Dla Piotra Joba występ w programie prowadzonym przez Tadeusza Sznuka nie był debiutem, a raczej kolejnym rozdziałem w bogatej „karierze” teleturniejowej. To prawdziwy weteran szklanego ekranu – widzowie mogli go wcześniej oglądać w „Kole Fortuny”, „Va Banque” oraz w emitowanym na kanale TVP Polonia programie „Polacy to wiedzą”. W swojej poprzedniej przygodzie z „Jeden z dziesięciu” Piotr dotarł aż do wielkiego finału odcinka, co stawiało go w roli jednego z faworytów środowej rozgrywki.
Wiedza szeroka jak cieśnina Sund
Piotr rozpoczął grę z dużą pewnością siebie, błyskawicznie odpowiadając na serię zróżnicowanych pytań. Bez wahania wskazał, że ślimaki posiadają oczy, a słynny reportaż Ryszarda Kapuścińskiego „Cesarz” opisuje wydarzenia z XX wieku. Nie zaskoczyło go również pytanie o historię – doskonale wiedział, że Jan III Sobieski nazywał swoją małżonkę czułym mianem „Marysieńki”.
Kibice przed telewizorami mogli podziwiać jego wiedzę z zakresu geografii i techniki, gdy bezbłędnie połączył Danię ze Szwecją mostem nad Sundem oraz wskazał, że tajemniczy „kiosk” to integralna część okrętu podwodnego. Gdy padło pytanie o odkrywcę czterech największych księżyców Jowisza, Piotr bez mrugnięcia okiem postawił na Galileusza.
Pułapki w herbach i lasach
Niestety, teleturniej „Jeden z dziesięciu” słynie z tego, że jeden moment dekoncentracji lub wyjątkowo podchwytliwe pytanie potrafią zmienić bieg gry. Pierwszą barierą okazała się heraldyka – pytanie o instrument muzyczny w herbie rodowym Radziwiłłów. Piotr zaryzykował odpowiedź „obój”, podczas gdy poprawną odpowiedzią była trąba.
Kolejne schody pojawiły się przy pytaniach o daty i przyrodę. Choć rok 1918 kojarzy się z odzyskaniem niepodległości, to Sejm przywrócił Święto Narodowe Trzeciego Maja dopiero w 1990 roku. Ostatnią „szansę” odebrał Piotrowi popularny maślak – a konkretnie jego gatunek „sitek”, który zawodnik niefortunnie pomylił z kurką.
Całość odcinka można obejrzeć TUTAJ>>>
Waleczny duch Jagodnika
Mimo że tym razem Piotrowi Jobowi nie udało się powtórzyć sukcesu i wejść do finałowej trójki odcinka, jego występ odbił się szerokim echem. Pokazał nie tylko ogromną wiedzę ogólną, ale przede wszystkim hart ducha i kulturę osobistą, która cechuje najlepszych graczy legendarnego teleturnieju.
Dla mieszkańców Jagodnika i całego powiatu kolbuszowskiego Piotr pozostaje ambasadorem lokalnej inteligencji i dowodem na to, że pasja do nauki może stać się biletem do wielkiej przygody w świetle kamer. Znając determinację naszego „weterana”, możemy być pewni, że to nie był jego ostatni głos w polskiej telewizji.
Komentarze (0)