Mirosław Kaczmarczyk urodził się w grudniu 1959 roku. Przez znaczną część swojego życia zawodowego był związany z kolbuszowską oświatą. Przez ćwierć wieku kierował Szkołą Podstawową nr 2 w Kolbuszowej, wcześniej funkcjonującą jako Zespół Szkół nr 2.
W lutym 2018 roku zrezygnował z funkcji dyrektora ze względów osobistych i zdecydował się przejść na świadczenie kompensacyjne. Formalnie stanowisko dyrektora przestał pełnić z końcem sierpnia tego samego roku.
Jego aktywność nie zakończyła się jednak wraz z odejściem ze szkoły. Mirosław Kaczmarczyk ponownie zaangażował się w działalność samorządową. W latach 2018-2024 był radnym Rady Miejskiej w Kolbuszowej. Podczas sesji zabierał głos m.in. w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, lokalnych przedsiębiorców oraz problemów zgłaszanych przez mieszkańców.
Wcześniej, w latach 1994-1998, zasiadał także w zarządzie miasta i gminy Kolbuszowa, gdy burmistrzem był Zbigniew Chmielowiec.
Mirosław Kaczmarczyk zmarł 4 października 2026 roku w godzinach porannych. Miał 66 lat.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się we wtorek, 6 października 2026 roku, o godz. 12.00. W kaplicy cmentarnej parafii pw. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej zostanie wówczas odmówiony różaniec za duszę śp. Mirosława. Następnie, o godz. 13.00, w Kolegiacie w Kolbuszowej odprawiona zostanie msza święta żałobna.
„Najpierw nauczyciel, później sąsiad i kolega z Rady Miejskiej”
Jedną z osób, które przez lata miały z nim kontakt, był Krzysztof Wójcicki, obecny zastępca burmistrza Kolbuszowej. Wcześniej obaj byli kolegami z Rady Miejskiej, a prywatnie także sąsiadami.
Wójcicki wspomina, że jego znajomość z Mirosławem Kaczmarczykiem trwała 37 lat. Ich drogi spotkały się na różnych etapach życia - najpierw w szkole, później w miejscu zamieszkania, a następnie w samorządzie.
- Znałem Mirka od wielu lat. Kiedy dziś o nim myślę, uświadamiam sobie, jak wiele różnych etapów mojego życia było związanych właśnie z nim. Poznaliśmy się 37 lat temu, kiedy był moim nauczycielem w szkole podstawowej. Później, gdy dorosłem i zamieszkałem na Manhattanie, zostaliśmy sąsiadami. Po latach spotkaliśmy się również w Radzie Miejskiej - tym razem już jako koledzy radni.
Przez te wszystkie lata mieliśmy wiele okazji do rozmów. Często rozmawialiśmy o samorządzie, polityce i o tym, co dzieje się wokół nas. Mirek zawsze miał swoje zdanie i nie bał się go wyrażać, ale jednocześnie potrafił słuchać i szanował poglądy innych. Bardzo to w nim ceniłem. Nie patrzył na to, kto jest autorem danego pomysłu. Jeśli uważał, że rozwiązanie jest dobre i służy mieszkańcom, po prostu je popierał.
Był człowiekiem niezwykle aktywnym i zaangażowanym. Miał wiele pomysłów, zgłaszał inicjatywy, interesował się sprawami naszej gminy. W samorządzie często był głosem rozsądku i kimś, z kim warto było porozmawiać, nawet jeśli nie zawsze we wszystkim się zgadzaliśmy.
W ostatnich latach, po objęciu przeze mnie stanowiska zastępcy burmistrza, nadal byliśmy w stałym kontakcie. Mirek dzwonił, przychodził, czasem chciał skomentować jakąś sytuację, czasem coś podpowiedzieć lub doradzić, a czasem po prostu porozmawiać. Te rozmowy były już czymś naturalnym. Zawsze ceniłem jego spostrzeżenia, doświadczenie i rady.
Dzisiaj chyba właśnie tego będzie brakowało najbardziej - świadomości, że Mirek już nie zadzwoni, nie przyjdzie i nie usiądziemy po raz kolejny, żeby porozmawiać.
Pozostanie wiele wspomnień z tych 37 lat znajomości. Najpierw nauczyciel, później sąsiad, kolega z Rady Miejskiej, a przede wszystkim człowiek, którego przez tyle lat po prostu miało się obok. Mirku, będzie Cię brakowało
- wspomina prawa ręka burmistrza.
