Kamera nad znakiem
O nietypowym urządzeniu poinformowali nas Czytelnicy. Kamera została zamontowana kilka metrów od ziemi, nad znakiem „ustąp pierwszeństwa”, tuż przed rondem od strony Rynku.
Urządzenie przymocowano od tylnej strony znaku. Obiektyw skierowany jest w stronę ronda oraz znajdujących się po drugiej stronie działek. Na urządzeniu widnieje informacja „pomiar ruchu”.
To właśnie ten napis sprawił, że zaczęliśmy sprawdzać, kto prowadzi w tym miejscu pomiary i dlaczego urządzenie pojawiło się właśnie tam.
Urząd też nic o niej nie wiedział
Z pytaniem o kamerę zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego w Kolbuszowej. Początkowo również tam nie było wiadomo, skąd urządzenie się wzięło.
Skontaktowaliśmy się z Krzysztofem Wójcickim, zastępcą burmistrza Kolbuszowej. Jak usłyszeliśmy, początkowo sam nie miał informacji dotyczących kamery. Zapowiedział sprawdzenie sprawy i po pewnym czasie ponownie skontaktował się z naszą redakcją.
Okazało się, że zagadka jest większa, niż mogło się wydawać.
„Sami się dziwimy, co to za kamera”
Jak przekazał nam wiceburmistrz, gmina nie zlecała montażu urządzenia i nie wiedziała o jego pojawieniu się.
Z informacji przekazanych przez Krzysztofa Wójcickiego wynika, że ekipa montażowa pojawiła się w tym miejscu wczoraj (środa) około godz. 14.30. Urzędnicy nie wiedzą jednak, kto ją wysłał i na czyje zlecenie zamontowano urządzenie.
- Nie wiemy, co to jest. Nie montowaliśmy tej kamery i próbujemy ustalić, kto to zrobił
- przekazał nam Krzysztof Wójcicki.
Urząd Miejski sprawdza obecnie, kto pojawił się w tym miejscu i przeprowadził montaż.
To nie jest pas drogowy
Sprawę komplikuje również lokalizacja urządzenia.
Jak wyjaśnił nam wiceburmistrz, kamera znajduje się na gminnej działce. Nie jest to pas drogowy drogi powiatowej. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że urządzenie zostało zamontowane bez wiedzy magistratu.
Gmina sprawdza również, czy montażu nie zlecił Powiat Kolbuszowski. Na ten moment nie ma jednak takiej informacji. Pracownicy powiatu, z którymi kontaktowali się miejscy urzędnicy, również nie mieli wiedzy o prowadzonych w tym miejscu pomiarach.
Gmina sprawdza monitoring
Urzędnicy postanowili sprawdzić miejski monitoring. Jak przekazał nam Krzysztof Wójcicki, gmina zabezpiecza nagrania, które mogą pomóc w ustaleniu, kto i kiedy dokładnie pojawił się przy znaku oraz zamontował urządzenie.
Na razie nie wiadomo więc, czy mamy do czynienia ze standardowym pomiarem natężenia ruchu, działaniem związanym z jakąś inwestycją, czy też urządzeniem zamontowanym przez zupełnie inny podmiot.
Jedno jest pewne - kamera pojawiła się bez wiedzy urzędu miejskiego, a magistrat dopiero próbuje ustalić jej pochodzenie.
Wiceburmistrz podziękował naszej redakcji za sygnał od Czytelników. Jak się okazuje, tajemnicze urządzenie zaskoczyło nie tylko kierowców i mieszkańców, ale również samych urzędników.
Komentarze (0)