Były wicepremier i minister gospodarki podkreśla, że gmina to nie tylko wspólnota mieszkańców, ale także jednostka organizacyjna realizująca kluczowe zadania publiczne – od edukacji, przez transport i infrastrukturę, po bezpieczeństwo i ochronę zdrowia. Do tego potrzebny jest realny potencjał ekonomiczny. A ten, zwłaszcza w mniejszych gminach, z roku na rok słabnie.
Jak czytamy na stronie portalsamorządowy.pl, problem nie polega na samej liczbie gmin, lecz na ich zdolności do działania. Zmiany demograficzne i migracje powodują spadek wpływów z podatków, podczas gdy koszty realizacji zadań publicznych stale rosną. W efekcie – jak ocenia prof. Hausner – utrzymywanie obecnej struktury staje się iluzją.
Jednocześnie ekonomista nie opowiada się za likwidacją gmin „z urzędu”. Wręcz przeciwnie – uważa, że inicjatywa powinna wychodzić oddolnie. Jeśli mieszkańcy chcą własnej gminy i są w stanie ją utrzymać, państwo nie powinno im tego blokować. Problem pojawia się wtedy, gdy ambicje administracyjne nie mają pokrycia w możliwościach finansowych – bo taka gmina zamiast pomagać, zaczyna swoich mieszkańców ograniczać.
W rozmowie cytowanej przez portalsamorządowy.pl Hausner zwraca uwagę na potrzebę racjonalizacji usług publicznych. Przykład? Szkoły. Czasem lepiej utrzymać jedną, dobrze wyposażoną i dostępną komunikacyjnie placówkę niż kilka małych, które ledwo wiążą koniec z końcem. Rozproszona infrastruktura rzadko bywa efektywna, choć często bywa emocjonalnie „bliższa”.
Kluczowym elementem zmian miałoby być wprowadzenie minimalnych standardów dla gmin – uzależnionych od liczby mieszkańców i realnych możliwości finansowych. Samorządy dostałyby czas na dostosowanie się, a ich działania podlegałyby obiektywnej ocenie. W skrajnych przypadkach, gdy standardy nie byłyby spełnione, możliwa byłaby nawet likwidacja gminy decyzją Rady Ministrów.
Jak przekazuje portalsamorządowy.pl, ważną rolę w nowym modelu miałyby odgrywać współpraca i porozumienia międzygminne. Wspólne oczyszczalnie, wysypiska czy systemy transportowe to rozwiązania, które pozwalają obniżyć koszty i poprawić jakość usług. Państwo powinno takie inicjatywy wspierać – finansowo i organizacyjnie.
Profesor zwraca też uwagę na chaos przestrzenny. Niekontrolowana ekspansja budowlana generuje ogromne koszty infrastrukturalne, które finalnie ponoszą mieszkańcy. Choć na pierwszy rzut oka nowe inwestycje wyglądają jak rozwój, w dłuższej perspektywie mogą działać dokładnie odwrotnie.
W tle całej dyskusji pojawia się koncepcja tzw. trzeciego etapu reformy samorządowej. Jak przypomina portalsamorządowy.pl, zespół ekspertów kierowany przez Hausnera przygotował ją już dekadę temu. Projekty i założenia legislacyjne trafiły jednak na polityczną ciszę. Dziś, w obliczu narastających problemów, temat wraca ze zdwojoną siłą.
Wniosek jest jeden: zamiast skupiać się na utrzymywaniu struktur „za wszelką cenę”, samorządy powinny myśleć o tym, jak tworzyć warunki do życia i pracy. Bo gmina, która nie daje perspektyw mieszkańcom, wcześniej czy później zacznie się wyludniać – a wtedy nawet najlepsza administracja nie pomoże.
Komentarze (0)