Inwestycja obejmuje odcinek o długości około 1,3 km, od skrzyżowania z ul. Wolską aż do ronda im. Mieczysława Maziarza. W planach znajduje się nie tylko nawierzchnia dla pieszych i cyklistów, ale także budowa zjazdów oraz nowej kładki nad rzeką Nil. Jednak to nie kładka, a drzewo rosnące naprzeciwko ul. Kołłątaja stało się centralnym punktem dyskusji.
Pomnik przyrody, którego nie ma
O ratowanie wieloletniego dębu, rosnącego na przeciwko wylęgarni drobiu, już w 2023 roku apelowała ówczesna radna Barbara Bochniarz. Prosiła ona urząd o oficjalne uznanie drzewa za pomnik przyrody, co zapewniłoby mu ochronę prawną i zachowanie dla przyszłych pokoleń.
Dąb rośnie na gruncie gminnym, w pasie drogowym. – Jest drzewem bardzo starym i pięknym – argumentowała wówczas Bochniarz, wskazując, że status pomnika przyrody uchroniłby go przed toporem. Tak się jednak nie stało, a dąb wciąż figuruje w projekcie jako element przeznaczony do usunięcia.
Dąb rośnie przy ul. Piłsudskiego w Kolbuszowej.
Wiceburmistrz: „Szukamy rozwiązania”
Krzysztof Wójcicki, zastępca burmistrza Kolbuszowej, przyznaje, że sytuacja jest patowa, ale deklaruje chęć walki o drzewo.
– Chcielibyśmy objechać go i zostawić, ale byłaby wówczas skrócona ścieżka
– wyjaśnia wiceburmistrz w rozmowie z naszą redakcją.
Sprawa jest skomplikowana z kilku powodów:
- Wymogi dotacji: Długość ścieżki jest punktowana we wniosku o dofinansowanie. Skrócenie trasy wymagałoby zgody Urzędu Marszałkowskiego, co nie jest prostą procedurą.
- Kondycja drzewa: Leśnicy mają zbadać stan dębu. Jeśli okaże się chory, wycinka może być nieunikniona ze względów bezpieczeństwa.
- Bariery techniczne: Kluczowe jest ułożenie korzeni. Jeśli znajdują się zbyt wysoko, położenie kostki brukowej bez uszkodzenia drzewa może okazać się niemożliwe.
Wójcicki przyznaje, że na etapie projektowania temat nie został dokładnie przeanalizowany, a ostateczne rozmowy z wykonawcą odbędą się dopiero po jego wyłonieniu.
O co toczy się gra?
Uznanie drzewa za pomnik przyrody to nie tylko kwestia estetyki, ale także wartości naukowych i społecznych. Takie obiekty na terenach niezabudowanych podlegają ochronie aż do ich samoistnego rozpadu.
Czy uda się pogodzić rozwój infrastruktury z ochroną przyrody? Mieszkańcy z niepokojem patrzą na ręce urzędników, czekając na decyzję, czy blisko czterometrowy gigant przetrwa kolejną dekadę, czy ustąpi miejsca betonowej kostce.
Komentarze (0)