Ponad wiek historii
Jak informuje kolbuszowska policja, „Na budynku Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej znajduje się wyjątkowy zabytek – zegar wieżowy, który w tym roku obchodzi swoje 120 urodziny”.
Czasomierz powstał w 1906 roku w Krośnieńskiej Fabryce Zegarów Wieżowych im. Michała Mięsowicza. To właśnie tam tworzono jedne z najbardziej charakterystycznych zegarów w tej części Europy.
– Historia tego niezwykłego czasomierza sięga początków XX wieku – czytamy w przekazanych przez komendę informacjach.
Wędrówka zegara po Kolbuszowej
Zegar nie zawsze znajdował się na budynku policji. Początkowo został wykonany na zamówienie Towarzystwa Zaliczkowego w Kolbuszowej, czyli instytucji finansowej działającej w mieście.
Po jej upadku, w 1938 roku, czasomierz przeniesiono do budynku ratusza – ówczesnej siedziby magistratu. Dopiero później trafił na obecne miejsce.
Z jego historią wiąże się też ciekawostka językowa. Jak przywołuje Andrzej Wesołowski w książce „Kolbuszowskie pocztówki”, mieszkańcy w latach 60. mówili: „kasa bije na komendzie”. To powiedzenie nawiązywało właśnie do charakterystycznego dźwięku zegara i jego wcześniejszej lokalizacji.
Mechanizm, który wciąż żyje
Choć zegar ma już 120 lat i przeszedł trzy remonty, nadal działa. Co więcej – jego mechanizm nie jest automatyczny.
– Aby zapewnić ciągłość pracy urządzenia, pracownik jednostki regularnie, co kilka godzin, nakręca mechanizm znajdujący się na poddaszu. Tykanie zegara jest słyszalne w całym budynku
– zauważają mundurowi.
Po przywróceniu mechanizmu sygnalizacyjnego jego dźwięk rozbrzmiewa co kwadrans i co godzinę, co sprawia, że trudno go nie zauważyć – albo raczej nie usłyszeć.
Precyzyjna konstrukcja
Zegar to nie tylko zabytek, ale też prawdziwe dzieło sztuki inżynieryjnej.
– Zegar jest konstrukcją średniej wielkości i jest wyposażony w trzy mechanizmy: centralny mechanizm chodu, po lewej stronie mechanizm bicia godzin, a po prawej - mechanizm bicia kwadransów
– podkreślają funkcjonariusze.
Mechanizmy bicia wykonano w technologii zapadkowej typu schwarzwaldzkiego, a sygnalizacja czasu odbywa się za pomocą dwóch dzwonów kloszowych umieszczonych na szczycie dachu.
– Mechanizm chodu posiada wychwyt nożycowy konstrukcji Johanna Mannhardta. Zegar wyposażony jest w wahadło sekundowe, a napęd przekazywany jest liniowo z wykorzystaniem ciężarów
– tłumaczy przedstawiciel komendy.
Brzmi skomplikowanie? I słusznie – to precyzyjna konstrukcja, która mimo upływu lat wciąż funkcjonuje.
Historia potwierdzona dokumentami
W odtworzeniu dziejów zegara pomógł Gerard Zając z Muzeum Rzemiosła w Krośnie. To dzięki niemu udało się potwierdzić, że czasomierz znajduje się w „Wykazie dostarczonych zegarów wieżowych” sporządzonym przez samego Michała Mięsowicza.
Parametry techniczne opracowali z kolei specjaliści zajmujący się renowacją zabytkowych zegarów – Michał Olejniak i Rafał Pikuła. To oni przygotowali także tablicę informacyjną, którą można zobaczyć przy wejściu do budynku.
Dziedzictwo, które wciąż działa
Michał Mięsowicz zdobywał doświadczenie w Wiedniu, a jego zegary nawiązywały do południowoniemieckiej tradycji zegarmistrzowskiej. Dzięki temu każdy egzemplarz był unikatowy.
Dziś jeden z nich – w Kolbuszowej – nadal spełnia swoją funkcję. Bo choć świat przyspieszył, a czas mierzymy dziś w sekundach na smartfonach, ten zegar przypomina, że kiedyś wszystko działało… wolniej, ale za to solidniej. I – jak widać – na dłużej
Komentarze (0)