Już od pierwszych minut spektaklu było jasne, że reżyserska wizja Elżbiety Winiarskiej oraz zespołu odpowiadającego za adaptację sceniczną trafiła w dziesiątkę. Przedstawienie – komedia obyczajowa, która z humorem dotyka ludzkich słabostek i namiętności – szybko wciągnęło publiczność w świat bankowych intryg, domowych napięć i charakterystycznych, rapackich zawirowań.
Scenografia przygotowana przez Marka Krakowskiego subtelnie podkreślała realia sztuki, jednocześnie pozwalając wybrzmieć aktorom, którzy tego wieczoru dali popis swoich możliwości. Oklasków nie brakowało – a niektóre dialogi, pełne błyskotliwości i lekkiego absurdalnego kolorytu, wywoływały salwy śmiechu.
Obsada, która zachwyciła publiczność
W roli głównej – Piotra Gordziejowskiego, urzędnika bankowego z charakterem i dylematami – znakomicie odnalazł się Tomasz Koczur, budząc sympatię widzów zarówno komizmem sytuacyjnym, jak i wyczuciem rytmu scenicznego.Barbara Czachor jako Pani Gordziejowska stworzyła żywą, wyrazistą postać, doskonale oddając dynamikę małżeńskich przepychanek. Joanna Hodór-Cebula w roli Maryni wniosła na scenę dużo ciepła, energii i teatralnej świeżości.
Świetnie wypadli również Mieczysław Skowron jako dyrektor oraz Karol Wesołowski w roli Irski – obaj z humorem odmalowali biurokratyczną rzeczywistość, która, mimo upływu lat, wciąż wydaje się zaskakująco aktualna.
Publiczność doceniła także kreacje Joanny Szalony (Panna Zofia), Barbary Nycek (Anna), Elżbiety Czachor (Interesantka, Stasia), Kazimierza Skowrona (Herbowski), Doroty Koczur (Pelagia), Jolanty Augustyn (Woźna) i Danuty Niemczyk (Pomoc banku). Każda z tych ról wniosła do sztuki swoją własną barwę, tworząc pełen życia, humoru i dynamiki teatralny świat.
Magia teatru i siła lokalnej kultury
To, co wydarzyło się w MDK w niedzielny wieczór, było czymś więcej niż tylko premierą. To dowód na to, że lokalne inicjatywy artystyczne potrafią zgromadzić tłumy i stworzyć wyjątkową przestrzeń do wspólnego przeżywania sztuki. Widzowie reagowali żywiołowo, a po zakończeniu spektaklu aktorzy długo odbierali gratulacje i słowa uznania.Atmosfera była gorąca – choć to listopad – a uśmiechy widzów po wyjściu z sali mówiły wszystko. Wielu podkreślało, że Teatr Amatorski im. Aleksandra Fredry nie po raz pierwszy udowodnił, że w Kolbuszowej kultura ma się doskonale.
Komentarze (0)