Wczoraj pytaliśmy, skąd się wzięła
Sprawę opisaliśmy wczoraj po sygnale od naszych Czytelników. Przy jednym ze znaków drogowych w Kolbuszowej, tuż przed rondem od strony Rynku, pojawiła się kamera. Urządzenie zamontowano kilka metrów nad ziemią, od tylnej strony znaku „ustąp pierwszeństwa”. Obiektyw skierowany był w stronę ronda i znajdujących się po drugiej stronie działek.
Na urządzeniu widniał napis „pomiar ruchu”.
Nietypowy montaż wzbudził zainteresowanie mieszkańców, ale - jak się okazało - również Urzędu Miejskiego. Początkowo miejscy urzędnicy nie mieli informacji, kto zamontował kamerę i na czyje zlecenie.
Jak przekazał nam wówczas Krzysztof Wójcicki, zastępca burmistrza Kolbuszowej, gmina nie zlecała montażu urządzenia. Co więcej, kamera znajdowała się na gminnej działce, a nie w pasie drogowym drogi powiatowej.
Magistrat rozpoczął więc ustalanie, kto pojawił się w tym miejscu. Sprawdzany miał być również miejski monitoring.
Okazało się, że kamer było aż 7
Dzisiaj, w piątek 23 października, ponownie skontaktowaliśmy się z Krzysztofem Wójcickim. Tym razem odpowiedź na pytanie, skąd wzięła się kamera, była już znana.
Jak się okazuje, urządzenia zostały zamontowane w ramach pomiarów ruchu drogowego prowadzonych na siedmiu skrzyżowaniach na terenie gminy Kolbuszowa.
Co ciekawe, nie chodziło więc o jedną kamerę, którą zauważyli nasi Czytelnicy. Łącznie w terenie zamontowano 17 urządzeń rejestrujących.
Pomiary objęły skrzyżowania w Kolbuszowej, Kolbuszowej Górnej oraz Kolbuszowej Dolnej.
Gdzie prowadzono pomiary?
Z informacji przekazanej Urzędowi Miejskiemu wynika, że pomiary przeprowadzono w kolbuszowskiej gminie w następujących miejscach:
- DK9/DW987,
- DK9 - rondo Józefa Karola Lubomirskiego,
- DK9 (ul. Kościuszki)/ul. Tyszkiewiczów,
- DK9 - rondo im. Józefa Batorego,
- rondo ulic Mickiewicza, Obrońców Pokoju, J. Piłsudskiego i pl. Wolności,
- DW875 - rondo ulic Jana Pawła II, Narutowicza i Mielecka,
- DW875/ul. Leśna.
To właśnie kamera przy rondzie ulic Mickiewicza, Obrońców Pokoju, Piłsudskiego i pl. Wolności była tą, którą jako pierwszą zauważyli mieszkańcy i o której pisaliśmy.
Kamery miały policzyć samochody
Po co właściwie je zamontowano?
Urządzenia służyły do rejestracji ruchu drogowego, a następnie analizy nagranego obrazu. Dzięki temu można było określić liczbę pojazdów przejeżdżających przez poszczególne skrzyżowania oraz podzielić je na kategorie.
Nie był to więc monitoring mający służyć np. wystawianiu mandatów czy kontrolowaniu kierowców.
Pomiar miał charakter czasowy. Kamery rejestrowały ruch przez 24 godziny - 22 października 2026 roku, od godz. 0.00 do 24:00.
Urządzenia zostały zamontowane dzień wcześniej, czyli 21 października, a ich demontaż zaplanowano na 23 października.
Kto prowadził pomiary?
Z dokumentu przekazanego dzisiaj kolbuszowskiemu magistratowi wynika, że pomiary są częścią większego projektu.
Umowa została zawarta 26 czerwca 2026 roku pomiędzy Skarbem Państwa - Generalnym Dyrektorem Dróg Krajowych i Autostrad, reprezentowanym przez GDDKiA Oddział w Rzeszowie, a firmą Promost Consulting z Rzeszowa.
To firma dobrze znana mieszkańcom Kolbuszowej, ponieważ zajmuje się m.in. pracami związanymi z planowaniem przebiegu obwodnicy Kolbuszowej.
Część dotycząca analiz i prognoz ruchu drogowego wykonuje natomiast Viaplan Michał Bryszewski, będący podwykonawcą Promost Consulting. Prace w terenie, czyli m.in. montaż urządzeń, zostały zlecone przez Viaplan firmie Ewimap z Warszawy.
Dlaczego urząd nic o tym nie wiedział?
To jedna z ciekawszych kwestii całej sprawy.
Jak przekazał nam dzisiaj Krzysztof Wójcicki, Urząd Miejski otrzymał informację dotyczącą prowadzonych pomiarów dopiero 23 października, czyli już po zakończeniu właściwego pomiaru.
Wczoraj, kiedy pytaliśmy o kamerę, magistrat nie miał więc wiedzy, kto ją zamontował i dlaczego.
Dzisiaj wiceburmistrz poinformował nas, że firma przeprosiła za zaistniałą sytuację i wyjaśniła, że urządzenia były elementem większego projektu. Jak wynika z przekazanych nam informacji, doszło po prostu do zamieszania z przekazaniem informacji o planowanych pracach.
Jeszcze wczoraj gmina rozważała wyciągnięcie konsekwencji w związku z montażem urządzenia na swoim terenie bez wcześniejszej informacji. Po wyjaśnieniu sprawy magistrat nie zamierza jednak robić firmie problemów.
Kamery powinny już zniknąć
Zgodnie z przekazaną magistratowi informacją urządzenia miały zostać zdemontowane 23 października, czyli dzień po przeprowadzeniu pomiaru.
Cała tajemnica związana z kamerą, która jeszcze wczoraj wzbudzała zainteresowanie mieszkańców i zaskoczyła samych urzędników, została więc wyjaśniona.
Okazało się, że nie była to żadna tajemnicza forma kontroli kierowców. Kamery miały przez dobę policzyć i sklasyfikować pojazdy przejeżdżające przez siedem skrzyżowań.
A przy okazji pokazały, że czasem jedna kamera zamontowana przy znaku potrafi wywołać całkiem sporą zagadkę. Tym razem rozwiązanie przyszło już następnego dnia.
Komentarze (0)