- Sąd nakazał usunięcie i zniszczenie banerów
- Inicjatorzy odpowiadają przed starostwem
- „My żadnych banerów nie ściągamy”
- Rada czy również starosta? Tu leży sedno sporu
- Joanna Procak: mieszkańcy mają prawo powiedzieć „sprawdzam”
- Tomasz Buczek: „sąd popełnił błąd”
- Mieczysław Burek: „sprawa jest jednoznaczna”
- Teraz ruch Sądu Apelacyjnego
We wtorek, 25 sierpnia, przed starostwem zwołali konferencję prasową. Zabrakło na niej jednak Tomasza Rzeszutka - pełnomocnika inicjatora referendum i uczestnika postępowania przed sądem.
Sąd nakazał usunięcie i zniszczenie banerów
Sprawą w poniedziałek, 24 sierpnia, zajął się Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, I Wydział Cywilny. Postępowanie wszczęto z wniosku Mieczysława Burka, przewodniczącego Rady Powiatu Kolbuszowskiego, z udziałem Tomasza Rzeszutka. Sprawa była rozpoznawana w związku z trwającą kampanią referendalną.
Sąd nakazał konfiskatę poprzez usunięcie i komisyjne zniszczenie wskazanych w aktach sprawy banerów wywieszonych na terenie powiatu kolbuszowskiego. W komisji ma znaleźć się do dwóch osób ze strony Mieczysława Burka i do dwóch ze strony Tomasza Rzeszutka.
Jednocześnie sąd zakazał publikowania drukowanych banerów zawierających informację, że przedmiotem referendum powiatowego 30 sierpnia, dotyczącego odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego, jest także odwołanie starosty.
To jednak nie wszystko. Sąd nakazał również sprostowanie reklamy, która ukazała się w numerze 33 tygodnika „KORSO Kolbuszowskie” z 19 sierpnia i została sfinansowana przez inicjatora referendum REFERENDUM RKL.
Na pierwszej stronie tygodnika miałoby zostać zamieszczone oświadczenie Tomasza Rzeszutka, w którym wskazane zostanie, że informacja, jakoby referendum dotyczyło również odwołania starosty, jest nieprawdziwa.
Co istotne - postanowienie Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu jest nieprawomocne.
Inicjatorzy odpowiadają przed starostwem
Dzień później, we wtorek, 25 sierpnia, przed budynkiem Starostwa Powiatowego w Kolbuszowej odbyła się konferencja prasowa inicjatorów referendum. Wzięli w niej udział europoseł Tomasz Buczek oraz Joanna Procak.
Zabrakło natomiast Tomasza Rzeszutka. To właśnie on jest pełnomocnikiem inicjatora referendum, występuje jako uczestnik postępowania sądowego, a jego nazwisko znalazło się również w treści sprostowania wskazanego przez sąd.
Wczoraj miał miejsce zamach na demokrację - mówił europoseł.
Według niego pełnomocnik komitetu nie miał wystarczającej możliwości przygotowania się do rozprawy. Buczek przekonywał, że został on telefonicznie poinformowany o postępowaniu dopiero o godz. 11:20, podczas gdy pierwotnie rozprawa miała rozpocząć się o godz. 11. Następnie posiedzenie przesunięto na godz. 13:30.
Jak twierdził europoseł, dokument dotyczący sprawy został odebrany o godz. 13:24.
Nasz pełnomocnik nie miał możliwości w żaden sposób obronić swojego stanowiska, nie miał możliwości w żaden sposób zgromadzić potrzebnych dokumentów i dostarczyć ich przed sąd - argumentował.
„My żadnych banerów nie ściągamy”
Przedstawiciele inicjatorów referendum zapowiedzieli zaskarżenie postanowienia.
Składamy oczywiście odwołanie w tej kwestii i będziemy walczyć przed sądem w trybie wyborczym w drugiej instancji, aby ten absurdalny wyrok został uchylony - mówił Tomasz Buczek.
Jak zaznaczył, dokumenty mają zostać przekazane za pośrednictwem sądu w Tarnobrzegu do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Buczek przekonywał również, że do czasu dalszych rozstrzygnięć inicjatorzy referendum nie zamierzają sami zdejmować materiałów.
My żadnych banerów nie ściągamy - stwierdził.
Podkreślił przy tym, że postanowienie nie jest prawomocne i zaapelował do mieszkańców, aby nie interpretowali obecnej sytuacji jako odwołania lub wstrzymania samego referendum.
Referendum zaplanowane na niedzielę, 30 sierpnia, ma się odbyć zgodnie z planem.
Rada czy również starosta? Tu leży sedno sporu
Najważniejszy spór dotyczy tego, co właściwie oznacza hasło o „odwołaniu starosty”.
Formalnym przedmiotem referendum zarządzonego na 30 sierpnia jest odwołanie Rady Powiatu Kolbuszowskiego przed upływem kadencji. To właśnie tę kwestię rozstrzygną mieszkańcy przy urnach.
