Sto lat życia i wielkie święto
30 kwietnia 2026 roku Cecylia Brózda obchodziła wyjątkowy jubileusz – setne urodziny. Z tej okazji w domu weselnym w Zapolu w gminie Niwiska zorganizowano uroczystość, która bardziej przypominała wesele niż tradycyjne urodziny.
Na sali pojawiło się ponad 100 gości – liczna rodzina, przyjaciele oraz zaproszeni goście. Nie zabrakło wzruszeń, życzeń i pięknych wspomnień. Zanim jednak rozpoczęło się rodzinne świętowanie, o godzinie 11 w parafii pw. św. Brata Alberta w Kolbuszowej odprawiona została msza święta w intencji jubilatki.
To był dzień pełen wdzięczności, wspomnień i ogromnego szacunku dla kobiety, która przez całe życie pracowała dla innych.
Zobacz nasze nagranie [WIDEO]:
Gromkie „200 lat” i kapela na żywo
Na sali weselnej nie zabrakło prawdziwie uroczystej oprawy. Jubilatce odśpiewano i zagrano gromkie „200 lat”, a o muzyczną atmosferę zadbała kapela, która przygrywała podczas spotkania.
Były kwiaty, prezenty, życzenia i mnóstwo uśmiechów. Rodzina zadbała o to, by ten dzień był naprawdę wyjątkowy i na długo zapadł w pamięć wszystkich uczestników. Takie chwile pokazują, że sto lat życia to nie tylko liczba – to cała historia rodziny, pracy, poświęcenia i relacji budowanych przez pokolenia.
Wśród gości także przedstawiciele władz
W uroczystości uczestniczyli również przedstawiciele samorządu i instytucji publicznych. Zaproszenie otrzymała także nasza redakcja.
Jubilatce osobiście życzenia składali między innymi starosta kolbuszowski, burmistrz, były wójt gminy Cmolas, przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Urzędu Stanu Cywilnego. Nie zabrakło słów uznania za całe życie pracy, zaangażowania społecznego i wkład w rozwój lokalnej społeczności.
Nauczycielka z powołania
Cecylia Brózda urodziła się 30 kwietnia 1926 roku w Raniżowie. Tam ukończyła szkołę podstawową. Maturę zdała w 1948 roku w Rzeszowie, a następnie ukończyła studia zawodowe.
Swoją drogę zawodową związała z oświatą. Pracę rozpoczęła w 1948 roku w Wilczej Woli, a już w 1955 roku objęła stanowisko kierownika szkoły w Jagodniku, gdzie placówka mieściła się jeszcze w poniemieckim baraku.
To właśnie tam rozpoczęła budowę nowej szkoły, której później została dyrektorem. Funkcję tę pełniła aż do 1983 roku, czyli do momentu przejścia na emeryturę. Była nie tylko nauczycielką, ale także osobą niezwykle zaangażowaną w życie lokalnej społeczności.
Działała nie tylko w szkole
Jak wspominają bliscy, Cecylia Brózda aktywnie uczestniczyła w życiu wsi Jagodnik. Angażowała się w działania na rzecz rozwoju miejscowości – promowała założenie elektryczności i oświetlenia wsi, pomagała mieszkańcom w pisaniu urzędowych pism i wspierała ich w codziennych sprawach.
W czasie okupacji pracowała u Niemców w gospodarstwie rolnym w Raniżowie. To pokolenie ludzi, którzy nie mieli łatwego życia, ale mimo trudnych doświadczeń potrafili budować coś trwałego dla kolejnych pokoleń. Dziś pani Cecylia mieszka w Kolbuszowej.
Wielka rodzina i piękne dziedzictwo
Jubilatka przez lata budowała także swoją rodzinę. Jej mąż Julian już nie żyje (zmarł w 1983 roku), ale pozostała po nim ogromna rodzinna wspólnota.
Cecylia Brózda jest mamą sześciorga dzieci, babcią 15 wnuków, prababcią 24 prawnuków oraz praprababcią jednej praprawnuczki.
To właśnie oni byli najważniejszymi uczestnikami tego wyjątkowego święta. Bo setne urodziny to nie tylko jubileusz jednej osoby – to święto całej rodziny.
Odznaczona za zasługi
Za swoją wieloletnią pracę i działalność społeczną Cecylia Brózda została wielokrotnie odznaczona.
Wśród najważniejszych wyróżnień znajdują się:
- Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1998 r.),
- Brązowy Krzyż Zasługi (1969 r.),
- Złoty Krzyż Zasługi (1975 r.),
- Złota Odznaka ZNP (1977 r.),
- Nagroda Kuratora (1976 r.)
- oraz inne odznaczenia resortowe.
To dowód na to, jak wiele zrobiła dla edukacji i lokalnej społeczności.
Piękny jubileusz i jeszcze piękniejsza historia
Setne urodziny Cecylii Brózdy były nie tylko rodzinnym świętem, ale także symbolicznym przypomnieniem o ludziach, którzy przez całe życie pracowali dla innych – cicho, konsekwentnie i z ogromnym oddaniem.
A kiedy na sali wybrzmiewało gromkie „200 lat”, wszyscy chyba byli zgodni, że w tym przypadku to wcale nie była przesada.
Komentarze (0)