– „Mój mąż nigdy nie miał problemów ze zdrowiem, a dziś walczy o życie” – mówi jego żona Natalia, która opisuje zbiórkę i każdego dnia robi wszystko, by nie stracić nadziei.
Małżeństwo jest razem od ponad 20 lat. Wspólnie wychowują trzech synów. Najmłodszy ma zaledwie 2,5 roku, starsi – 16 i 22 lata. To właśnie myśl o dzieciach daje rodzinie siłę w najtrudniejszych momentach.
– „Pęka mi serce, gdy pomyślę, że najmłodszy synek mógłby nie pamiętać swojego taty”
– przyznaje Natalia.
Dramat rozpoczął się nagle, bez żadnych wcześniejszych sygnałów. We wrześniu u Michała pojawił się niedowład lewej ręki i nogi. Rodzina nie przypuszczała, że to objaw śmiertelnie groźnej choroby. Badania obrazowe wykazały obecność guza mózgu. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie – biopsja, oczekiwanie na wyniki i ostateczna diagnoza: glejak IV stopnia, guz nieoperacyjny.
– „To był szok. Usłyszeliśmy, że rokowania są bardzo złe, ale nie możemy się poddać”
– podkreśla żona chorego.
Michał przeszedł już radioterapię i kontynuuje chemioterapię. Niestety choroba postępuje, a jego stan znacznie się pogorszył. Porusza się głównie na wózku inwalidzkim, stracił wzrok w lewym oku. Niedawno doszło do groźnego upadku, który zakończył się interwencją na SOR-ze.
– „Michał zawsze był bardzo aktywny, był złotą rączką. Dziś wie, że nie wróci do pracy, nie może robić nawet prostych rzeczy w domu, które dawały mu radość”
– mówi Natalia.
Rodzina wciąż szuka ratunku. Konsultuje się z kolejnymi lekarzami, licząc, że ktoś zdecyduje się na operację lub zaproponuje inne, nowoczesne leczenie. Nadzieją była terapia Optune oraz innowacyjne metody dostępne w jednym z ośrodków w Bydgoszczy, jednak na ten moment Michał nie został zakwalifikowany do leczenia ze względu na zbyt poważny stan zdrowia.
– „Nie wiemy, z jakimi kosztami jeszcze się zmierzymy. Już teraz jest nam bardzo trudno” – przyznaje żona chorego. – „Proszę o każdą wpłatę, każde udostępnienie. Wierzę, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej drogi”.
Dla rodziny Małków każdy dzień to walka o czas, nadzieję i godne życie. Pomoc finansowa ma wesprzeć dalsze leczenie, konsultacje specjalistyczne, rehabilitację oraz codzienne funkcjonowanie w obliczu ciężkiej choroby.
– „Mój mąż musi żyć. Dla mnie i dla naszych synów” – podkreśla Natalia.
Każdy gest solidarności może mieć znaczenie. W tej walce Michał i jego bliscy nie chcą być sami.
Komentarze (0)