Inicjatorzy referendum argumentują jednak, że skutki ewentualnego odwołania rady obejmą również zarząd powiatu, na którego czele stoi starosta.
I rzeczywiście art. 67 ust. 1 ustawy o referendum lokalnym stanowi, że ogłoszenie wyników referendum rozstrzygających o odwołaniu organu stanowiącego powiatu oznacza zakończenie działalności tego organu oraz - z mocy prawa - organu wykonawczego. Zarządem powiatu, czyli organem wykonawczym, kieruje starosta.
Oznacza to, że czym innym jest formalny przedmiot referendum, a czym innym prawny skutek skutecznego odwołania rady. Sąd w swoim postanowieniu odniósł się do pierwszej z tych kwestii i uznał za nieprawdziwą informację, że samo referendum dotyczy również odwołania starosty.
Właśnie na skutkach głosowania koncentrują natomiast swoją argumentację jego inicjatorzy.
Joanna Procak: mieszkańcy mają prawo powiedzieć „sprawdzam”
Podczas konferencji Joanna Procak porównała referendum do sytuacji, w której pracodawca chce ocenić, jak wywiązują się z obowiązków jego pracownicy.
Jej zdaniem takim „sprawdzam” w przypadku władz powiatu jest właśnie głosowanie mieszkańców.
Rada Powiatu, radni, to nie są osoby, które się tam znalazły nie wiadomo skąd. To jest nasz wybór, wybór nas, mieszkańców. To dzięki nam mają mandat i to my możemy sprawdzić, jak wykonują swoją pracę - mówiła.
Procak przekonywała także, że inicjatorzy nie ukrywali, iż formalnie głosowanie dotyczy całej rady.
My tutaj mówimy, że chcemy w referendum odwołać Radę Powiatu, a co za tym idzie starostę, więc wynika to jedno z drugiego - argumentowała.
Zaapelowała przy tym o udział w referendum zarówno do przeciwników obecnych władz, jak i tych mieszkańców, którzy chcą, aby rada pozostała w obecnym składzie.
Tomasz Buczek: „sąd popełnił błąd”
Tomasz Buczek ponownie podkreślał, że według inicjatorów referendum hasło o odwołaniu starosty należy rozumieć jako wskazanie konsekwencji odwołania całej rady.
Nie jest to żadną tajemnicą, że starosta jest wybierany w wyborach pośrednich - mówił.
Europoseł przekonywał, że materiały referendalne od początku mówiły zarówno o radzie, jak i staroście, a wszystkie wymagane prawem dokumenty dotyczące samego referendum miały wskazywać prawidłowo jego formalny przedmiot.
Zdaniem Buczka sąd pierwszej instancji nie uwzględnił wszystkich okoliczności i popełnił „błąd logiczny”. Ostateczne stanowisko w tej sprawie poznamy po rozpatrzeniu środka odwoławczego.
Mieczysław Burek: „sprawa jest jednoznaczna”
O komentarz do postanowienia zapytaliśmy również Mieczysława Burka, przewodniczącego Rady Powiatu Kolbuszowskiego i wnioskodawcę w postępowaniu przed tarnobrzeskim sądem.
Według postanowienia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu sprawa jest jednoznaczna. Sąd nakazał konfiskatę i zniszczenie banerów, które w sposób niezgodny z prawdą informowały, że referendum dotyczy odwołania Starosty. Od początku podkreślaliśmy, że zgodnie z prawem przedmiotem referendum jest wyłącznie odwołanie Rady Powiatu Kolbuszowskiego. Tak wynika z postanowienia Komisarza Wyborczego, który zarządził referendum w tej właśnie sprawie. Szanujemy prawo i szanujemy mieszkańców, którzy w demokratycznych wyborach w 2024 roku powierzyli nam mandat. Każdy mieszkaniec ma prawo do własnej decyzji, ale decyzja ta powinna opierać się na rzetelnych i prawdziwych informacjach. Dlatego stoimy po stronie prawa i faktów. Postanowienie Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu nie jest „zamachem na demokrację”, lecz reakcją na nieprawdziwe treści, które mogły wprowadzać mieszkańców w błąd
- napisał przewodniczący rady Mieczysław Burek.
Teraz ruch Sądu Apelacyjnego
Na pięć dni przed referendum spór o treść kampanii przeniósł się więc z ulic powiatu i konferencji prasowych na salę sądową.
Z jednej strony mamy nieprawomocne postanowienie Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, który nakazał usunięcie określonych banerów i zakazał informowania na nich, że referendum dotyczy także odwołania starosty. Z drugiej - inicjatorów referendum, którzy twierdzą, że takie sformułowanie opisuje skutek ewentualnego odwołania Rady Powiatu, i zapowiadają walkę o zmianę postanowienia w drugiej instancji.
O tym, jaki będzie finał sądowego sporu, zdecyduje teraz Sąd Apelacyjny w Rzeszowie. Samo referendum ma odbyć się w niedzielę, 30 sierpnia.
Komentarze (0)