reklama

Lasowiackie Baby marzą o młodzieżowej kapeli. „Trzeba to pokazywać, żeby uchronić od zapomnienia” [WYWIAD, CZĘŚĆ 2]

Opublikowano:
Autor:

Lasowiackie Baby marzą o młodzieżowej kapeli. „Trzeba to pokazywać, żeby uchronić od zapomnienia” [WYWIAD, CZĘŚĆ 2] - Zdjęcie główne
Autor: Lasowiackie Baby

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCILasowiackie Baby nie ograniczają się jedynie do własnych występów. Kapela prowadzi również warsztaty gry na skrzypcach dla dzieci i młodzieży, licząc, że w Kolbuszowej Górnej powstanie młodzieżowy zespół wykonujący tradycyjną muzykę ludową.
reklama

W drugiej części rozmowy przedstawicielka kapeli opowiada o zainteresowaniu młodych ludzi folklorem, występach podczas potańcówek i festiwali, wyróżnieniu w Kazimierzu Dolnym oraz marzeniu, aby kultura lasowiacka stała się bardziej rozpoznawalna w całej Polsce.

Prowadzicie warsztaty gry na skrzypcach dla dzieci i młodzieży. Czy młodzi ludzie chętnie poznają muzykę lasowiacką i co najbardziej ich w niej przyciąga?

Aktualnie prowadzimy za sprawą Urzędu Gminy Kolbuszowa warsztaty gry na skrzypcach dla dzieci i młodzieży. Jest bardzo taka prężnie działająca grupa dzieci i młodzieży, która chce poznawać tę muzykę. My się bardzo cieszymy z tego powodu, że znaleźli się chętni i dzieciaki. Nas bardzo cieszy, że dzieci rzeczywiście i młodzież w dość licznej grupie zebrała się na tych warsztatach. Zresztą nie tylko my prowadzimy takie warsztaty, bo nasz zaprzyjaźniony zespół z Kamienia też prowadzi takie warsztaty za sprawą Adama Dragana. I coraz więcej osób młodych się tym interesuje. Zresztą widzimy to, jeżdżąc po konkursach, że często dodawane są nowe kategorie dziecięce, młodzieżowe, w których ci młodzi artyści mogą się pokazać na scenie. No serce rośnie, serce się raduje, że wśród dzisiejszej młodzieży, wśród dzisiejszych dzieci pojawiają się takie dzieci, taka młodzież, która chce uczestniczyć w tej kontynuacji, próbie kontynuowania tych tradycji, tradycji lokalnych, tradycji rodzinnych. Co ich przyciąga? No nie wiem, ciężko stwierdzić. Ja, patrząc ze swojego doświadczenia i patrząc po prostu przez swój pryzmat, no to tutaj bardzo duży wpływ na mnie i na to, co teraz aktualnie robię, miała moja mama. Zresztą w zespole mamy też coraz więcej chętnych dzieci, dzieci członków naszego zespołu, którym podoba się to, co robią rodzice i chciałyby robić to samo. Bardzo nas to cieszy, że rzeczywiście coraz częściej te dzieci naszych członków chcą uczestniczyć w próbach, chcą brać udział w konkursach i jest to już coraz częściej widoczne. Zresztą my jako zespół dzielimy się na podgrupy, jak to określamy, sekcje. Mamy grupę i sekcję taneczną, grupy śpiewacze, które się podzieliły pod takim bardzo kątem łatwości śpiewania. Inaczej śpiewają kobiety, inaczej śpiewają mężczyźni. Stąd u nas też ten podział. Ale na pewno naszą taką największą radością jest to, że właśnie w trakcie wakacji, prowadzone są te warsztaty w Centrum Kultury Wsi w Kolbuszowej Górnej i te dzieci, ta młodzież chce brać udział w tworzeniu takich kapel młodzieżowych, grup młodzieżowych, które grają tę tradycyjną muzykę ludową. Chociażby już istniejąca kapela Boryńskie Muzykanty, którą prowadzi Paweł Pudłowski. Mamy bardzo duże nadzieje, że po tych wakacjach będzie i górnieńska kapela, która będzie współpracowała z kapelą Lasowiackie Baby, ale też będzie ta grupa współpracowała z Zespołem Ludowym Górniacy, bo potrzebne są nam nowe pokolenia. Już Zespół Ludowy Górniacy pokazuje ten przekrój pokoleniowy, pokazuje to, że można się dogadać na poziomie różnych pokoleń, bo tak jakbyśmy mieli spojrzeć na przekrój wiekowy w naszym zespole, no to tutaj tak lekko licząc, to prawie 50 lat różnicy byłoby, jak i nie więcej, pomiędzy tymi najstarszymi i najmłodszymi, regularnie uczęszczającymi członkami. Więc naszym takim marzeniem jest to, żeby rzeczywiście taka młodzieżowa kapela przy naszej kapeli i przy Zespole Ludowym Górniacy powstała.

reklama

Występujecie na potańcówkach, festiwalach i dużych przeglądach. Gdzie czujecie się najlepiej - podczas konkursowego występu czy wtedy, gdy ludzie zaczynają tańczyć przy Waszej muzyce?

