Jeszcze niedawno butelka po napoju po prostu lądowała w żółtym worku. Dziś warto najpierw spojrzeć na jej etykietę.
Od 1 października 2025 roku w Polsce działa system kaucyjny, a 2026 jest pierwszym pełnym rokiem jego funkcjonowania. Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska do października 2026 roku Polacy zwrócili już 5 miliardów opakowań objętych systemem.
To oznacza, że coraz więcej osób zamiast wyrzucać butelki i puszki, zabiera je z powrotem do sklepu.
Butelka może być warta 50 groszy
Zasada jest prosta. Jeżeli na opakowaniu znajduje się znak systemu kaucyjnego, przy jego zakupie została pobrana kaucja, którą można odzyskać.
W przypadku plastikowej butelki po napoju do 3 litrów jest to 50 groszy. Tyle samo otrzymamy za metalową puszkę do 1 litra. Za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 litra kaucja wynosi 1 zł.
Może się wydawać, że 50 groszy to niewiele. Ale jeśli w domu przez miesiąc zbierzemy 40 takich opakowań, mamy już 20 zł. Przy 100 butelkach i puszkach robi się z tego 50 zł. A wszystko za rzeczy, które wcześniej mogły trafić do kosza.
Nie musisz mieć paragonu
To jedna z ważniejszych zasad systemu kaucyjnego.
Do zwrotu opakowania nie potrzebujemy paragonu ani dowodu zakupu. Możemy oddać je w dowolnym punkcie zbiórki, niezależnie od tego, gdzie kupiliśmy napój.
Co więcej, jeżeli butelkomat jest zepsuty, zapełniony albo chwilowo nie działa, nie oznacza to utraty kaucji. Sklep objęty obowiązkiem uczestnictwa w systemie powinien przyjąć prawidłowo oznakowane opakowania również ręcznie i rozliczyć należną kwotę.
Jest jednak jeden ważny szczegół.
Butelki nie należy zgniatać przed zwrotem. Powinna być pusta i zachowana w stanie pozwalającym na jej rozpoznanie.
Nie każda butelka daje pieniądze
To częsty błąd.
Systemem kaucyjnym objęte są wyłącznie opakowania odpowiednio oznaczone. Jeżeli butelka czy puszka nie ma znaku kaucji, nie możemy domagać się zwrotu pieniędzy w ramach ustawowego systemu. Takie opakowanie należy wyrzucić zgodnie z zasadami segregacji.
W sklepach mogą pojawiać się również własne akcje promocyjne dotyczące zwrotu opakowań. Nie są one jednak tym samym co powszechny system kaucyjny i mogą mieć zupełnie inne zasady.
100 puszek to już 50 zł
System kaucyjny może być szczególnie odczuwalny w gospodarstwach domowych, które kupują dużo napojów.
Przy założeniu, że zwrócimy:
- 20 opakowań - 10 zł,
- 50 opakowań - 25 zł,
- 100 opakowań - 50 zł,
- 200 opakowań - 100 zł.
To nie jest dodatkowy zarobek. To po prostu odzyskanie kaucji, którą wcześniej zapłaciliśmy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że kaucja nie jest podatkiem ani dodatkową opłatą - jest zwracana po oddaniu opakowania.
Stary telefon może być więcej wart niż 50 groszy
Butelki i puszki to jednak dopiero początek.
W domu często zalegają rzeczy, które nie powinny trafić do zwykłego kosza, a jednocześnie mogą mieć wartość.
Stary smartfon, tablet, konsola, laptop czy sprawny aparat można sprzedać na rynku wtórnym. Warto przed wyrzuceniem sprawdzić aktualne ceny podobnych urządzeń na portalach ogłoszeniowych i aukcyjnych.
Nawet telefon, którego już nie używamy, może mieć wartość dla kogoś, kto szuka tańszego urządzenia albo potrzebuje części zamiennych.
