Nowe przepisy już obowiązują
Jak już informowaliśmy, od 18 marca 2026 roku weszły w życie nowe przepisy wynikające z ustawy o zdrowiu zwierząt oraz aktów wykonawczych, które wprowadzają istotne zmiany dla osób utrzymujących zwierzęta.
Jednym z najważniejszych nowych obowiązków jest konieczność posiadania Weterynaryjnego Numeru Identyfikacyjnego, czyli WNI.
To numer nadawany przez właściwego Powiatowego Lekarza Weterynarii i dotyczy nie tylko dużych producentów rolnych, ale również mniejszych gospodarstw oraz osób utrzymujących zwierzęta na własne potrzeby.
Nowe przepisy obejmują między innymi bydło, trzodę chlewną, owce, kozy, konie, drób czy pszczoły. W praktyce oznacza to, że obowiązek ten dotyczy znacznie większej grupy osób, niż wielu mieszkańcom mogłoby się wydawać.
A co z psami i kotami?
To właśnie tutaj pojawia się najwięcej pytań. Jak wyjaśnia w rozmowie z nami Marek Olszowy, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kolbuszowej, nie każdy właściciel psa musi zgłaszać się po numer WNI.
– Jeśli dotyczy psów to tylko hodowcy – podkreśla lekarz weterynarii. To oznacza, że zwykli właściciele zwierząt domowych nie muszą obawiać się dodatkowych formalności. Obowiązek obejmuje osoby prowadzące hodowlę, a nie każdego, kto ma psa czy kota w domu.
Dotyczy to również przewoźników zwierząt oraz przedsiębiorców prowadzących działalność związaną ze zwierzętami.
Sam numer to nie wszystko
Wielu rolników zakłada, że skoro ich gospodarstwo funkcjonuje od lat i posiada już odpowiednie numery, temat ich nie dotyczy. To błąd.
Jak zaznacza Marek Olszowy, gospodarstwa już działające również powinny sprawdzić swoją sytuację.
– Rolnicy, którzy mają numer WNI, muszą sprawdzić jego aktualność. Jednak samo posiadanie numeru nie wystarcza. Jeśli dane są niepełne lub nieaktualne, trzeba zgłosić się do PIW
– mówi.
W praktyce oznacza to, że nawet gospodarstwa funkcjonujące od dawna mogą mieć dodatkową formalność do załatwienia. Zmiana właściciela, zmiana profilu działalności czy nieaktualne dane w dokumentacji mogą wymagać ponownego kontaktu z Powiatowym Inspektoratem Weterynarii.
To nie zastępuje numeru z ARiMR
Warto też pamiętać, że WNI nie zastępuje numeru siedziby stada nadawanego przez ARiMR. To dwa różne numery, które pełnią inne funkcje w systemie nadzoru i ewidencji.
Każdy podmiot objęty obowiązkiem musi posiadać oba. To właśnie ten szczegół często powoduje nieporozumienia, bo część rolników zakłada, że skoro mają numer z ARiMR, nic więcej nie trzeba robić. Tymczasem przepisy wymagają czegoś więcej.
Największy problem? Czas
Termin na dopełnienie obowiązku upływa 18 czerwca 2026 roku. I właśnie tutaj, zdaniem lekarza weterynarii, pojawia się największe ryzyko.
– Największym problemem jest czas. Z jednej strony termin mija 18 czerwca, jednak z drugiej procedura nadania numeru może trwać do 30 dni
– tłumaczy Marek Olszowy.
Obecnie decyzje wydawane są na bieżąco, jednak jeśli wielu rolników zgłosi się dopiero tuż przed końcem terminu, może dojść do dużego skumulowania wniosków. A wtedy nawet szybka decyzja może nie wystarczyć. Krótko mówiąc – odkładanie tego na ostatnią chwilę może się po prostu nie opłacać.
Brak WNI może utrudnić działalność
Niedopełnienie obowiązku może skutkować konsekwencjami administracyjnymi, ale także realnymi problemami w codziennym funkcjonowaniu gospodarstwa.
Może to oznaczać trudności w sprzedaży zwierząt, ich przemieszczaniu między gospodarstwami czy prowadzeniu działalności związanej z hodowlą. Dlatego lekarze weterynarii apelują, by nie traktować tego jako kolejnego „papierka”, ale jako obowiązek, który może mieć konkretne skutki.
Lepiej sprawdzić wcześniej
Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Kolbuszowej zachęca mieszkańców, by nie zwlekali i wcześniej sprawdzili, czy ich gospodarstwo lub działalność wymaga aktualizacji albo nadania numeru WNI.
Czasem wystarczy jedna wizyta i kilka dokumentów, by uniknąć późniejszych problemów. A jak wiadomo – w rolnictwie najlepiej działa zasada: lepiej zrobić wcześniej niż potem gasić pożar… papierami.
Komentarze (0)