Jako pierwsza "pod nóż" poszła ginekologia i oddział położniczo-noworodkowy. Po kilku latach ze szpitala zniknął oddział dziecięcy. Z kolei od jesieni 2020 roku w kolbuszowskim szpitalu nie działa interna - oddział wewnętrzny został zawieszony i do tej pory nie może ponownie ruszyć.
Wśród mieszkańców obserwujących to, co dzieje się w szpitalu powiatowym, pojawiają się głosy, że te działania mają być częścią układanki. Dodając do niej kolejne puzzle w postaci wielomilionowych inwestycji, jak np. modernizacja parkingu przed budynkiem szpitala wraz z przebudową kanalizacji, według niektórych osób wyłania się obraz placówki, która ma zostać przygotowana do prywatyzacji. W sieci krążą już nazwiska osób, w których ręce miałby trafić szpital.
Te głosy dotarły również do starosty Józefa Kardasia.
- Najgorzej zabolało to, że zarzuca się nam, że my to, co przygotowujemy, robimy to pod prywatyzację. Padły nawet nazwiska kilku osób, że będziemy kupować (szpital, przyp. red.). Nie wiem, kto to wymyślił. Jest to typowa bujda!
- zapewniał podczas kwietniowej sesji starosta Józef Kardyś.
Starosta odniósł się do trwających inwestycji, zarówno przy szpitalu przy ul. Grunwaldzkiej, jak i przy "kolbuszowskiej nerce" przy ul. Kolejowej. Jak wyjaśniał, na wielomilionowe zadania pozyskiwane są pieniądze z zewnątrz, składane są wnioski o dofinansowanie.
Jeżeli pieniędzy brakuje, wówczas są one wydawane z budżetu powiatu. Józef Kardyś zapewnił także, że takie działania będą realizowane bez względu na to, co będzie się dalej działo ze szpitalem.
Z kolei Zbigniew Strzelczyk, dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej, skierował apel do społeczeństwa.
- Nie panikować. Nie plotkować. Nikt nie kupuje szpitala. Nikt go nie prywatyzuje. Nie wiem, skąd są te ploty, ale one są. Ludzie są okropni, a lekarze czytają później te posty w internecie i nie chcą przyjść do Kolbuszowej
- stwierdził dyrektor Strzelczyk, zaznaczając, że Kolbuszowa to trudne miejsce do pracy.
Szef lecznicy przypomniał sytuację, gdy do szpitala została wezwana policja, która kontrolowała lekarzy dyżurnych. Sprawą zajęła się też prokuratura.
- Kto będzie chciał pracować w takim szpitalu, jeśli będziemy takie rzeczy robić? W żadnym szpitalu tego nie ma – stwierdził dyrektor SP ZOZ Kolbuszowa. - Szpital dobrze się ma i ma się mieć lepiej - uspokajał radnych powiatowych Zbigniew Strzelczyk
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.