Referendum nie doprowadziło do odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego, ale jego inicjatorzy nie zamierzają kończyć swojej działalności. W poniedziałek, 31 sierpnia, podczas konferencji prasowej na rynku w Kolbuszowej Tomasz Buczek, poseł do Parlamentu Europejskiego i jeden z inicjatorów referendum, podsumował wynik głosowania. Dziękował mieszkańcom, mówił o presji, jaka jego zdaniem towarzyszyła kampanii, i zapowiedział dalszą działalność środowiska, które zaangażowało się w referendum. Padła również konkretna data - 2029 rok i kolejne wybory samorządowe.
Referendum nieważne. Zabrakło 5492 uczestników
Referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego odbyło się w niedzielę, 30 sierpnia. Do udziału w głosowaniu uprawnione były 49 644 osoby.
Do urn poszły 9393 osoby, co dało frekwencję na poziomie 18,92 proc. Aby referendum było ważne, musiało w nim uczestniczyć co najmniej 14 885 osób. Do osiągnięcia wymaganego progu zabrakło więc 5492 uczestników.
Referendum było nieważne, a Rada Powiatu Kolbuszowskiego nie została odwołana.
Wśród osób, które zdecydowały się zagłosować, przewaga zwolenników odwołania rady była jednak zdecydowana. Oddano 9346 ważnych głosów. Odpowiedź „Tak” zaznaczyło 9166 osób, natomiast „Nie” - 180. Oznacza to odpowiednio 98,07 proc. i 1,93 proc. ważnych głosów.
Dzień po referendum jego inicjatorzy spotkali się z mediami na rynku w Kolbuszowej.
Buczek: „Bardzo dziękujemy mieszkańcom”
Podczas konferencji 31 sierpnia Tomasz Buczek rozpoczął od podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w głosowaniu.
Bardzo dziękujemy wszystkim osobom, które wzięły w nim udział. Bardzo dziękujemy mieszkańcom powiatu kolbuszowskiego - mówił.
Europoseł zwracał szczególną uwagę na wynik osiągnięty w gminie Kolbuszowa. Frekwencja wyniosła tam około 24,7 proc., podczas gdy w całym powiecie było to 18,92 proc.
Na terenie gminy Kolbuszowa to jest co czwarty mieszkaniec. Co czwarty mieszkaniec udał się na referendum, a na terenie powiatu co piąty - mówił Buczek.
W przypadku całego powiatu określenie „co piąty” należy traktować jako zaokrąglenie - faktyczna frekwencja wyniosła 18,92 proc.
„Pokazaliście, że trzeba się z wami liczyć”
Buczek przekonywał, że pomimo nieważności referendum jego przeprowadzenie przyniosło efekty. Według europosła w ostatnich tygodniach władze powiatu zaczęły intensywniej informować mieszkańców o swojej działalności i realizowanych inwestycjach.
Pokazaliście, że trzeba się z wami liczyć - zwracał się do uczestników referendum.
Zdaniem polityka w okresie poprzedzającym głosowanie zmienił się również sposób funkcjonowania starostwa i podejście do głosu mieszkańców.
Nagle zaczęto się liczyć z głosem mieszkańców, których dopuszczono tutaj do debaty podczas sesji. I dobrze. I dobrze, że to referendum się odbyło - mówił.
To ocena Tomasza Buczka. Sam fakt zwiększonej aktywności informacyjnej czy realizowania inwestycji nie przesądza, że nastąpiło to w związku z referendum.
Podziękowania dla komitetu. Mówił o „cywilnej odwadze”
Europoseł dziękował także osobom bezpośrednio zaangażowanym w organizację referendum.
Dziękuję również osobom zaangażowanym w komitecie referendalnym za to, że mieli odwagę, cywilną odwagę, żeby stanąć i wyjść naprzeciwko temu lokalnemu układowi - stwierdził.
Buczek ponownie mówił również o domniemanej presji i obawach mieszkańców przed konsekwencjami zaangażowania się w referendum.
Według niego część osób mogła nie zdecydować się na udział w głosowaniu z obawy przed „reperkusjami”, „presją” czy „naciskami ze strony obecnie rządzących”.
Europoseł nie przedstawił podczas tej wypowiedzi dowodów pozwalających stwierdzić, że takie działania rzeczywiście wpłynęły na frekwencję. Są to zarzuty i ocena przedstawiona przez Tomasza Buczka.
Buczek już patrzy na 2029 rok
Najważniejszą polityczną deklaracją konferencji była zapowiedź dalszej działalności środowiska skupionego wokół referendum.
Buczek mówił wprost o kolejnych wyborach samorządowych.
Liczymy, że to, co dzisiaj zostało zasiane, to w 2029 roku zaowocuje - powiedział.
Według europosła środowisko zaangażowane w referendum ma w przyszłości stworzyć lokalny komitet wyborczy.
W 2029 roku ta siła na pewno wystawi swój komitet wyborczy. Będziemy nadal działać w interesie mieszkańców - zapowiedział.
Wcześniej o możliwości utworzenia niezależnego komitetu lokalnego mówił również Tomasz Rzeszutek.
Czy wynik referendum uważa za porażkę?
Buczek nie ocenia wyniku jako słabego.
Czy ten wynik jest słaby, czy ten wynik jest mocny? W mojej ocenie wynik jest naprawdę na przyzwoitym poziomie - stwierdził.
W dalszej części wypowiedzi pojawia się jednak najprawdopodobniej przejęzyczenie. Buczek mówił o „70 400 osobach”, które miały udać się do urn, podczas gdy oficjalna liczba uczestników referendum wynosi 9393.
Europoseł porównywał mobilizację referendalną również z wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku, przekonując, że uczestnicy referendum poszli głosować „ponadpartyjnie, społecznie”.
Zarzuty dotyczące kampanii przed referendum
Znaczna część wystąpienia Buczka dotyczyła tego, co działo się przed 30 sierpnia.
Europoseł twierdził, że osoby zaangażowane w referendum znajdowały się pod presją, a informacja o samym głosowaniu była - w jego ocenie - zagłuszana.
My przez ostatnie tygodnie i miesiące byliśmy cały czas pod presją - mówił.
Twierdził również, że część mieszkańców do ostatnich dni nie wiedziała, gdzie znajdują się lokale referendalne, dlatego organizatorzy mieli udzielać im takich informacji.
Buczek podziękował przy tym mediom, które - jak ocenił - rzetelnie informowały o referendum oraz umożliwiały publikację płatnych materiałów kampanijnych.
Ponownie wrócił do sporu ze starostwem i sądem
Podczas konferencji europoseł ponownie skrytykował działania władz powiatu. Zarzucił im m.in. próby zniechęcania lub dezinformowania mieszkańców.
Wrócił również do procesu dotyczącego materiałów referendalnych. Przypomnijmy, że wniosek w tej sprawie złożył Mieczysław Burek, przewodniczący Rady Powiatu Kolbuszowskiego. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nakazał m.in. usunięcie określonych materiałów sugerujących, że referendum dotyczy również bezpośredniego odwołania starosty. Zażalenie Tomasza Rzeszutka zostało następnie oddalone przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie.
Buczek podczas poniedziałkowej konferencji nazwał to postępowanie „śmiesznym procesem sądowym”.
Zapowiadają sprawdzanie finansowania nowych mediów
Padła również zapowiedź kolejnych działań.
Buczek mówił o mediach internetowych, które - według niego - zaczęły funkcjonować na terenie powiatu po rozpoczęciu kampanii referendalnej. Zapowiedział, że jego środowisko będzie sprawdzać źródła ich finansowania.
Nie przedstawił jednak podczas cytowanej wypowiedzi konkretnych ustaleń wskazujących na nieprawidłowości w finansowaniu tych podmiotów.
Referendum się skończyło, polityczny konflikt nie
Formalnie referendum 30 sierpnia nie zmieniło władz powiatu. Do wymaganego progu zabrakło 5492 uczestników i Rada Powiatu Kolbuszowskiego zachowała mandat.
Konferencja zorganizowana dzień później pokazała jednak, że środowisko inicjatorów nie traktuje referendum jako końca swojej działalności.
Tomasz Buczek zapowiedział dalszą aktywność, a przede wszystkim stworzenie lokalnego komitetu, który ma wystartować w wyborach samorządowych w 2029 roku.
Pokazaliście, że jesteście siłą, której nie można przemilczeć, z którą trzeba się liczyć - zwrócił się do mieszkańców, którzy uczestniczyli w referendum.
Głosowanie nie doprowadziło więc do odwołania rady. Może natomiast okazać się początkiem przygotowań do kolejnego politycznego starcia w powiecie kolbuszowskim - tym razem przy urnach w regularnych wyborach samorządowych w 2029 roku.
Komentarze (0)