reklama

Z Sędziszowa Małopolskiego na salony Ekstraklasy! Wymarzony debiut i „wejście smoka” Karola Delikata

Opublikowano:
Autor:

Z Sędziszowa Małopolskiego na salony Ekstraklasy! Wymarzony debiut i „wejście smoka” Karola Delikata - Zdjęcie główne
Autor: Lech Poznań/facebook | Opis: Karol Delikat zaliczył świetny debiut w PKO BP Ekstraklasie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SPORTMarzeniem każdego młodego chłopaka biegającego za piłką jest debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeszcze więcej radości przynosi bramka w takim spotkaniu, a absolutnym szczytem marzeń jest zdobycie gola tuż po wejściu z ławki rezerwowych. Wszystkie te trzy pragnienia w jeden wieczór spełnił zaledwie kilkunastoletni Karol Delikat. Cały Sędziszów Małopolski ma ogromne powody do dumy – to właśnie z naszego miasta pochodzi nowy diament poznańskiego Lecha, który szturmem wdarł się do polskiej elity.
reklama

Od sędziszowskich podwórek do Akademii Lecha Poznań

Karol Delikat to chłopak z Sędziszowa Małopolskiego, który swoją wielką piłkarską przygodę zaczynał w regionie. Pierwsze poważne kroki stawiał w drużynie Soccer Ropczyce, skąd później trafił do Stali Rzeszów. Już od najmłodszych lat sędziszowianin pokazywał, że drzemie w nim gigantyczny potencjał. W 2018 roku błysnął na całą Polskę, zostając królem strzelców ogólnopolskiego turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Rok później jego talent doceniono na Podkarpaciu, honorując go specjalnym wyróżnieniem podczas plebiscytu Podkarpacka Nike. Cztery lata temu utalentowany pomocnik z Sędziszowa stanął przed życiową szansą. Kolejka chętnych po jego podpis była długa – biły się o niego czołowe kluby w kraju. Rywalizację wygrał Lech Poznań.

reklama

– Zdecydowanie wybrałem najlepiej. Jak tylko przyszła propozycja z Lecha, wiedziałem, że muszę zrobić krok do przodu. Od pierwszego momentu, jak zobaczyłem akademię we Wronkach i stadion przy Bułgarskiej, wiedziałem, że moim celem jest gra tutaj i strzelanie bramek dla Lecha – wspominał po latach zawodnik.

Klasa na boisku i poza nim

Mieszkańcy Sędziszowa Małopolskiego mogą być dumni z Karola nie tylko ze względu na jego dryblingi i bramki, ale również przez to, jakim jest człowiekiem. Ci, którzy znają go od dziecka, podkreślają jego skromność i świetny charakter. Doskonale obrazuje to sytuacja z jednego z młodzieżowych turniejów. Karol otrzymał wówczas statuetkę dla najlepszego zawodnika zawodów. Uznał jednak, że na nagrodę bardziej zapracował ktoś inny – podszedł do bramkarza swojego zespołu i oddał mu trofeum. Taki gest pokazuje, że wielki talent idzie u niego w parze z wielką klasą i empatią.

reklama

Filmowy debiut i „wejście smoka”

Wszystko, na co Karol pracował od dziecka na sędziszowskich i podkarpackich boiskach, skumulowało się w minioną niedzieę. Młody pomocnik usiadł na ławce rezerwowych pierwszego zespołu „Kolejorza”. Szansa nadeszła w 78. minucie meczu, kiedy trener desygnował go do gry w miejsce Daniela Hakansa. To, co wydarzyło się zaledwie kilkadziesiąt sekund później, brzmi jak scenariusz dobrego filmu sportowego. W 79. minucie Luis Palma popędził skrzydłem i precyzyjnie dograł w pole karne. Tam idealnie w tempo wbiegł chłopak z Sędziszowa Małopolskiego, który bez mrugnięcia okiem zamienił podanie na bramkę! Trybuny stadionu w Poznaniu eksplodowały, a starsi koledzy z drużyny natychmiast ruszyli do młodego debiutanta, tonąc z nim w objęciach.

reklama

Dojrzały przed kamerami. „Czułem, że coś się wydarzy”

Tuż po końcowym gwizdku Karol Delikat musiał zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem – stanął przed kamerami ogólnopolskiej stacji Canal+Sport. W swoim pierwszym dorosłym wywiadzie wypadł równie pewnie i dojrzale, co na murawie.

- Ciężko powiedzieć, co się czuje w takiej chwili. Od początku dnia myślałem, że mogę dostać dzisiaj szansę na debiut. Czułem, że coś się może dzisiaj wydarzyć, ale nie sądziłem, że pójdzie to aż tak dobrze. Jak tylko zobaczyłem, że Luis wygrywa pojedynek w bocznym sektorze i ma piłkę na prawej nodze, to wiedziałem, że dostanę zagranie na nos. Wiedziałem, że muszę wybiec za plecy obrońcy i to skończyć. Naprawdę ciężko powiedzieć, co się czuje, jak cały stadion skanduje twoje imię – relacjonował na gorąco wzruszony sędziszowianin.   

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo