Decyzja zapadła podczas drugiego dnia obrad, kończąc proces, który nabrał tempa 23 kwietnia po rekomendacji Komisji Prawnej (JURI). Mimo zgłaszanych na sali wątpliwości co do precyzji liczenia głosów, prowadząca obrady stanowczo ucięła spekulacje: ochrona parlamentarna czterech Polaków została oficjalnie zniesiona.
Tomasz Buczek przed sądem? Chodzi o naruszenie nietykalności
Dla mieszkańców powiatu kolbuszowskiego najbardziej elektryzującą wiadomością jest uchylenie immunitetu Tomaszowi Buczkowi. Reprezentant Ruchu Narodowego i Konfederacji, pochodzący z Kolbuszowej Górnej, będzie musiał teraz odpowiedzieć na zarzuty dotyczące incydentu, do którego miało dojść podczas jednej z demonstracji.
Sprawa, w której Buczek jest stroną, dotyczy rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej uczestniczki manifestacji. Pozbawienie go unijnego „pancerza” prawnego otwiera polskim organom ścigania drogę do przeprowadzenia pełnego dochodzenia, a w konsekwencji – ewentualnego procesu sądowego.
Tomasz Buczek do sprawy podchodzi z dużym dystansem, podkreślając, że towarzystwo, w którym się znalazł, napawa go dumą.
— Proszę zwrócić uwagę, jakie to zacne grono: poseł Braun, Jaki, Obajtek. Czuję się znakomicie w towarzystwie prawicowych wojowników o lepszą Europę, wolną od unijnej biurokracji
— komentuje europarlamentarzysta z Podkarpacia.
Polityk wprost nazywa wniosek „atakiem politycznym”, łącząc go z wydarzeniami z przeszłości i osobą Małgorzaty Zych, byłej działaczki Ruchu Narodowego.
Główny zarzut wobec Buczka dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej uczestniczki demonstracji. Europosłowie Platformy Obywatelskiej sugerowali, że zaatakowana kobieta była dziennikarką. Tomasz Buczek przedstawia jednak zupełnie inną wersję zdarzeń, do których doszło podczas wiecu Sławomira Mentzena.
— Ta pani przeszkadzała w wiecu wyborczym z megafonem, utrudniała nam przeprowadzenie legalnego, zarejestrowanego zgromadzenia. Wielokrotnie prosiliśmy ją o opuszczenie miejsca. W pewnym momencie wraz z posłem Płaczkiem musieliśmy zainterweniować i odebraliśmy jej megafon
— wyjaśnia Buczek.
Więcej w tym temacie pisaliśmy w artykule: Poseł Tomasz Buczek straci immunitet? "Odbieram to jako atak polityczny"
Jaki, Obajtek i Braun – szeroka lista zarzutów
Tomasz Buczek nie jest jedynym polskim politykiem, który stracił w Strasburgu specjalne przywileje. Parlament Europejski przychylił się również do wniosków dotyczących trzech innych rozpoznawalnych nazwisk:
- Daniel Obajtek (PiS): Sprawa byłego prezesa Orlenu ma podłoże w kontrowersjach wokół wolności słowa. Chodzi o blokowanie dystrybucji tygodnika „NIE” na stacjach paliw w czasie, gdy na okładce pisma widniał wizerunek papieża Jana Pawła II.
- Patryk Jaki (PiS): W jego przypadku wniosek ma związek z prywatnym aktem oskarżenia sformułowanym przez sędziego Igora Tuleyę.
- Grzegorz Braun (Konfederacja): To już czwarte uchylenie immunitetu temu politykowi. Tym razem sprawa dotyczy wydarzeń z Jedwabnego z lipca 2025 roku, gdzie Braun miał blokować drogę dojazdową podczas uroczystości upamiętniających rocznicę mordu na ludności żydowskiej.
Co to oznacza w praktyce?
Zgodnie z procedurami unijnymi, Parlament Europejski podejmuje decyzję o uchyleniu immunitetu zwykłą większością głosów. Ważne jest jednak to, że ochrona zostaje zdjęta tylko w odniesieniu do konkretnych spraw wymienionych we wnioskach.
Uchylenie immunitetu nie jest wyrokiem skazującym – to jedynie zielone światło dla prokuratury i sądów w Polsce. Teraz polski wymiar sprawiedliwości może bez przeszkód wzywać deputowanych na przesłuchania i stawiać im formalne zarzuty. Jak decyzja ta wpłynie na pozycję polityczną Tomasza Buczka, który od lat aktywnie buduje swój elektorat w regionie kolbuszowskim? Czas pokaże.
Komentarze (0)