Jeżeli sprzęt jest całkowicie zużyty, również nie powinien trafić do zwykłych odpadów. Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny można bezpłatnie oddać m.in. do PSZOK-u lub odpowiedniego sklepu. Przy zakupie nowego dużego urządzenia sprzedawca ma obowiązek nieodpłatnie przyjąć stary sprzęt tego samego rodzaju i pełniący tę samą funkcję.
Ubrania też nie muszą być bezwartościowe
Stara kurtka, dziecięce ubrania, których pociecha już nie założy, czy dobre buty zalegające w szafie nie muszą od razu zostać odpadem.
Jeżeli są w dobrym stanie, można je sprzedać albo oddać.
Platformy sprzedażowe sprawiły, że rzecz, która dla jednej osoby jest niepotrzebna, dla drugiej może być okazją.
To szczególnie ważne w przypadku ubrań dziecięcych. Dziecko potrafi przecież wyrosnąć z kurtki szybciej niż dorosły zdąży się przyzwyczaić do ceny, jaką za nią zapłacił.
Mebel z garażu? Nie zawsze trzeba go wyrzucać
Stół, krzesła, szafka, regał czy komoda również mogą znaleźć drugie życie.
Jeśli mebel jest sprawny, ale po prostu przestał pasować do wystroju, zamiast zamawiać jego wywóz można spróbować go sprzedać albo oddać.
W przypadku dużych i ciężkich rzeczy transport często jest największym problemem, ale lokalne ogłoszenia sprawiają, że nabywcę można znaleźć nawet w najbliższej okolicy.
Czasem cena będzie niewielka. Czasem wystarczy informacja „oddam za darmo, odbiór własny”.
Efekt jest ten sam - przedmiot nie trafia od razu na śmietnik.
Książki? Mogą wrócić do obiegu
Podobnie jest z książkami.
Stare podręczniki, powieści, albumy czy książki dla dzieci można sprzedać, oddać bibliotece, wystawić w serwisie ogłoszeniowym albo przekazać komuś znajomemu.
Nie każda książka będzie warta kilkadziesiąt złotych. Niektóre nie będą warte praktycznie nic.
Ale wyrzucenie jej do makulatury zawsze oznacza koniec jej użytkowego życia, podczas gdy przekazanie jej dalej daje szansę na kolejne wykorzystanie.
Baterie mogą kosztować nas znacznie więcej, jeśli wyrzucimy je źle
Są też rzeczy, za które nie dostaniemy pieniędzy, ale których prawidłowe oddanie pozwala uniknąć problemów.
Przykładem są baterie i akumulatory.
Nie wolno wrzucać ich ani do odpadów zmieszanych, ani do żółtego pojemnika. Można je oddać m.in. do specjalnych pojemników w sklepach, PSZOK-u czy punktów zajmujących się ich zbiórką.
To ważne również ze względów bezpieczeństwa. Uszkodzone baterie mogą zwiększać ryzyko pożarów w instalacjach przetwarzających odpady.
System kaucyjny już działa na dużą skalę
Nie jest to już eksperyment.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podało na początku października 2026 roku, że w Polsce zwrócono 5 miliardów opakowań, a sieć obejmowała około 65,5 tys. punktów zwrotu. Automaty kaucyjne działały w około 23,5 tys. lokalizacji.
To pokazuje, jak szybko zmienił się sposób postępowania z butelkami i puszkami.
Jeszcze niedawno pusty napój kończył swoją drogę w koszu.
Dzisiaj może wrócić do sklepu, a razem z nim wróci również kaucja.
Co warto zrobić przed wyrzuceniem rzeczy?
Zanim coś wyląduje w koszu, warto zadać sobie trzy krótkie pytania:
- Czy mogę to sprzedać?
- Czy ktoś może tego jeszcze używać?
- Czy za tę rzecz została pobrana kaucja albo istnieje system jej zwrotu?
Jeżeli odpowiedź na którekolwiek z nich brzmi „tak”, kosz może spokojnie poczekać.
Bo czasami to, co wygląda jak zwykły odpad, jest po prostu pieniędzmi, których jeszcze nie odzyskaliśmy.
Komentarze (0)