Niedzielna tragedia na popularnej Białkówce wstrząsnęła mieszkańcami powiatu. Nieprzytomnego lekarza odnalazł na trasie przejeżdżający rolkarz. Mimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez świadka, a później przez zespół ratownictwa medycznego, życia 65-letniego mężczyzny nie udało się uratować. O tym pisaliśmy a artykule: Tragiczna niedziela na Białkówce. Nie żyje znany lekarz
Śledczy wykluczają udział osób trzecich
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kolbuszowej. Na miejscu zdarzenia w niedzielę obecny był prokurator, który nadzorował pierwsze czynności zabezpieczające. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, nic nie wskazuje na to, by do śmierci lekarza ktokolwiek się przyczynił.
Joanna Kwiatkowska-Brandys, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej przekazała w rozmowie z nami, że wstępnie śledczy wykluczyli udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Przesłuchano już także świadków, którzy znajdowali się w pobliżu miejsca tragedii.
Kluczowe wyniki sekcji
Aby rozwiać wszelkie wątpliwości i poznać medyczną przyczynę nagłego zatrzymania krążenia, prokuratura zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok.
— Badanie sekcyjne zaplanowano na dzisiaj (wtorek, 14 kwietnia). Po jego zakończeniu będziemy mogli wskazać, co było bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny
— dodaje prokurator Kwiatkowska-Brandys.
Żal po stracie medyka
Jerzy Szadkowski był postacią nietuzinkową, lekarzem „z powołania”, u którego leczyły się całe pokolenia kolbuszowian. Wiadomość o jego nagłym odejściu wywołała falę kondolencji w mediach społecznościowych oraz wśród pacjentów, którzy wspominają go jako profesjonalistę o wielkim sercu.
Komentarze (0)