szczególną uwagę zasługują stwierdzenia sóweczki w okresie lęgowym, dotyczące dwóch par prawdopodobnie lęgowych. Sóweczka jest w Polsce gatunkiem rzadkim, bardzo nielicznie lub nielicznie lęgowym. Wymaga specyficznych lasów o zróżnicowanej strukturze wiekowej, wykształconej piętrowości i dużej ilości dziupli.

fot. Janusz Wepsięć

Ważną siedliskotwórczą rolę stawów bobrowych na obszarze badań potwierdza gniazdowanie pary żurawi.

Jedynym stwierdzonym przedstawicielem gromady pancerzowców na obszarze badań był rak szlachetny, który jest już bardzo rzadkim gatunkiem występującym jedynie w bardzo czystych rzekach. 

Mieszkańcy chcieli chronić dolinę rzeki Samrkatej 

Janusz Wepsięć, wiceprezes Podkarpackiego Towarzystwa Przyrodników Wolne Rzek, tłumaczy, że nie ma jeszcze decyzji RDOŚ-u odnośnie utworzenia rezerwatu. - Są pozytywne opinie Wód Polskich jako zarządcy cieku rzeki Smarkatej oraz pozytywna opinia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Jest to teren zarządzany przez Nadleśnictwa Mielec i Nowa Dęba - tłumaczy Janusz Wepsięć. 

Nasz rozmówca tłumaczy, że temat utworzenia rezerwatu przyrody wypłynął od mieszkańców Huty Komorowskiej.

- Kilka lat temu zaprowadzili nas w to miejsce, kilkakrotnie tam zaglądaliśmy. Dzika rzeka pośród lasów Puszczy Sandomierskiej to bardzo rzadki widok. Na Podkarpaciu taki charakter rzeki jest niespotykany. Większość rzek jest meliorowana, w dużym stopniu przekształcona. W tym rejonie rzeka zachowała dziki pierwowzór. Na tym odcinku zachowała ona naturalny charakter

- mówi wiceprezes towarzystwa. 

Dodaje on, że wszystkie siedliska oraz gatunki roślin i zwierząt wskazują na to, że te procesy trwają od setek, jak nie tysięcy lat. - Torfowiska, które się tam utworzyły i gatunki, które tam istnieją, wskazują, że nie było tak dużej ingerencji człowieka - podkreśla. 

fot. Piotr Bednarek 

Zagrożenia dla doliny rzeki Smarkatej 

Janusz Wepsięć zaznacza, że dla doliny rzeki Smarkatej widzi dwa znaczące zagrożenia.

- Pierwsze, to melioracja tej rzeki. Próba zmeliorowania tej rzeki była. Wyprostowanie tej rzeki, zrobienie zwykłego rowu, usunięcie drzew, tych martwych drzew, które zalegają, które tak naprawdę stymulują morfologię rzeki i nadają charakter temu terenowi. Rzeka na pewno byłaby przekopana, stworzony byłby z niej zwykły kanał, czyli wszystkie te meandry, zawijasy, osuwiska byłyby zniszczone

- wyjaśnia nam przyrodnik. 

Poza tym pociągnęłoby to za sobą inne nieodwracalne skutki.

- Mamy tam raka szlachetnego, bardzo rzadki gatunek i wiele gatunków ryb i roślin. Te gatunki z pewnością musiałyby zginąć, a wiemy to doskonale, bo na innym odcinku rzeki Smarkatej, która już jest zmeliorowana, tych gatunków nie ma. Taki sam los spotkałby tamte zwierzęta

- zaznacza nasz rozmówca. 

Janusz Wepsięć, wiceprezes zarządu Podkarpackiego Towarzystwa Przyrodników Wolne Rzeki, to inicjator i organizator większości działań towarzystwa. Jest absolwentem Ochrony Środowiska w PWSOŚ w Radomiu. Związany z Regionalnym Centrum Promocji Obszaru Natura 2000 Tarnobrzeska Dolina Wisły i Ligą Ochrony Przyrody.

Drugi czynnik bardzo niebezpieczny dla tamtego terenu to gospodarka leśna prowadzona przez oba nadleśnictwa (Mielec i Nowa Dęba). 

Janusz Wepsięć zaznacza, że na szczęście ścinka drzew nie weszła mocno w dolinę. Zauważalne są jednak fragmenty, gdzie zręby były prowadzone aż do koryta rzeki. - Zręby drzew powodują, że ściana lasu jest podatna na wywroty, na złamy. Drzewa, które były w głębi lasu, z systemem korzeniowym nieprzystosowanym do takiego naporu wiatru, wywracają się i te siedliska się niestety degradują - tłumaczy nam wiceprezes. 

fot. Sylwia Tomala

Podkreśla on, że bardzo ważne są starodrzewia, które są kluczowe ze względu na gatunki ptaków. Występuje tam bardzo liczna populacja dzięciołów. - Są to przeróżne gatunki - duży, średni, mały dzięcioł czarny. Mamy udokumentowane gniazdowania, stwierdziliśmy sóweczkę, która też jest dziuplakiem, więc te wszystkie gatunki są zależne od drzew starych, dziuplastych. Jeżeli te drzewa zostaną wycięte, to te zwierzęta nie będą miały gdzie żyć - alarmuje. 

Towarzystwo Wolne Rzeki wnioskuje do nadleśnictw, aby na czas inwentaryzacji i procedowania przed RDOŚ utworzenia rezerwatu odstąpić lub mocno ograniczyć wyrąb drzew. - Bo bez sensu byłoby, jeżeli w trakcie prac cenne środowisko zostałoby zniszczone właśnie przez wycinkę drzew - dodaje nasz rozmówca. 

Sprawa doliny rzeki Smarkatej w toku 

Towarzystwo Przyrodników Wolne Rzeki o utworzenie rezerwatu na Smarkatej stara się od wiosny 2019 roku. - Dostaliśmy informację, że jest już komplet dokumentów, więc czekamy - wyjaśnia Janusz Wepsięć. 

Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, tłumaczy, że dyrektor nie podjął jeszcze decyzji, jednak prowadzi rozmowy w tej sprawie z PGL Lasy Państwowe. Rezerwat ten planowany jest na granicy dwóch nadleśnictw, ale też dwóch regionalnych dyrekcji lasów państwowych.

- Teren ten jest niewątpliwie cenny zarówno krajobrazowo jak i przyrodniczo. Rzeki o tak naturalnych charakterze, swobodnie meandrujące są już rzadkością. Teren przy rzece Smarkatej jest pozostawiony bez użytkowania jako tzw. strefa przypotokowa

- zaznacza Łukasz Lis. 

Rzecznik RDOŚ-u dodaje, że objęcie tego terenu jedną z najwyższych form ochrony przyrody, jaką jest rezerwat przyrody, byłoby pewnym rodzajem jego wyróżnienia i nadanie mu ponadregionalnego charakteru. - Wzbogaciłby nie tylko podkarpacką, ale i w krajową sieć rezerwatów przyrody. Ochrona przyrody ma charakter ogólnospołeczny. Jest celem publicznych, a więc byłby to swego rodzaju dar dla następnych pokoleń - zauważa przedstawiciel rzeszowskiej dyrekcji ochrony środowiska. 

PUBLIKACJA O SMARKATEJ

Podkarpackie Towarzystwo Przyrodników Wolne Rzeki wydało już publikację o dolinie rzeki Smarkatej. Towarzystwo chce wypromować skrawek powiatu kolbuszowskiego poprzez m.in. współpracę z samorządami. - Uważamy, że forma ochrony przyrody na tym terenie jest dużym atutem dla tych gmin - zaznacza Janusz Wepsięć.

Łukasz Lis, rzecznik prasowy RDOŚ w Rzeszowie:

- Należy w tym miejscu zaznaczyć, że rezerwat jest formą ochrony przyrody o najwyższym reżimie ochronnym, na równi z parkiem narodowym. Tym samym obowiązywać będą tam wszystkie przewidziane ustawą o ochronie przyrody zakazy, w tym poruszania się poza szlakami wyznaczonymi przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Oznacza to, że podziwiać ten teren byłoby można wyłącznie ze szlaku, o ile taki zostanie wytyczony. Każda inna aktywność wymagać będzie zezwolenia.

LASY W DOLINIE RZEKI 

Lasy w dolinie Smarkatej są zróżnicowane zarówno pod względem budującego je składu gatunkowego, jak i wieku drzewostanów. Na obszarze badań wyróżniono pięć typów siedliskowych lasu. Są to przeważająco lasy mieszane wilgotne (69 proc.), następnie bory mieszane wilgotne (12 proc.), bory wilgotne (9 proc.), bory mieszane świeże (3 proc.) i olsy (2 proc.).

Zdecydowanie przeważają zbiorowiska wilgotne związane z płytko zalegającym zwierciadłem wód podziemnych. Jedynym miejscem występowania suchszego boru mieszanego świeżego są wydmy Smarkatej Góry. Aż 39 procent powierzchni obszaru badań zajmują drzewostany ponadstuletnie. Kolejne 33 proc. stanowią drzewostany w wieku 65-100 lat. Drzewostany młodsze, w wieku 30-65 lat i 2-30 lat pokrywają odpowiednio 16 i 7 proc. powierzchni. Wiek drzewostanów ma zasadnicze znaczenie dla bioróżnorodności w lasach – im wyższy wiek, tym większa różnorodność poszczególnych grup organizmów.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 11 dni temu | ocena +1 / -0

    Krzysztof

    Największym zagrożeniem dla tego terenu są Lasy Państwowe i szum medialny jaki się koło tego miejsca teraz zrobił. Od lat tam chodzę na grzyby , zresztą nie tylko ja i teren ten jaki był taki jest z racji niewielu go odwiedzających . Po informacji medialnej na pewno to się zmieni , kwestię chęci wycięcia lasu przez LP można by uregulować odgórnie j... Rozwiń