„Otwarty, życzliwy i pełen pomysłów”
Swoje wspomnienia przekazał nam również Zbigniew Chmielowiec, obecnie poseł, a w czasie, gdy Mirosław Kaczmarczyk zasiadał w zarządzie Miasta i Gminy Kolbuszowa, pełnił funkcję burmistrza.
Jak wspomina Zbigniew Chmielowiec, ich znajomość sięga początku lat 90. Przez lata spotykali się zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnym. Poseł Chmielowiec zapamiętał Mirosława Kaczmarczyka jako człowieka otwartego, życzliwego i niezwykle zaangażowanego w swoją pracę, a także kompetentnego, opanowanego i pełnego pomysłów. Podkreśla również jego wyjątkowe poczucie humoru, dzięki któremu potrafił wnosić w życie innych wiele ciepła i uśmiechu. Wspominając jego działalność, zwraca uwagę także na zaangażowanie w rozwój kierowanej przez niego szkoły - poprawę warunków nauki, rozbudowę placówki o nowe skrzydło i salę gimnastyczną oraz rozwój szkolnej infrastruktury sportowej. Jak zaznacza, ich wieloletnią współpracę zawsze bardzo wysoko cenił.
„Potrafił rozmawiać na różne tematy”
Z Mirosławem Kaczmarczykiem przez lata związany był również Jerzy Sitko, obecny dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Kolbuszowej, który zastąpił go na tym stanowisku.
W jego wspomnieniu szczególnie mocno pojawia się obraz człowieka ciekawego świata, zainteresowanego kulturą, sportem i wydarzeniami wokół niego.
- Mirek Kaczmarczyk był dla mnie przede wszystkim osobą niezwykle inteligentną i myślę, że ta mądrość była jego cechą wrodzoną. Czytał niesamowite ilości książek, oglądał mnóstwo filmów, które mi później polecał.
Potrafił rozmawiać na różne tematy, wykazywał zainteresowanie sportem, polityką i otaczającą go rzeczywistością.
Lubił czerpać energię z kontaktów z innymi ludźmi, łatwo nawiązywał nowe znajomości, często był duszą towarzystwa. Wydawał się być osobą pewną siebie, otwartą, posiadającą zdolności przywódcze. Swoją energią i entuzjazmem zarażał innych.
- powiedział szef "Dwójki".
Tomasz Buczek: „Odszedł zdecydowanie za wcześnie”
Wspomnieniem o Mirosławie Kaczmarczyku podzielił się także Tomasz Buczek, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego. W swoim wpisie złożył kondolencje rodzinie i podkreślił, że zapamięta zmarłego jako człowieka zaangażowanego w sprawy lokalnej społeczności, a jednocześnie ciepłego i życzliwego.
- Najszczersze kondolencje dla rodziny. Pan Mirosław pozostanie w mojej pamięci jako uczciwy człowiek, któremu na sercu leżał zawsze los małej i dużej Ojczyzny. Ciepły, życzliwy, zaangażowany społecznie patriota, człowiek z pasją i energią. Wzór dla nas wszystkich. Odszedł zdecydowanie za wcześnie! Jeszcze niespełna trzy miesiące temu miałem możliwość porozmawiać z Panem Mirkiem, cieszę się że udało mi się wtedy z nim jeszcze spotkać i podyskutować
- napisał europoseł z Kolbuszowej Górnej.
„Za takie postawy go szanowałem”
Michał Karkut, który wraz z Mirosławem Kaczmarczykiem zasiadał w Radzie Miejskiej w Kolbuszowej, zwraca uwagę przede wszystkim na ich różnice w poglądach i jednocześnie gotowość do rozmowy.
- Z Mirkiem pracowałem jedynie jedną kadencję. Różniliśmy się w wielu tematach. Jednak wielokrotnie dyskutowaliśmy i wymienialiśmy poglądy, próbując dojść do jakiegoś rozwiązania. Mirek nigdy nie odrzucał zdania innych osób. Trzeba też przyznać, że jako nieliczny potrafił sprzeciwiać się ówczesnemu burmistrzowi i w głosowaniach pokazać, że ma swoje zdanie i zasady. Za takie postawy go szanowałem i tak będę go pamiętał
- opowiada radny z Kolbuszowej Górnej.
