Reklama

Rozmowa z Pawłem Michno, nowym dyrektorem Miejskiej i Powiatowej Biblioteki w Kolbuszowej [CZĘŚĆ 1]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Rozmowa z Pawłem Michno, nowym dyrektorem Miejskiej i Powiatowej Biblioteki w Kolbuszowej [CZĘŚĆ 1] - Zdjęcie główne

Na funkcję dyrektora biblioteki w Kolbuszowej Paweł Michno został powołany na siedem lat - od 1 października 2022 roku do 30 września 2029 roku.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Paweł Michno zrezygnował z nauczania w szkole i mandatu radnego. Wszystko po to, aby objąć funkcję dyrektora Miejskiej i Powiatowej Biblioteki w Kolbuszowej. Jakie stawia przed sobą cele? Czy łatwo było mu odejść ze szkoły? Jak reaguje na głosy krytyki? O to pytamy nowego szefa biblioteki.

Spotykamy się w dziesiątym dniu od powołania pana na stanowisko dyrektora. Czy już się zaczęły, lub się szykują, rewolucyjne zmiany związane z kolbuszowską biblioteką, których możemy się spodziewać?

- Nie. Od samego początku, kiedy już wiedziałem, że będę pełnił funkcję dyrektora, zakładałem, że żadnych rewolucyjnych zmian nie będę wprowadzał. Dlaczego? Jest jeden prosty powód. Jeżeli coś dobrze funkcjonuje, to po co to zmieniać.

To ja dostosowuję się troszeczkę do niektórych sytuacji. Już wiem, że niektóre aspekty pracy biblioteki trzeba usprawnić jak np. godziny pracy niektórych filii. Wiemy, że czas pracy świetlicy na dworcu trzeba będzie zmienić - otworzyć ją dwie godziny wcześniej i dwie godziny wcześniej zamknąć. Po godz. 19 tam już nikogo nie ma, a świetlica działa do 21. Pracownicy zauważają, że jak przychodzą na godz. 13, to przed drzwiami już czekają dzieci, które mogłyby tam już wejść wcześniej, gdyby świetlica była otwarta. To będzie pierwsza taka zmiana.

Na razie większość czasu spędzam na tym, że próbuję okiem gospodarskim sprawdzić, jak wygląda sytuacja w centrali w Kolbuszowej oraz w filiach biblioteki. Mamy też przygotowaną już całą listę drobnych prac, jakie należy wykonać w budynku dawnej synagogi. Ten ponad 150-letni budynek cały czas żyje. Pojawiają się więc rzeczy do poprawienia.

Jak został pan przyjęty przez pracowników biblioteki?

- Czuję się tu jak w rodzinie. Zostałem dobrze przyjęty. Ze strony żadnego z pracowników nie odczułem nawet cienia niechęci czy dystansu.

Kiedy pojawiła się propozycja objęcia przez pana stanowisko dyrektora Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kolbuszowej?

- Początkiem sierpnia tego roku odbyła się rozmowa na ten temat z burmistrzem Kolbuszowej i dyrektorem Jagodzińskim. Wówczas była to wstępna propozycja.

W momencie, gdy była już mowa o konkretach, długo zastanawiał się pan nad przyjęciem tego stanowiska?

- Nie. Wiedziałem, że jeżeli stanę przed taką decyzją, to nie będę się wahał. Na pewno coś chciałem zmienić. Praca w szkole jest wspaniała. Ma wiele plusów. Praca z dziećmi i młodzieżą przynosi olbrzymią satysfakcję. Ale jak w każdej pracy są i minusy.

Przepracował pan w szkole jako nauczyciel 20 lat. Łatwo było to wszystko zostawić?

- Z bardzo ciężkim sercem to zrobiłem. Jeszcze trudniej było, gdy pojawiały się pytania ze strony uczniów, dlaczego ich zostawiam. Ciężko się na takie pytania odpowiada.

W szkole nie tylko uczyłem historii, ale byłem też doradcą zawodowym. Cały czas dzieciom mówiłem, że jak już będą zdobywać jakikolwiek zawód, to żeby nie bały się nigdy zmian. Jeżeli przyjdzie kiedykolwiek taka szansa, że będą mogli zmienić pracę, to niech nie wahają się, jeżeli ma to spowodować, że w życiu będzie im lepiej. No i niech robią to, co lubią, co przyniesie im satysfakcję.

W moim życiu także przyszedł taki moment. Skończyłem pisać pewien rozdział. Chcę napisać nowy i praca w bibliotece jest na to szansą.

Jeden rozdział, który pan zamyka, był poświęcony pracy w samorządzie.

- Tak. Trwał on 16 lat.

Nie można łączyć funkcji radnego i dyrektora jednostki podlegającej gminie. Złożył pan mandat. Nie ma pan poczucia, że odchodząc z rady, zawiódł pan swoich wyborców?

- Gdybym był radnym z krótki stażem, który pracuje społecznie pierwszą kadencję, to może bym czuł, że zawiodłem czyjeś oczekiwania.

W radzie pracowałem cztery kadencje i sądzę, że przez ten czas dałem coś z siebie. Mam nadzieję, że moi wyborcy wybaczą mi to, że "porzuciłem" radę.

Jak podsumuje pan 16 lat pracy jako samorządowiec. Pytam o sukcesy, porażki.

- Odzyskanie dawnego, niszczejącego budynku synagogi - to było dla mnie ważną sprawą. Temat ruszyliśmy z panem Jagodzińskim w 2010 roku, kiedy budynek dawnej synagogi został zwrócony na tzw. mienie żydowskie. Wtedy też nawiązałem kontakt z Fundacją Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, aby dowiedzieć się, w jaki sposób gmina Kolbuszowa mogłaby stać się właścicielem budynku. Jedyną drogą okazał się wykup dawnej synagogi. Dalej temat pilotował dyrektor Andrzej Jagodziński.

Później potrzebna była zgoda radnych miejskich na wykup budynku. Dużym sukcesem było to, że cała rada zagłosowała jednogłośnie w tej sprawie.

Przekonywał pan swoich kolegów z rady, aby podnieśli rękę na tak?

- Z kilkoma osobami rozmawiałem. Przekonywaliśmy się nawzajem, że ten budynek może stać się kiedyś kolbuszowską perełką. Istniało wówczas zagrożenie, że albo dawna synagoga się zawali, albo kupi ją osoba prywatna i otworzy w nim np. sklep z używaną odzieżą. Radni mieli obawy, że gmina będzie musiała wyłożyć na remont spore pieniądze, ale środki na remont znalazła i pozyskała właśnie biblioteka w kwocie ponad 1,9 mln. Po wykupieniu przez gminę Kolbuszowa budynku został on wyremontowany.

Co do innych tematów, mniejszych, nie byłem radnym, który każdą sprawę chciał załatwić na forum, w trakcie sesji czy pisał o niej na Facebooku. Na początku jako nowy radny zdarzało się, że w trakcie obrad, w sprawach różnych, czy wolnych wnioskach, zabierałem głos. Później jednak uznałem, że nie ma co czekać do sesji, a lepiej od razu zadzwonić do urzędu czy pójść tam do odpowiedniego pokoju. Może było to mało medialne, ale skuteczne.

Wspomina pan o mediach społecznościowych. Kilka dni temu, za ich pośrednictwem, podziękował pan za przychylne słowa po powołaniu pana na dyrektora biblioteki. Dziękował pan też za słowa krytyki. Ktoś wprost powiedział panu, że wybór pana na tę funkcję nie był dobrą decyzją?

- Nie. Wprost nikt mi tego nie powiedział prosto w twarz. Nawet na ulicy podchodzili do mnie za to ludzie, nawet obcy, którzy mi gratulowali, że zostałem dyrektorem. Podobnie było w internecie, gdzie ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu osoby, których nie znam, mówiły mi, że to dobry wybór.

Głosy krytyczne, rzadko, ale oczywiście również się pojawiały. Były jednak one anonimowe.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy