Reklama

Ceny energii elektrycznej ostro w górę. Sprawdzamy, jakie plany na oszczędzanie mają samorządy w powiecie kolbuszowskim

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Archiwum Korso Kolbuszowskie

Ceny energii elektrycznej ostro w górę. Sprawdzamy, jakie plany na oszczędzanie mają samorządy w powiecie kolbuszowskim - Zdjęcie główne

Czy każdy samorząd szykuje się na wielkie oszczędzanie? Nie do końca. Zobacz jak jest w twojej gminie. | foto Archiwum Korso Kolbuszowskie

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Rosnące ceny prądu i nadciągający kryzys energetyczny uderzają miasta i gminy po kieszeni. Oszczędności szukają na różne sposoby. Jak samorządy powiatu kolbuszowskiego planują ograniczyć zużycie energii elektrycznej i przetrwać nadchodzący, trudny okres? O to zapytaliśmy włodarzy gmin.

Niektóre samorządy wolą dmuchać na zimne i już zaciskają pasa, inne przygotowują programy oszczędnościowe. Są i takie, które nie wybiegają za bardzo w przyszłość, tylko wolą reagować w momencie, kiedy zacznie brakować pieniędzy. O zatrważających cenach energii elektrycznej i potrzebie oszczędzania mówią burmistrz i wójtowie poszczególnych gmin.

Nawyk oszczędzania

Elżbieta Wróbel, wójt gminy Niwiska, w rozmowie z nami przyznała, że tamtejszy samorząd już idzie w kierunku oszczędności. Jak mówi, w urzędzie nawyk oszczędzania został już wprowadzony. - Pracownicy wyłączają GPS`y, monitory i wszystko, co jest energochłonne - dodała.

Czy gminę Niwiska czekają jeszcze jakieś ograniczenia? Wójt Wróbel na razie nie była w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Stwierdziła jedynie, że sama wymiana oświetlenia ulicznego na ledowe była strzałem w dziesiątkę. Za przykład podała, że wcześniej koszt energii za dwa miesiące użytkowania lamp ulicznych dochodził do kwoty rzędu 22 tysięcy złotych. Teraz, po wymianie latarni na energooszczędne, rachunki za porównywalny okres wynoszą około 3,5 tysiąca złotych.

Wójt podała również, ile kosztuje gminę opłacenie energii elektrycznej w ciągu roku kalendarzowego. Do tej pory był to koszt rzędu 270 tysięcy złotych netto. W nowym roku może on sięgać nawet trzech milionów. - To są ogromne pieniądze - powiedziała włodarz i nadmieniła: - Na pewno trzeba oszczędzać i w tym kierunku idziemy. Dobrze byłoby przetrwać. Elżbieta Wróbel na koniec dodała, że widzi problem, dlatego we wszystkich obiektach użyteczności publicznej trzeba będzie maksymalnie ograniczyć zużycie energii.

Bez większego strachu

Jerzy Wilk, gospodarz gminy Majdan Królewski, na spokojnie podchodzi do tematu wzrostu cen energii. W rozmowie z nami przyznał, że póki co nie snuje wielkich planów co do tego, jak zaoszczędzić w przyszłym roku. Jego zdaniem działać należy wówczas, gdy problem z pieniędzmi faktycznie się pojawi. - Póki co nie robię większych ruchów - dodał.

Na ten moment priorytetem dla majdańskiej gminy jest przetarg na dostawę energii. Włodarz poinformował, że aktualnie zbierane są informacje na jego temat. - Przeprowadzimy przetarg i zobaczymy, co to pokaże - zaznaczył.

Wójt zapowiedział natomiast, że w przyszłym roku na terenie gminy nie jest planowana rozbudowa oświetlenia ulicznego. Ma to potrwać do momentu, aż unormują się ceny energii. Jak przekazał w rozmowie z Korso, trudno mówić o dobudowywaniu następnych lamp, jeśli w obecnej sytuacji nie bardzo wiadomo, czy samorząd będzie miał z czego zapłacić za utrzymanie tych, które istnieją i świecą na co dzień. Ma być kilka wyjątków, chociażby oświetlenie, które powstanie razem z chodnikiem wzdłuż DK-9 w Komorowie. Przetarg na tę inwestycję został ponownie ogłoszony kilkanaście dni temu.

Jerzy Wilk martwi się natomiast o zakład wodociągowo-kanalizacyjny. Jak mówił, 40 proc. lub więcej to koszty samej energii, którą zużywa obiekt. - Jeśli jej koszt wzrośnie kilkukrotnie, to pojawia się pytanie co z opłatami za wodę, ścieki i jak ten zakład ma funkcjonować - zastanawia się wójt i dodaje: - Tutaj się nie da nic wyłączyć, z tego względu, że wodę ludziom trzeba podać, a ścieki odebrać.

System nie domaga

Wójt raniżowskiej gminy, Władysław Grądziel, ma podobne podejście do tematu, co nasz poprzedni rozmówca. Póki co gmina nie planuje wprowadzać żadnych drastycznych ograniczeń. W momencie pojawienia się kryzysu będą reagować na bieżąco.

Włodarz powiedział natomiast, że pewne kroki ku oszczędności zrobili odpowiednio wcześniej. Chodzi o montaż fotowoltaiki. - Na wszystkich obiektach użyteczności publicznej mamy założone panele fotowoltaiczne. O to zadbaliśmy wiele lat temu - mówił Grądziel. Wspomniał on również o inwestycji w energooszczędne lampy. Jak mówił, wymiana oświetlenia już trwa i ma objąć całą gminę. - To będzie spora oszczędność - dodał w rozmowie z nami.

Szef raniżowskiego samorządu powiedział wprost, że jeśli będzie doskwierać im bieda, to będą oszczędzać, wyłączając latarnie, a w konsekwencji zmniejszając zużycie prądu. Jak zaznaczył, oszczędzanie nie wszędzie jest jednak możliwe. - Są takie instytucje, gdzie oszczędności nie narobimy, typu szkoły. Dzieci po ciemku nie da się edukować - nadmienił wójt.

Władysław Grądziel nie ma złudzeń, że za problemami z dostawą energii elektrycznej i jej ceną stoi po części polski rząd.

- My musimy się dostosować do sytuacji. Nie naprawimy tego całego systemu, który nie domaga, jeśli chodzi o zaopatrzenie w energię

- powiedział i dodał na koniec: - Największe pole do działania i do popisu, mają przedstawiciele naszych rządzących.

Taniej nie będzie

Nieco inaczej wygląda sytuacja w kolbuszowskim magistracie. Jan Zuba, burmistrz Kolbuszowej, poinformował nas, że pracownicy urzędu miejskiego pracują nad programem oszczędnościowym. Na razie nie są znane szczegóły, jednak szef kolbuszowskiej gminy pokrótce opowiedział nam, jak miałby ten program wyglądać. 

- Przede wszystkim musimy zredukować zużycie energii. My płacimy za oświetlanie dróg gminnych, powiatowych, wojewódzkich i krajowych. Nikt nam nie dokłada do tego ani złotówki, w związku z tym będziemy zmuszeni do tego, żeby wyłączać oświetlenie

- powiedział Zuba.

Najprościej mówiąc, zostanie skrócony czas, w którym święcą lampy nocą. Ma to ułatwić inteligentny system, który daje możliwość zdalnego ustawiania czasu świecenia. Funkcjonuje on częściowo w gminie. Włodarz posłużył się przykładem Krosna, gdzie od północy do 4 rano latarnie są całkowicie wyłączane. Podobnie ma to wyglądać w mieście nad Nilem.

Aktualnie kolbuszowska gmina płaci 290 zł za megawatogodzinę, a w przyszłym roku prognozuje się, że stawka wzrośnie o nawet 5-6 razy więcej. Burmistrz powiedział wprost, że bez wprowadzenia programu oszczędnościowego, gmina nie udźwignęłaby takiego ciężaru. - Wiadomo, że nie będzie tak tanio, jak było teraz - nadmienił.

Przetrwać święta

Innym sposobem na zaoszczędzenie energii w gminie Kolbuszowa jest wprowadzenie ograniczenia jeśli chodzi o budynki użyteczności publicznej. - Jest 30 budynków, które są sporadycznie używane i tam się trzeba przyjrzeć, czy jest potrzeba, abyśmy musieli ponosić tak wysokie koszty w tym trudnym okresie - zaznaczył Jan Zuba.

Burmistrz mówił także, że obecnie magistrat ciągle analizuje zużycie energii elektrycznej. - Musimy zredukować zużycie energii w stosunku do tego roku. Zdecydowanie - dodał. Czy natomiast program oszczędnościowy, nad którym pracuje gmina, ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku?

Na to pytanie włodarz nie był w stanie odpowiedzieć. - Chcielibyśmy się do tego dobrze przygotować - zaznaczył i dodał:

- Mamy przed sobą święta. Trudno sobie je wyobrazić bez dekoracji świątecznych. Trudno sobie wyobrazić, że wygasimy w nocy światła. Ten krótki okres czasu trzeba jakoś przetrwać, żeby nie wprowadzać tych drastycznych ograniczeń.

Włodarz kolbuszowskiej gminy zapewniał, że jeśli nie w tym roku, to na pewno program wystartuje początkiem stycznia 2023. Jak mówił, do tej pory prąd był naprawdę tani, co gwarantował niezwykle korzystny kontrakt na dostawę energii. W przyszłym roku trzeba się spodziewać, że ceny jednej megawatogodziny będą w granicach 1,5 tysiąca złotych netto i nawet więcej.

Gospodarzyć oszczędnie

W Cmolasie panuje podobne przekonanie, co w kolbuszowskiej gminie. - Wszędzie trzeba oszczędzać - mówi w rozmowie z nami wójt Eugeniusz Galek. Włodarz ma plan, aby skrócić czas świecenia lamp ulicznych. Aktualnie oświetlenie jest włączone do godz. 23:30. Wójt uważa, że skrócenie o godzinę załatwi temat. Ograniczenia mają w pierwszej kolejności dotyczyć obiektów użyteczności publicznej i otoczenia

Na pytanie, jaki krok ku oszczędności planuje jeszcze zrobić samorząd, nie usłyszeliśmy żadnych konkretów. 

- Trzeba gospodarzyć oszczędnie, bo wiadomo, że nic tanieć nie będzie, tylko raczej drożeć. Trzeba po prostu być gospodarzem w pełnym tego słowa znaczeniu

- usłyszeliśmy od Eugeniusza Galka.

Bez planu

Józef Tęcza, wójt gminy Dzikowiec, jak zwykle nie był skłonny do rozmów. Odpowiadał wymijająco na nasze pytania. Usłyszeliśmy jedynie tyle, że na dzień dzisiejszy do końca roku nie będą nic planować. - Zobaczymy - powiedział krótko. Włodarz dzikowieckiej gminy, jak ma to w zwyczaju, po raz kolejny postanawia zamilczeć i nie przyjmować żadnego stanowiska w sprawie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy