Inwestorzy: „Nie przyszliśmy walczyć z mieszkańcami”
Spotkanie odbyło się w atmosferze żywej, momentami bardzo burzliwej dyskusji. W rozmowie uczestniczyło kilkudziesięciu mieszkańców, którzy chcieli dowiedzieć się więcej o planach budowy strzelnicy.
Głos jako pierwszy zabrał jeden z inwestorów.
– Pierwszy raz mówię takie przemówienie przed taką publicznością. Znaleźliśmy działkę u was i chcielibyśmy na niej zrobić strzelnicę. Widzimy, że jest dużo osób negatywnie do tego nastawionych, przestraszonych jak to będzie wyglądać. Nie przyszliśmy tutaj walczyć z wami, nie chcemy tego robić na siłę
– mówił.
Podkreślał, że do inwestorów docierały różne informacje i plotki dotyczące planowanego obiektu.
– Dochodziły do nas głosy, że mają tam być libacje alkoholowe. Posiadanie broni to bardzo poważna sprawa i takie rzeczy nie mogą się tam odbywać. Będą osoby, które będą tego pilnowały
– zapewniał.
Jak dodał, aby strzelnica mogła powstać, konieczne będzie spełnienie wielu formalnych wymogów, w tym przygotowanie odpowiedniego projektu i uzyskanie licznych odbiorów.
Szczegóły techniczne planowanej strzelnicy
Podczas spotkania drugi z inwestorów przedstawił techniczne założenia planowanego obiektu.
Jak tłumaczył, strzelnica miałaby być wyposażona w zabudowaną wiatę oraz specjalne tunele nad stanowiskami strzeleckimi, które mają kierować dźwięk wystrzałów w stronę kulochwytu.
– Jeśli wystrzeli karabin, dźwięk będzie kierowany do kulochwytu, który znajdzie się po przeciwnej stronie waszej wioski
– wyjaśniał.
Kulochwyt miałby mieć co najmniej pięć metrów wysokości, a dodatkowo planowany jest ziemny nasyp zabezpieczający teren. Architekt – jak zapewniali inwestorzy – będzie musiał dokładnie obliczyć kąty strzelania oraz wszystkie zabezpieczenia.
W tunelach mają znaleźć się również warstwy desek wypełnione piaskiem o grubości od 30 do 40 centymetrów, które w razie niekontrolowanego wystrzału miałyby zatrzymać pocisk.
– Będzie tylko jedno wejście na strzelnicę. Cały teren będzie ogrodzony płotem o wysokości co najmniej dwóch metrów z drutem kolczastym i monitorowany
– zapewniał inwestor.
Mieszkańcy pytali o hałas i bezpieczeństwo
Najwięcej pytań ze strony mieszkańców dotyczyło poziomu hałasu oraz rodzaju broni, z jakiej miałoby się strzelać.
– Czy badania hałasu były robione w terenie? – dopytywali uczestnicy spotkania.
Inwestorzy odpowiadali, że na razie jest to jedynie koncepcja, a szczegółowe analizy zostaną wykonane dopiero na etapie projektu.
– Projekt dopiero będzie. Architekt zaprojektuje strzelnicę dostosowaną do konkretnego miejsca – taką, jaką my chcemy – tłumaczyli.
Padło też pytanie o rodzaj broni używanej na obiekcie.
– Z każdej broni będzie strzelane – odpowiedział jeden z inwestorów, dodając, że pistolet kalibru 9 mm jest niewiele cichszy od karabinu.
„Nie po to budowaliśmy domy”
Mimo przedstawionych wyjaśnień wielu mieszkańców pozostawało sceptycznych wobec planów budowy strzelnicy.
Podczas spotkania nie brakowało emocjonalnych wypowiedzi.
– Nie po to nasze dzieci budowały domy i brały kredyty, żeby miały obok strzelnicę – mówiła jedna z mieszkanek.
W trakcie dyskusji pojawił się również wątek poszukiwania odpowiedniej działki.
– Działki trzy lata szukaliśmy – tłumaczył jeden z inwestorów. – To kiepsko pan szukał – odpowiedział jeden z mieszkańców.
Inwestorzy przekonywali jednak, że znalezienie odpowiedniego miejsca nie jest proste, ponieważ musi ono spełniać liczne wymagania, m.in. dotyczące dojazdu czy poziomu wód gruntowych.
Inwestorzy: projekt dopiero w planach
Podczas spotkania podkreślano wielokrotnie, że na razie jest to jedynie wstępna koncepcja, a formalne procedury jeszcze się nie rozpoczęły.
– To tylko nasza wizja na ten moment. Nie chcemy się chować i robić tego po cichu
– mówili inwestorzy.
Jak wyjaśnili, planują powołanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w której udziałowcami miałoby być dziesięciu inwestorów finansujących projekt z własnych środków.
Wśród nich – jak ujawniono podczas spotkania – znajduje się również policjant pracujący w Komendzie Powiatowej Policji w Kolbuszowej. Inwestorzy podkreślali, że są głównie lokalnymi przedsiębiorcami.
Jak zaznaczali, chcieliby stworzyć miejsce, w którym można będzie legalnie i bezpiecznie trenować strzelectwo, a w przyszłości także uczyć młodych ludzi posługiwania się bronią.
Sprawa nadal budzi emocje
Spotkanie pokazało, że temat planowanej strzelnicy w Mechowcu nadal budzi duże emocje wśród mieszkańców. Wyjaśnienia inwestorów nie rozwiały wszystkich wątpliwości lokalnej społeczności.
Przypomnijmy, że – jak informowała wcześniej wójt gminy Dzikowiec Bogumiła Kosiorowska – do urzędu nie wpłynął dotąd żaden formalny wniosek dotyczący budowy strzelnicy. Oznacza to, że na razie nie rozpoczęto żadnej procedury administracyjnej w tej sprawie.
Jeśli taki wniosek zostanie złożony, inwestycja będzie musiała przejść pełną procedurę zgodnie z obowiązującymi przepisami, a mieszkańcy zostaną o tym poinformowani.
Podczas spotkania pojawił się także wątek naszej wcześniejszej publikacji. Jeden z inwestorów stwierdził, że – jego zdaniem – artykuł w Korso Kolbuszowskim miał napędzić aferę wokół planowanej inwestycji i zawierać nieprawdziwe informacje. Wśród zarzutów pojawiła się m.in. kwestia rzekomych „libacji alkoholowych” na strzelnicy. Warto jednak podkreślić, że w naszym artykule nie stawialiśmy takich tez – opisaliśmy jedynie obawy zgłaszane przez mieszkańców, które do nas docierały. Co więcej, po publikacji rozmawialiśmy z jednym z inwestorów, który przyznał, że czytał tekst i wówczas nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń do jego treści. Pisaliśmy o tym TUTAJ >>>.
Komentarze (0)