Reklama

Wójt gminy Dzikowiec chciał sprzedać drewno. Na ustnym przetargu jednak nikt się nie zjawił

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Archiwum Korso Kolbuszowskie

Wójt gminy Dzikowiec chciał sprzedać drewno. Na ustnym przetargu jednak nikt się nie zjawił - Zdjęcie główne

Największe drzewo powalone podczas silnych wichur na początku roku to dąb szypułkowy. Mierzył on niespełna cztery metry w obwodzie (385 cm). To m.in. złomy tego drzewa miały zostać poddane licytacji. | foto Archiwum Korso Kolbuszowskie

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Nie tak dawno, bo 20 września, miała odbyć się ustna licytacja drewna, które kilka miesięcy temu, w parku Błotnickich, przewróciła silna wichura. Ku zaskoczeniu urzędników, na przetargu nikt się nie zjawił. Co teraz?

Kilka dni temu miał odbyć się przetarg ustny na sprzedaż drewna na terenie zespołu parkowo-dworskiego w Dzikowcu. Sęk w tym, że nie zjawił się nikt. Czy potencjalnych kupców odstraszyła cena? A może fakt, że przetarg był w formie licytacji?

Przewrócone zabytki 

Drewno, które miało zostać poddane licytacji, pochodziło z parku Błotnickich. - Drewno zostało pozyskane jako uszkodzone po przejściu wichury, stąd stan zdrowotny jest nieznany. Na powierzchni występują zrosty i zabliźnienia po konarach - tłumaczą urzędnicy.

Wspomniana nawałnica przeszła przez powiat kolbuszowski na przełomie stycznia i lutego tego roku. W zespole dworsko - parkowym przy dworze Błotnickich w Dzikowcu, na wskutek silnych porywów wiatru (wichura Orkan), zostało uszkodzonych kilkanaście drzew. Gmina mogła usunąć połamane drzewa dopiero po uprzednim uzyskaniu zgody od Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Rosnące tam drzewa są bowiem objęte ochroną zabytków.

Największe drzewo powalone podczas silnych wichur na początku roku to dąb szypułkowy. Mierzył on niespełna cztery metry w obwodzie (385 cm). Kolejne dwa przewrócone drzewa, kasztanowiec i wierzba, miały blisko dwa metry obwodu (187 i 183 cm). Jedno natomiast miało niewiele ponad 120 cm. Reszta z powalonych zabytkowych drzew (12 sztuk) liczyła poniżej jednego metra obwodu. Najmniejsze miało 51 centymetrów.

To właśnie te największe dębowe złomy i wywroty - bo tak się mówi na drzewa, które zostały powalone lub uszkodzone przez wiatr - zostały wystawione na licytację.

Opłata w dniu sprzedaży

Wysokość minimalnego postępowania przy licytacji miało wynosić 50 zł brutto, a samo wydawanie i wywóz drewna po uprzednim dokonaniu wpłaty należnej kwoty zgodnie z wynikiem postępowania przetargowego w kasie Urzędu Gminy Dzikowiec (pokój nr 28) w dniu zakupu. 

Warunek był taki, że jeżeli uczestnik (kupujący) wyłoniony w przetargu nie dokona stosownej wpłaty w dniu sprzedaży drewna, wówczas postępowanie przetargowe miało zostać unieważnione. Powinien on także dokonać załadunku i wywozu drewna na "własną rękę" i na własny koszt w godzinach wjazdu na teren parku w terminie trzech dni od zakupu drewna. 

Urząd Gminy Dzikowiec zastrzegł, że nie odpowiada za zakupione drewno, a także, że zastrzega sobie prawo odwołania sprzedaży, jak również unieważnienia.

Zmienić formę i obniżyć cenę?

Na kilka dni po planowanym przetargu zadzwoniliśmy do dzikowieckiego urzędu, aby dowiedzieć się, jakie było zainteresowanie ustną licytacją. Ku zaskoczeniu urzędników, nie zjawił się na nim żaden potencjalny nabywca drewna. - W dniu sprzedaży nie zgłosił się żaden uczestnik -  powiedział jeden z pracowników i dodał: - Nieraz jest tak, że na jednym przetargu nie ma nikogo, a na drugim jest duża frekwencja.

Mimo to, pracownicy urzędu byli zaskoczeni brakiem zainteresowania. Na wcześniejszym ustnym przetargu na tzw. "opałówkę" zjawiło się bowiem kilka osób, które chętnie brały udział w licytacji. Tym razem było zgoła inaczej.

W rozmowie z nami mężczyzna przyznał, że może kupców odstraszył ustny przetarg, a może za wysoka cena za towar. Póki co urząd planuje jeszcze raz ogłosić przetarg. Na razie nie wiadomo jednak, w jakiej formie się pojawi. - Może obniżymy trochę cenę - dodał. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w przyszłym tygodniu.

Pracownik nadmienił na końcu, że kondycja oferowanego na sprzedaż drewna powinna zainteresować kupców. - Drewno nie jest w najgorszym stanie. Są to ładne, duże kloce - podsumował.

Przedmiotem sprzedaży były kłody dębowe:

  • Długość 3,70 m, masa 1,51 m³ - cena wywoławcza 3 500 zł brutto
  • Długość 3,20 m, masa 0,97 m³ - cena wywoławcza 2 263 zł brutto
  • Długość 4,50 m, masa 1,05 m³ - cena wywoławcza 2 450 zł brutto
  • Długość 3,90 m, masa 0,89 m³ - cena wywoławcza 2 075 zł brutto
  • Długość 3,20 m, masa 1,45 m³ - cena wywoławcza 3 380 zł brutto

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy