Głosowanie odbyło się w czwartek, 22 października. Posłowie decydowali o losach projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego przygotowanego przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Propozycja zakładała przede wszystkim usunięcie ograniczenia, zgodnie z którym wójt, burmistrz lub prezydent miasta może pełnić swoją funkcję najwyżej przez dwie kolejne kadencje.
Ostatecznie projekt przepadł. 213 posłów było za jego przyjęciem, 215 przeciw, a 9 wstrzymało się od głosu. Tym samym obowiązujące od 2018 roku przepisy pozostają bez zmian.
Sejm był podzielony
Wynik głosowania pokazuje, jak niewielka była różnica między zwolennikami i przeciwnikami zmiany. Projekt poparli wszyscy głosujący posłowie PSL - 31 osób. Za zmianą opowiedziała się również zdecydowana większość klubu Koalicji Obywatelskiej - 145 posłów, przy czterech głosach przeciw. Podzielone były natomiast m.in. Lewica, Konfederacja, Polska 2050 i Centrum.
Projekt PSL nie był nową propozycją. Do Sejmu trafił w lipcu 2025 roku. Oprócz zniesienia limitu dwóch kadencji przewidywał również likwidację zakazu równoczesnego kandydowania wójta, burmistrza czy prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu oraz sejmiku województwa.
Kosiniak-Kamysz chciał zniesienia dwukadencyjności
Za zmianą od początku opowiadało się PSL. Władysław Kosiniak-Kamysz mówił wcześniej, że ludowcy chcą przyspieszenia prac nad projektem. Argumentował, że o tym, kto powinien rządzić gminą, powinni decydować przede wszystkim mieszkańcy podczas wyborów.
Lider PSL zapowiedział również rozwiązanie odwrotne do obecnych regulacji. Jeśli dwukadencyjność samorządowców miałaby pozostać, jego partia chce zaproponować wprowadzenie limitu dwóch kadencji także dla posłów i senatorów. Kosiniak-Kamysz zaznaczał, że wymagałoby to zmiany Konstytucji.
Po czwartkowym głosowaniu PSL ponownie podniosło ten argument, publikując komunikat: „Dwie kadencje także dla posłów i senatorów!”.
Co to oznacza dla powiatu kolbuszowskiego?
Dla mieszkańców powiatu kolbuszowskiego decyzja Sejmu może mieć znaczenie już podczas kolejnych wyborów samorządowych.
Przy obecnym stanie prawnym ograniczenie dwóch kadencji obejmie Elżbietę Wróbel, wójt gminy Niwiska, Jerzego Wilka, wójta gminy Majdan Królewski, oraz Władysława Grądziela, wójta gminy Raniżów.
Jeżeli przepisy pozostaną niezmienione, po zakończeniu obecnej kadencji cała trójka nie będzie mogła ponownie ubiegać się o stanowisko wójta w swoich gminach w 2029 roku.
To oznacza, że mieszkańców Niwisk, Majdanu Królewskiego i Raniżowa czekać może wybór nowych włodarzy. Ostateczny kształt sytuacji będzie jednak zależał od tego, czy do 2029 roku ustawodawca ponownie podejmie próbę zmiany przepisów.
Nie wszędzie będzie to oznaczało zmianę
Inaczej wygląda sytuacja w pozostałych gminach powiatu kolbuszowskiego.
Przy obecnych przepisach o kolejną kadencję w 2029 roku będą mogli ubiegać się Bernadetta Wolak-Posłuszny, wójt gminy Cmolas, Bogumiła Kosiorowska, wójt gminy Dzikowiec, oraz Grzegorz Romaniuk, burmistrz Kolbuszowej.
Oznacza to, że w tych samorządach mieszkańcy będą mogli ponownie zdecydować przy urnach, czy chcą powierzyć obecnym włodarzom kierowanie gminami na kolejną kadencję.
Ponad 1,5 tys. samorządów może zmienić włodarzy
Problem ma znacznie szerszy wymiar niż tylko powiat kolbuszowski. Według danych przedstawianych przez Związek Metropolii Polskich, przy utrzymaniu obecnych przepisów w 2029 roku ponad 1,5 tys. samorządów może zmienić swoich włodarzy.
Czwartkowe głosowanie sprawia, że ten scenariusz pozostaje aktualny.
Na razie piłka jest więc po stronie przepisów, a nie samorządowców. Sejm zdecydował, że limit dwóch kadencji pozostaje. Jeśli przed wyborami w 2029 roku nie zostanie zmienione prawo, w części gmin powiatu kolbuszowskiego wyborcy będą musieli wybierać nowych gospodarzy.
Komentarze (0)