Jeden z naszych Czytelników napotkał ostatnio w lesie niecodzienne znalezisko. Mowa o porożu jelenia. Stąd zrodziło się pytanie - czy napotykając je w lesie, możemy zabrać ze sobą? W końcu, jak mawia polskie przysłowie - znalezione nie kradzione. Okazuje się, że w jednym przypadku nie powinniśmy zabierać znaleziska.
Kinga Mazur, przedstawicielka kolbuszowskiego nadleśnictwa, w rozmowie z nami tłumaczy, że jeśli znaleźliśmy samo poroże (tzw. zrzut), to możemy je śmiało zabrać do domu. Natomiast jeśli będzie to poroże razem z czaszką, a może się tak zdarzyć, to powinniśmy je zostawić w lesie. Ta dodaje, że zrzuty możemy napotkać wczesną wiosną, najczęściej na przełomie lutego i marca. Z kolei od października do marca możemy znaleźć poroże łosia, od kwietnia do maja - daniela, a w październiku i listopadzie - sarny.
W lesie możemy także napotkać na zniszczoną korę drzew. To efekt tzw. spałowania. Jak tłumaczy Nadleśnictwo Kolbuszowa, jest to po prostu zdzieranie kory z drzew (najczęściej sosen i świerków) przez niektóre zwierzęta, u nas w lasach najczęściej przez jelenie. To zjawisko osłabia odporność drzew i może prowadzić do ich obumierania. Dzieje się tak, gdy po zimie leśne ssaki nie mają dostępu do roślin zielonych, świeżych gałązek i owoców. To sprawia, że muszą poszukiwać jedzenia gdzie indziej.
Tak wyglądało jedno z drzew w Kolbuszowej Górnej, prawdopodobnie spałowane przez jelenia. Fot. Nadesłane.
Mariusza Kobylarza, komendanta miejscowego posterunku straży leśnej, pytamy natomiast o kłusownictwo na naszym terenie. Ten przyznaje, że nie było w ostatnim czasie udokumentowanych przypadków. Ostatni miał miejsce w zeszłej jesieni w Porębach Dymarskich. Jak słyszymy, straż leśna prowadzi nieustannie działania prewencyjne, które pozwalają ograniczyć kłusownictwo do minimum. Chodzi m.in. o częste patrole (również z policją), fotopułapki czy obserwacje z użyciem sprzętu noktowizyjnego.
Komentarze (0)