„Najlepszy nauczyciel historii, jakiego znałem”
Po publikacji informacji o śmierci Mirosława Kaczmarczyka pod naszym postem na Facebooku pojawiło się blisko 180 komentarzy. Mieszkańcy, byli uczniowie, znajomi i osoby, które przez lata spotykały go na swojej drodze, składali kondolencje rodzinie, ale także dzielili się własnymi wspomnieniami. W wielu komentarzach powtarzały się słowa o jego zaangażowaniu, podejściu do uczniów i pasji do historii. To tylko część wpisów, które pojawiły się pod naszą publikacją.
- Najlepszy nauczyciel historii, jakiego znałem, umiał zarazić tematem i zawsze było na wesoło. Niejeden raz to sobie wspominałem, a minęło już 30 lat. Jeszcze 2 tygodnie temu spacerował z pieskiem i miałem przyjemność zamienić z Panem parę zdań i przedstawić syna. Bardzo mi przykro, wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich
- napisał Kamil.
-Pan Kaczmarczyk historii mnie uczył, dobry pedagog i porządny człowiek
- napisał Paweł.
- Do dziś z ogromnym sentymentem wspominam lekcje z panem Kaczmarczykiem. Świetny kontakt z młodzieżą, bardzo ciekawie prowadzone zajęcia. Moje kondolencje
- napisała Anna.
- Będziemy go wspominać jako dobrego dyrektora i dobrego człowieka
- napisała Ewa.
- Jak wielu poprzedników wspominam Pana Dyrektora jako świetnego pedagoga i pasjonata historii - lekcje z Nim pozostają w pamięci do dzisiaj...
- napisała Aleksandra.
-Bardzo przykro, bardzo dobry pedagog i dyrektor. Budził szacunek w nas, uczniach, a przy tym był opanowany
- wspomina Marcin.
-Bardzo dobry człowiek i wspaniały pedagog, na stanowisku dyrektora był niezastąpiony. Ogromna strata
- napisała Barbara.
-Pan dyrektor zaszczepił we mnie pasję do historii, kapitalnie prowadził zajęcia, równy Gość!
- napisał Maciej.
-Wspominam go jako stanowczego, jednocześnie wykazującego zrozumienie pedagoga. Wielka szkoda
- napisał jeden z internautów.
-Będziemy wspominać go jako wspaniałego kolegę, ciepłego i przemiłego człowieka. Niech odpoczywa w pokoju
- napisała Bogumiła.
Dla jednych był przede wszystkim dyrektorem szkoły, dla innych nauczycielem, samorządowcem, sąsiadem czy kolegą. Z przywołanych wspomnień wyłania się jednak obraz osoby, która przez lata była mocno obecna w życiu Kolbuszowej - zarówno w oświacie, jak i lokalnym samorządzie.
Pozostaną po nim nie tylko lata pracy i podejmowanych działań, ale przede wszystkim wspomnienia ludzi, którzy spotkali go na swojej drodze.
Syn znanego kolbuszowskiego lekarza
Mirosław Kaczmarczyk był także synem Antoniego Kaczmarczyka, znanego w Kolbuszowej lekarza internisty. Śp. Antoni Kaczmarczyk zmarł w listopadzie 2022 roku w wieku 89 lat. Urodził się 19 maja 1933 roku w Makowie Podhalańskim, ukończył Akademię Medyczną w Krakowie, a później przez dziesięciolecia pracował jako lekarz w Kolbuszowej i okolicznych miejscowościach.
Kierował przychodniami zdrowia w Kolbuszowej, Dzikowcu i Lipnicy, a w Szpitalu Powiatowym był zastępcą Ryszarda Dutkowskiego, ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych. Przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci kolbuszowskiej służby zdrowia. Po jego śmierci wieloletnia pielęgniarka szpitala, Elżbieta Wilk, wspominała go jako lekarza oddanego pacjentom i swojej pracy.
- Wspaniali i dobrzy ludzie odchodzą. To był mądry, uczynny i oddany swojej pracy lekarz. Z powołania. Dla ludzi, dla wszystkich ludzi, pogodny, uśmiechnięty, kulturalny i miły. Wielka strata. Takich lekarzy, niestety, jest coraz mniej... Spoczywaj w pokoju
- wspominała Elżbieta Wilk.
Komentarze (0)