Jak wynika z informacji dostępnych w sieci, w części województw obowiązują ścisłe ograniczenia ilościowe – przykładowo w woj. łódzkim jeden klient może kupić maksymalnie 15 worków pelletu. W wielu punktach sprzedaży prowadzone są zapisy, a sam surowiec trafia do sklepów jedynie raz w tygodniu. Problemy z dostępnością dotyczą m.in. sieci Bricomarché, Castorama, OBI oraz Leroy Merlin.
Mróz pogłębił problem
Eksperci wskazują, że jedną z głównych przyczyn obecnej sytuacji są silne mrozy, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają produkcję biomasy. Do tego dochodzi czynnik międzynarodowy.
– Problem jest szerszy, bo w całej Europie jest zima, więc z Niemiec, Austrii czy Francji pellet nie będzie sprowadzany do Polski. Zresztą raczej zawsze działało to w drugą stronę. Kiedyś pellet z Polski trafiał na rynki zagraniczne. Dziś zostaje w kraju
– wyjaśnia Maciej Roik, wydawca magazynu „Biomasa”.
Szczególnie trudna sytuacja dotyka osoby, które w ostatnich latach – zgodnie z przepisami antysmogowymi – wymieniły stare piece na nowoczesne kotły na pellet. Dziś są one w pełni uzależnione od tego paliwa i nie mają realnej alternatywy grzewczej.
Rząd monitoruje sytuację, ale nie interweniuje
O komentarz w sprawie kryzysu został zapytany minister energii Miłosz Motyka. Jak podkreślił, rząd nie reguluje cen pelletu, jednak sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Na ten moment UOKiK nie stwierdził zmowy cenowej, choć – jak zaznaczono – do urzędu napływają pojedyncze sygnały dotyczące bardzo wysokich cen. Monitoring rynku ma być kontynuowany.
Minister wskazał, że problemy wynikają zarówno z gwałtownego wzrostu zużycia pelletu w czasie mrozów, jak i z ograniczonej dostępności surowca. Nie wykluczył jednak działań państwa, jeśli sytuacja będzie się pogarszać.
– W tym zakresie będziemy w przyszłości podejmowali działania z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, jeżeli chodzi o paliwa całościowo – nie tylko pellet, ale także biomasę i paliwa stałe, jak węgiel. Na razie mamy jednak do czynienia ze stricte rynkowym działaniem
– zaznaczył Motyka.
Czy możliwa jest interwencja państwa?
Dopóki UOKiK nie potwierdzi nieprawidłowości, rząd nie planuje bezpośredniej ingerencji w ceny pelletu. Jeśli jednak kryzys będzie się pogłębiał, możliwe jest uruchomienie mechanizmów znanych z poprzednich lat. W 2024 roku Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych uwolniła ok. 1000 ton masła, by zahamować gwałtowny wzrost cen. Podobny scenariusz – tym razem na rynku paliw – nie jest wykluczony.
Na razie jednak osoby ogrzewające domy pelletem muszą liczyć się z trudną dostępnością surowca, długim czasem oczekiwania i wysokimi cenami, które – przynajmniej w najbliższym czasie – mogą się utrzymać.
Komentarze (0)