Piątkowy wieczór, 28 sierpnia, miał być zwyczajnym dniem. Nikt nie spodziewał się, że za chwilę życie rodziny z Raniżowa zmieni się bezpowrotnie.
W budynku mieszkalnym pojawił się ogień. Żywioł błyskawicznie objął poddasze i dach. Na miejsce skierowano siedem zastępów straży pożarnej. Strażacy przez kilka godzin walczyli z ogniem, aby opanować sytuację i zabezpieczyć budynek.
Najważniejsze - wszyscy domownicy zdążyli bezpiecznie opuścić dom. Nikt nie został ranny.
Jednak po zakończeniu akcji gaśniczej okazało się, że straty są ogromne. Dach i poddasze zostały całkowicie zniszczone, a pozostała część domu została uszkodzona między innymi przez wodę wykorzystaną podczas gaszenia pożaru.
Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego budynek został wyłączony z użytkowania. Rodzina nie może do niego wrócić.
„Nasz bezpieczny świat przestał istnieć”
Rodzina zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o interwencję. W przesłanym piśmie opisuje sytuację, w której znalazła się po pożarze.
Jak podkreślają, są rodziną pięcioosobową - rodzicami trójki dzieci, z których najmłodsze ma 6 lat. - Pisząc te słowa, łzy same napływają do oczu. Mija kolejny tydzień od tragicznego 28 sierpnia, kiedy ogień zabrał nam wszystko - napisali.
Dodają, że po decyzji nadzoru budowlanego nie mają już możliwości powrotu do swojego domu.
- Budynek zagraża życiu. Nasza pięcioosobowa rodzina, w tym troje niczego niewinnych dzieci, oficjalnie nie ma dokąd wrócić. Ich bezpieczny świat przestał istnieć” - przekazują.
Rodzina: „Zderzyliśmy się ze ścianą”
Największe emocje budzi kwestia zapewnienia rodzinie tymczasowego miejsca zamieszkania.
Jak twierdzą rodzice, po tragedii zwrócili się o pomoc do gminy i Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Raniżowie. Według ich relacji nie otrzymali jednak propozycji lokalu, w którym mogliby zamieszkać do czasu odbudowy domu.
- Kiedy z nadzieją w sercu poszliśmy do gminy prosić o schronienie, zderzyliśmy się ze ścianą obojętności. Urzędnicy odmówili nam lokalu tymczasowego - czytamy w piśmie rodziny.
Rodzina podkreśla, że szczególnie trudna jest sytuacja dzieci.
- Brak bezpiecznego i stabilnego schronienia uniemożliwia jej powrót do równowagi psychicznej - piszą, odnosząc się do swojej najmłodszej córki.
Jak przekazują, dziewczynka po przeżyciu pożaru bardzo źle reaguje między innymi na silny wiatr, który przypomina jej wydarzenia z dnia tragedii.
Problemem są także trzy psy
Rodzina zwraca uwagę również na sytuację swoich zwierząt.
W domu mieszkały trzy psy, które - jak podkreślają rodzice - są częścią rodziny.
- Jak mamy sobie poradzić, kiedy rynek komercyjny zamyka przed nami drzwi, bo mamy trójkę dzieci i trzy ukochane psy, których nigdy nie porzucimy? - pytają.
Ich zdaniem znalezienie mieszkania zastępczego dla całej rodziny wraz ze zwierzętami jest bardzo trudne.
Zbiórka na odbudowę domu
Po pożarze uruchomiona została zbiórka internetowa. Rodzina szacuje, że na odbudowę domu potrzeba około 250 tys. zł.
Pieniądze mają zostać przeznaczone na odbudowę dachu i konstrukcji budynku, zabezpieczenie zniszczonych elementów, osuszanie zalanych pomieszczeń oraz zakup podstawowych rzeczy, które rodzina straciła w wyniku pożaru.
Na koncie zbiórki znajduje się obecnie około 49 tys. zł.
Rodzina zaznacza jednak, że pieniądze zebrane na odbudowę mogą zostać częściowo przeznaczone na wynajem mieszkania.
- Ten zebrany z takim trudem fundusz na cegły i deski przed zimą będziemy musieli teraz rozszarpać na kaucję i opłacenie jakiegokolwiek dachu nad głową - napisali.
Dodają: - Zamiast budować, będziemy płacić za przetrwanie. Serce pęka na myśl o nadchodzących mrozach.
Link do zbiórki TUTAJ>>>
Gmina: pomoc została udzielona
O stanowisko w sprawie poprosiliśmy Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Raniżowie.
Józefa Kochanowicz, kierownik GOPS, przekazała, że rodzina otrzymała pomoc finansową na bieżące potrzeby w kwocie kilku tysięcy złotych.
- Gmina wypłaciła nam jedynie 6 000 zł zasiłku doraźnego na bieżące utrzymanie i przekazała do Wojewody wniosek o zasiłek na odbudowę, jednak kategorycznie odmawia wskazania i sfinansowania jakiegokolwiek lokalu tymczasowego czy schronienia kryzysowego - przekazał w liście do naszej redakcji rodzina.
Jak poinformowała szefowa GOPS, sytuacja tej rodziny różni się od przypadków osób, które znajdują się w trudnej sytuacji materialnej i korzystają ze stałej pomocy ośrodka. Według przekazanych informacji rodzice pracują, a rodzina posiada drugi lokal.
Kierownik GOPS wskazała również, że zdarzenie nie zostało zakwalifikowane jako klęska żywiołowa.
Rodzina i gmina przedstawiają różne spojrzenia
Sprawa pokazuje dwa różne spojrzenia na pomoc po tragedii.
Rodzina uważa, że po pożarze najpilniejszą potrzebą było zapewnienie jej tymczasowego schronienia, szczególnie ze względu na obecność małych dzieci.
Gmina wskazuje natomiast, że udzieliła wsparcia finansowego, a przy podejmowaniu decyzji dotyczących dalszej pomocy trzeba brać pod uwagę sytuację prawną i majątkową rodziny.
Nie udało nam się uzyskać komentarza od Władysława Grądzieła, wójta gminy Raniżów.
Walka o powrót do domu
Dla rodziny z Raniżowa rozpoczął się trudny czas odbudowy. Najpierw trzeba odbudować zniszczony budynek, ale również poczucie bezpieczeństwa, które w jednej chwili zostało odebrane.
Pożar zabrał im dach nad głową, ale nie zabrał nadziei. Dzięki pomocy osób dobrej woli udało się już zebrać część potrzebnych środków.
Przed rodziną jednak jeszcze długa droga, zanim znów będą mogli powiedzieć, że są u siebie.
Komentarze (0)