Oczywiście, że uwielbiamy potańcówki. To jest w ogóle taka nasza perełka, takie miejsce, gdzie czujemy się najpewniej i najlepiej. Bo nie ma nic piękniejszego jak granie do tańczących ludzi. Zawsze jak gdzieś tam jesteśmy na jakichś występach i niekoniecznie jest to już powiedziane, że jest to potańcówka, tylko gramy na scenie i ludzie siedzą, słuchają nas, to bardzo często powtarzamy właśnie, że: „No ale drodzy państwo, tu jest kawałek podłogi, można potańczyć, można się ruszyć”. Bo rzeczywiście czujemy się znacznie lepiej, kiedy publiczność tańczy, kiedy ma jakiś kontakt z nami. Niekoniecznie zawsze jest możliwość do tego, żeby tańczyć, bo rzeczywiście czasem te budynki nie są dostosowane do tego, żeby dało się tańczyć w różnych miejscach i miejsca tych występów są po prostu niedostosowane. O to bardzo zabiegamy u organizatorów, że skoro już zapraszacie kapele ludowe do tego, żeby grały, no to mikroskopijna scena dla tancerzy będzie zawsze mile widziana, bo zawsze ktoś z tłumu może chcieć potańczyć. I to jest rzeczywiście dla nas ta największa radość, że gramy do osób tańczących. Co nie zmienia faktu, że festiwale i przeglądy, konkursy też są dla nas dobrym miejscem. Dlaczego? Dlatego, że najczęściej mamy możliwość i szansę spotkać się po prostu z innymi kapelami. Na co dzień czasem, z racji tego, że mieszkamy w różnych miejscach, jest nam ciężko się spotkać, a rzeczywiście przy okazji tych konkursów, przeglądów czy festiwali mamy szansę na to, żeby się spotkać, żeby porozmawiać, żeby wymienić się swoimi problemami, ale też wiadomościami, jakby po prostu pokazać, co robimy nowego, co się u nas zmieniło. Też zawiązujemy przyjaźnie z tymi kapelami, więc po prostu czasem dobrze się jest spotkać i porozmawiać, i zacieśniać znajomości z innymi kapelami. Więc festiwale to możliwość spotkania. Czasem, tak jak na przykład ostatnio na festiwalu w Kazimierzu, piękna możliwość wzięcia udziału w potańcówce, która tam rokrocznie ma miejsce. Oczywiście wcześniej nie wiedziałyśmy, że trzeba się zapisać. To, że udało nam się gdzieś tam wcisnąć na tę potańcówkę, na jakiś czas do zagrania, było fantastycznym doświadczeniem. Mam wrażenie, że chyba nawet lepszym niż występ na scenie konkursowej, dlatego że rzeczywiście była pełna sala. Pełna sala ludzi, którzy chcieli tańczyć, pełna sala ludzi, którzy w momencie, w którym musiałyśmy już kończyć, dlatego że czekała kolejna kapela, zaczęli krzyczeć, żebyśmy jeszcze coś zagrały, bo bardzo dobrze się przy naszej muzyce bawili. No to też pokazuje, że cała Polska chciałaby się bawić przy szybkich polkach, przy walczykach i przy tej naszej różnorodnej muzyce, którą reprezentuje region lasowiacki. Więc te potańcówki jednak są najbliższe naszemu sercu.

reklama

Niedawno otrzymałyście wyróżnienie podczas festiwalu w Kazimierzu. Co znaczy dla Was takie docenienie i czy traktujecie je jako potwierdzenie, że obrana przez Was droga ma sens?

