reklama

Spięcie na linii Kolbuszowa – Cmolas. Burmistrz Romaniuk: Rozstaliśmy się w dosyć niemiłej atmosferze

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Spięcie na linii Kolbuszowa – Cmolas. Burmistrz Romaniuk: Rozstaliśmy się w dosyć niemiłej atmosferze - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum Korso | Opis: Spięcie na linii Kolbuszowa – Cmolas. Burmistrz Romaniuk: Rozstaliśmy się w dosyć niemiłej atmosferze

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCIPodczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej (25 lutego), Bartłomiej Szczepanek, likwidator PGKiM, przedstawił szczegółową informację o stanie likwidacji przedsiębiorstwa. Choć formalności zmierzają do finału, nad ujęciem wody zawisły czarne chmury w związku z działaniami gminy Cmolas. W sprawę zaangażowano sanepid, a nawet posła.
reklama

Bartłomiej Szczepanek rozpoczął od kwestii regulacji stanu prawnego majątku. Kluczowym elementem było złożenie w 2024 roku (22 maja i 30 sierpnia) wniosków o wykup działek w trybie przepisów epizodycznych ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Mimo zawartego 27 lutego zeszłego roku porozumienia z gminą Cmolas, proces wymagał licznych monitów (pisma w lipcu, wrześniu i grudniu). Likwidator podkreślił, że udało się uregulować kwestię służebności dróg wokół zakładu dla mieszkańców sąsiednich działek.

– Dla nas oczywiście to nie jest problem, bo ci mieszkańcy to nie są drogi zamknięte, to są drogi, które są otwarte, które są utwardzone, bo w razie jakichś awarii musimy dotrzeć jak najszybciej do studni i zacząć naprawę – wyjaśniał Szczepanek.

Finanse i wyceny

reklama

Likwidator ujawnił, że dzięki jego zarzutom do wycen rzeczoznawcy, kwoty wykupu drastycznie spadły:

  • Działka pod zakładem: Wycena spadła z 1,293 mln zł do 870 tys. zł. Cena ostateczna, na którą umówiono się z gminą: 172 260 zł (poniżej 20% wartości).
  • Działki pod studniami: Wycena 80 209 zł. Cena ostateczna: 15 881,38 zł.

Szczepanek poinformował również o ostatecznym zwycięstwie sądowym: – Sąd Najwyższy odrzucił skargę gminy Cmolas na postanowienie Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Nabyliśmy prawomocnie te działki, dokonaliśmy wpisu w księgach wieczystych.

Stan techniczny i ekspertyzy

Eksperci z Politechniki Rzeszowskiej potwierdzili stabilność osadników i filtrów pośpiesznych, choć wskazano na konieczność remontów. Likwidator zaznaczył, że wymiana elementów filtrów nastąpi zimą, gdyż teraz, w okresie wiosenno-letnim, nie można przerwać produkcji wody. Ponadto przygotowano projekty 5 nowych studni zastępczych, by zabezpieczyć dostawy (obecne studnie pochodzą z lat 70.-90.).

reklama

W 2025 roku sprzedaż wody wyniosła 1 253 460 m³. Gmina Kolbuszowa zakupiła 763 896 m³, gmina Cmolas 295 164 m³, a gmina Dzikowiec 204 400 m³.

Pytania radnych: Czy to nowe ujęcie?

Po wystąpieniu likwidatora głos zabrali radni. Julian Dragan zapytał wprost: – Czy gmina Cmolas nie planuje swojego ujęcia? Wykonywane są jakieś odwierty.

W odpowiedzi likwidator ujawnił skandaliczne okoliczności prac w Cmolasie. 650 metrów od najważniejszej studni PGKiM i 215 metrów od oczyszczalni ścieków wykonano odwiert o średnicy 300 mm, o czym zakład dowiedział się przypadkiem od robotników. Ani starosta, ani wojewoda nie zostali o tym poinformowani.

– W styczniu jeden z pracowników naszego zakładu pojechał zobaczyć jak ten odwiert wygląda, okazało się że jest on niezabezpieczony, co stwarzało zagrożenie. Odwiert przez miesiąc stał otwarty (...) można było tam wrzucić cokolwiek i skazić całą część zbiornika wód podziemnych. Jeżeli ktoś wykorzystałby to w ten sposób że wrzuciłby tam jakieś substancje trujące, to zanim byśmy go wykryli to mogłoby dojść do tragedii

reklama

– mówił Bartłomiej Szczepanek.

Po interwencji Sanepidu okazało się, że inwestorem jest gmina Cmolas, która twierdzi, że to „piezometr”. Szczepanek ostrzegł, że lokalizacja przy oczyszczalni i brak zabezpieczeń to „droga preferencyjnego skażenia”.

Jan Fryc, przewodniczący rady, nie krył zdziwienia: – Jak to zagraża mieszkańcom to ja sobie nie wyobrażam że ktoś kopie i tyle.

Burmistrz Romaniuk: „Pani wójt powiedziała, że nic nie wie”

Podsumowaniem dyskusji było wystąpienie burmistrza Grzegorza Romaniuka, który zrelacjonował swoje rozmowy z władzami Cmolasu.

– Zadzwoniłem do pani wójt i poprosiłem o spotkanie. Pani wójt powiedziała, że nie może w danym dniu więc zapytałem czy wierci jakąś studnię w pobliżu ujęcia, odpowiedziała jednoznacznie że ona na ten temat nic nie wie

reklama

– relacjonował burmistrz.

Kiedy jednak fakty wyszły na jaw, burmistrz poinformował Sanepid. Kolejne spotkanie z wójt gminy Cmolas miało już inny przebieg.

– Pani wójt powiedziała, że nie wierci żadnej studni, tylko wierci piezometr, ja mówię że tylko chodziło o kwestię czy cokolwiek pani wierci a ona mówi że nic na ten temat nic nie wie, doszło do drobnej wymiany słów, kiedy się okazało że nie wszystko jest szczerze mówione, rozstaliśmy się w dosyć niemiłej atmosferze

– wyznał Grzegorz Romaniuk.

Burmistrz poinformował, że poprosił o interwencję posła Zbigniewa Chmielowca, aby ten porozumiał się z wójt Bernadettą Wolak-Posłuszny w sprawie podpisania dwóch aktów notarialnych. – Proszę o jak najszybsze podpisanie aktów notarialnych – zakończył, podkreślając, że ze strony likwidatora i gminy dopełniono wszelkich starań o bezpieczeństwo mieszkańców.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo