Dramat na trasie spacerowej
Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę, 12 kwietnia, na popularnej trasie spacerowej Białkówka w Nowej Wsi koło Kolbuszowej. To miejsce, które mieszkańcy chętnie wybierają na odpoczynek i aktywność na świeżym powietrzu.
Jak już informowaliśmy, 65-letni mężczyzna nagle stracił przytomność podczas spaceru. Z relacji świadków wynika, że jako pierwszy zauważył go przejeżdżający rolkarz, który natychmiast rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. Na miejsce wezwano służby ratunkowe.
Mimo szybkiej reakcji świadków oraz działań ratowników, życia mężczyzny nie udało się uratować.
Odszedł ceniony lekarz
Zmarłym okazał się Jerzy Szadkowski – znany i szanowany lekarz dentysta, który przez lata leczył mieszkańców Kolbuszowej i okolic. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla rodziny, pacjentów oraz całej lokalnej społeczności.
Wielu mieszkańców podkreśla, że był nie tylko świetnym specjalistą, ale też człowiekiem o wyjątkowym podejściu do ludzi.
Sprawą zajmuje się prokuratura
Okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Rejonowa w Kolbuszowej. Na miejscu tragedii obecny był prokurator, który nadzorował pierwsze czynności.
Jak przekazała szefowa prokuratury Joanna Kwiatkowska-Brandys, wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Przesłuchano świadków, a dla ustalenia dokładnej przyczyny śmierci zlecono sekcję zwłok. Pisaliśmy o tym więcej TUTAJ >>>.
Wspomnienia, które mówią więcej niż słowa
Jan Zuba
Były burmistrz Kolbuszowej, obecnie wiceprzewodniczący Rady Powiatu Kolbuszowskiego, zapamiętał Jerzego Szadkowskiego jeszcze z lat, gdy był młodym stomatologiem i już wtedy budził uznanie swoim podejściem do pacjentów. Jan Zuba wspomina go jako bardzo dobrego lekarza i cenionego specjalistę, z którego usług sam korzystał w latach 90. Podkreśla, że wyróżniał się nie tylko wysokimi umiejętnościami zawodowymi, ale też otwartością i życzliwością wobec ludzi. Był człowiekiem uczynnym, gotowym pomagać innym, a przy tym towarzyskim i serdecznym w codziennych kontaktach. W pamięci rozmówcy pozostał więc nie tylko jako fachowiec, ale też jako człowiek, do którego po prostu miało się zaufanie i sympatię.
Grażyna Maziarz
Sołtyska Nowej Wsi, a zarazem radna miejska, przez 40 lat leczyła zęby u Jerzego Szadkowskiego i właśnie ta wieloletnia relacja najlepiej pokazuje, jak wielkim cieszył się zaufaniem. W rozmowie z naszą redakcją wspomina go jako znakomitego fachowca i wspaniałego człowieka, u którego nawet leczenie zębów przebiegało w miłej atmosferze, bo potrafił żartować i rozładowywać napięcie. Szczególnie utkwiła jej w pamięci sytuacja sprzed czterech dekad, kiedy uratował złamany do połowy ząb. Naprawiony wtedy ząb służył jej przez 40 lat, a kiedy dwa lata temu znów się zepsuł, lekarz ponownie go odbudował. Jak podkreśla, wszystkie zęby leczyła właśnie u niego i ma je do dziś, co w jej oczach najlepiej świadczy o jego umiejętnościach. Zapamiętała go jako człowieka o wyjątkowym fachu, bardzo życzliwego, uczynnego i ponadprzeciętnego specjalistę. Zwraca uwagę, że podczas leczenia nigdy nie sprawiał bólu, a ona sama nigdy nie miała do niego żadnych zastrzeżeń. Zawsze była zadowolona z wizyt i z przekonaniem polecała go innym. W jej wspomnieniu powraca także obraz Jerzego Szadkowskiego poza gabinetem - jako człowieka kompetentnego, serdecznego i bliskiego ludziom. Często spotykali się na trasie na Białkówce, gdzie on spacerował, a ona jeździła rowerem. Wiadomość o jego śmierci była dla niej ogromnym wstrząsem i czymś wręcz trudnym do przyjęcia.
Lek. dent. Barbara Rudnicka
Dentystka z Kolbuszowej przyznaje, że nie znała Jerzego Szadkowskiego bardzo dobrze, choć łączył ich wspólny szkolny etap życia - oboje uczęszczali do tego samego liceum, choć do różnych klas. Jak wspomina, przez wiele lat nie mieli już bezpośredniego kontaktu, jednak mimo tej życiowej odległości zachowała do niego duży szacunek. W jej słowach wybrzmiewa także zwyczajna, ludzka sympatia - podkreśla, że jako znajomi po fachu po prostu się lubili. To krótkie, ale bardzo ciepłe wspomnienie pokazuje, że pozostawiał on po sobie dobre wrażenie także wśród tych, z którymi nie łączyły go bliskie, codzienne relacje, lecz szczera życzliwość i wzajemne uznanie.
Komentarze (0)