Podczas konferencji prasowej w poniedziałek, 19 stycznia, Tomasz Buczek podkreślał, że z problemem zgłosili się do niego bezpośrednio mieszkańcy Kolbuszowej Górnej (Wojkowa). Jak zaznaczył, jego zdaniem lokalizacja masztu mogła zostać zatwierdzona z pominięciem analizy realnych uciążliwości dla okolicznych domów.
Buczek: Nikt się nad tym nie pochylił
– Chodzi o lokalizację masztu, który został w mojej ocenie zlokalizowany z pominięciem pewnych procedur i w mojej ocenie jest możliwość zniwelowania tych uciążliwych świateł promieniowania czerwonego
– mówił europoseł.
Polityk zwracał uwagę, że przepisy dopuszczają odstępstwa od montażu świateł ostrzegawczych.
– Gdyby urzędnicy z gminy, jeszcze za czasów nadzoru pana Jana Zuby, dzisiaj wiceprzewodniczącego rady powiatu, jak również starosty kolbuszowskiego Józefa Kardysia, pochylili się w interesie mieszkańców nad analizą dokumentów i przepisów panujących, to wyczytaliby tam, że można uniknąć montażu świateł w przypadku, kiedy maszt wystaje do 45 metrów powyżej okalające zabudowania lub las. I w mojej ocenie tam można było spokojnie ten precedens zastosować, te warunki można byłoby przyjąć. Nikt się nad tym nie pochylił
– dodał, krytykując brak analizy po stronie urzędów i podsumował:
– Nikt w takich sytuacjach nie analizuje, czy lokalizacja takiego masztu będzie uciążliwa czy nieuciążliwa. Pamiętamy, że nie tak dawno przecież w Świerczowie również mieszkańcy buntowali się przeciwko lokalizacji masztu i to nie jest odosobniony przypadek.
Światło, które nie daje spać
Maszt stanął w dolinie, co – jak podkreślają mieszkańcy – potęguje problem. Środkowe, pośrednie światło świeci na wysokości okien wielu domów.
– W momentach, kiedy jest duża mgła, te promienie światła rozchodzą się w taki sposób, że uderzają w prostej linii w okna mieszkańców
– relacjonował Buczek, zaznaczając, że różnice wysokości między posadowieniem masztu a oknami są minimalne.
Europoseł zapowiedział, że jego biuro już wystosowało pisma do gminy, starostwa, powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego oraz wojskowej władzy lotniczej.
– Jest szansa, żeby pomóc ludziom. Nie chodzi o likwidację masztu, tylko o zmianę oznaczenia światła. To jest największy problem
– podkreślał i dodał:
– Będziemy starali się zgłębić dokładnie temat, wymienić korespondencję i liczymy na przychylność instytucji, które mają dzisiaj możliwość zareagowania i podjęcia zmian.
Mieszkańcy alarmowali wcześniej
Sprawa masztu była już wcześniej nagłaśniana. Mieszkańcy Kolbuszowej Górnej wypowiadali się na antenie TVP3 Rzeszów już w lipcu 2025 roku. W reportażu mówili wprost, że czerwone światło destabilizuje im codzienne życie.
– Przeszkadza, zwłaszcza że te światła są dość nisko, świecą ludziom po oknach, sypialniach, salonach
– mówił w rozmowie z dziennikarzami TVP3 Rzeszów Rafał Czachor. Inni mieszkańcy podkreślali, że nie pomagają ani rolety, ani grube zasłony, a całe życie domowe musieli „przenieść” na drugą stronę budynku.
Maszt o wysokości 54 metrów powstał na początku 2025 roku. Operator sieci, spółka P4 (Play), oraz urzędy tłumaczyły, że inwestycja została zrealizowana zgodnie z obowiązującymi przepisami, a oznakowanie świetlne wynika z wymogów bezpieczeństwa ruchu lotniczego. Jednocześnie operator deklarował gotowość do dialogu.
Komentarze (0)