Jak chodzi o przemyślenia związane z festiwalem w Kazimierzu, to my stwierdziłyśmy, że komisja w Dynowie w trakcie eliminacji zaufała naszemu występowi na tyle, że chciała, żebyśmy reprezentowały nasz region w Kazimierzu, to już było osiągnięcie. Czyli to, jak zaprezentowałyśmy się na tej scenie w Dynowie, dało takie potwierdzenie, że robimy to dobrze. Że robimy to w taki sposób, że specjaliści w tej dziedzinie chcą, żebyśmy reprezentowały nasz region. Tak więc to już był dla nas ogromny sukces, ogromne zszokowanie i zadziwienie, że rzeczywiście chcą, żebyśmy to my akurat reprezentowały nasz region, gdzie działamy cztery lata, gdzie do wyboru były inne kapele, chociażby dłużej działające w naszym regionie. I to już było docenienie. W trakcie tego festiwalu rzeczywiście ogrom ludzi przewinął się przez tę kazimierską scenę. I wysokiej klasy jury po obradach postanowiło przyznać nam wyróżnienie. To już jest dla nas coś wyjątkowego, że po prostu w całym tym natłoku tych grup, które na tej scenie wystąpiły, zostałyśmy zauważone. My trzy, ubrane w proste, lasowiackie stroje, skrzypce prym, sekund i bas, bez jakichś dodatkowych instrumentów, bez całej oprawy, całej hordy muzykantów na scenie. My trzy zostałyśmy docenione. To jest rzeczywiście takie utwierdzenie i potwierdzenie tego, że robimy to dobrze i musimy to kontynuować. Zostałyśmy wyróżnione na tle tych wszystkich grup. To docenienie wynikło też już z tego, że pomimo tego naszego krótkiego stażu, bierzemy udział w różnych konkursach, spotykamy się z tymi profesorami, spotykamy się z tymi członkami tych komisji i zawsze przyjmujemy od nich krytykę. I często rzeczywiście po występach podchodzimy i pytamy się, co było dobrze, co było źle, co możemy zmienić, co możemy poprawić. No bo tutaj rzeczywiście my potrzebujemy jeszcze tego drogowskazu i tego kierunku, w którą stronę i w jaki sposób mamy tę naszą kapelę tworzyć i w jaki sposób my ją mamy podtrzymywać przy jak najdłuższym życiu. Ale z drugiej strony też nie bierzemy sobie zawsze tych wszystkich uwag do serca, bo też nasz region jest specyficzny i mamy specyficzne ozdobniki, specyficzną tę grę i technikę gry na tych instrumentach. I tego się będziemy rzeczywiście trzymać. Na pewno nie będziemy rozszerzać składu. Mamy takie rzeczy, przy których zostajemy. A dla nas zawsze różne opcje, które nam inni artyści proponują, są też fajną odskocznią do tego, żeby właśnie przejść tę własną interpretację. Teraz będziemy brać udział w koncercie na otwarcie festiwalu zespołów polonijnych. Będzie to koncert na rzeszowskim rynku. Będziemy grać z Carpathian Art Collective, z Pawłem Styczkowskim. Więc to też będzie taka forma tej ludowizny w naszym brzmieniu, dlatego że będziemy prezentować swoje kawałki bez żadnych urozmaiceń i upiększeń. Czyli pokazuje to też, że w tym takim współczesnym brzmieniu tej muzyki ludowej jest miejsce na tę opcję tradycyjną i są artyści, którzy chcą, żeby z tych scen była ona słyszalna.

reklama

Jakie marzenie związane z kapelą Lasowiackie Baby chciałybyście jeszcze wspólnie spełnić?

Przede wszystkim ta kapela młodzieżowo-dziecięca to jest chyba takie nasze mikromarzenie. Marzeniem jest oczywiście to, żeby pokazywać ten nasz region, bo generalnie jest tak: jak ktoś sobie pomyśli o zespołach ludowych w Polsce, no to pierwszy region, o którym się zawsze myśli, jak chodzi o ludowiznę, to górale. Później się pomyśli może o krakowiakach, czasem ktoś pomyśli o Łowiczu. No bo charakterystyczne, kolorowe stroje, charakterystyczne ornamenty, zdobienia. A gdzieś tam o tych Lasowiakach się zapomina. Więc takim naszym marzeniem jest też to, żeby nasz region był bardziej rozpoznawalny, bo też to zauważamy na tych festiwalach, po których jeździmy, że tak się ludzie na nas patrzą, przyglądają i: „Skąd wy w ogóle jesteście? Co to jest za region? Co to jest w ogóle za strój? Dlaczego jesteście takie białe i biednie w sumie ubrane względem tych wszystkich zdobień i gorsetów, które są grubo wyszywane koralikami i jakimiś cekinami?”. Więc tutaj naszym marzeniem jest to, żeby po prostu dalej mieć możliwość uczestniczenia w różnych festiwalach, o różnej randze, ale żeby pokazywać przede wszystkim nasz region. To, jak w naszym regionie wygląda strój, to, jak w naszym regionie wygląda śpiew, to, jak w naszym regionie wygląda taniec czy muzyka, którą tworzymy. Na tym nam najbardziej zależy i to są nasze marzenia. Festiwal w Kazimierzu już jest za nami, więc jedno z naszych marzeń zostało spełnione tego roku. Jak chodzi o inne festiwale, to są jakieś takie na naszej liście, które byśmy jeszcze chciały odwiedzić. Zawsze na pewno miło będziemy wracać do Kazimierza. Żeby tak już podsumować te marzenia, to młodzieżowo-dziecięca kapela, to bycie rozpoznawalnym, jak chodzi o region. Może gdzieś w stronę tego, żeby rzeczywiście w Polsce ludzie wiedzieli, bo ja już nie mówię o tym, żeby to jakoś światowo było, ale żeby w Polsce ludzie wiedzieli, że jest taki region i charakteryzuje się tym i tym. Jakimiś konkretnymi elementami. Mamy piękne hafty, piękną muzykę, mamy piękne stroje, mamy piękne tańce i to wszystko trzeba pokazywać, żeby uchronić od zaniknięcia. Żeby uchronić od zapomnienia. Żeby uchronić od tego, żeby to zostało zamknięte tylko i wyłącznie w książkach, żeby było zamknięte tylko i wyłącznie w naszych szafach. A żeby rzeczywiście inni mogli zobaczyć to, czym my żyjemy, tym, czym my się cieszymy i tym wszystkim, co reprezentuje nasz region.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo