Choć kalendarzowe wspomnienie św. Marka przypada na 25 kwietnia, to właśnie dzisiejsza niedziela, 26 kwietnia, stała się kulminacją obchodów w kolbuszowskim skansenie. Wydarzenie to od lat uchodzi za jedno z najbardziej klimatycznych w całym powiecie, łącząc sferę sacrum z bogatym folklorem Lasowiaków i Rzeszowiaków.
Modlitwa o urodzaj pod strzechą
Centralnym punktem uroczystości była msza święta odprawiona w zabytkowym kościele z Rzochowa. Po liturgii wierni wzięli udział w procesji, która nawiązuje do historycznego zwyczaju obchodzenia pól. Jak przypominają muzealnicy, dawniej takie procesje miały wymiar niemal mistyczny – rolnicy zatrzymywali się przy przydrożnych krzyżach, prosząc św. Marka o ochronę zasiewów przed gradem oraz o obfite plony.
Dzisiejsza procesja wokół kościoła pozwoliła uczestnikom poczuć atmosferę dawnej podkarpackiej wsi, gdzie rytm życia wyznaczała natura i wiara.
Nie tylko dla ducha
Skansen w Kolbuszowej zadbał o to, by odpust był świętem wszystkich zmysłów. Po części religijnej uczestnicy mogli przenieść się do plebanii z Ostrów Tuszowskich, gdzie czekała starannie przygotowana ekspozycja, przybliżająca życie dawnego duchowieństwa i mieszkańców regionu.
Nie zabrakło także elementów typowych dla tradycyjnego odpustu:
- Regionalne smaki: Stoiska ugięły się pod ciężarem domowych potraw przygotowanych według receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
- Lokalne rękodzieło: Odwiedzający mogli nabyć unikalne wyroby od lokalnych rzemieślników, od wikliniarstwa po tradycyjne zabawki.
Wspólnota, która trwa
Tegoroczny odpust pokazał, że mimo upływu lat, tradycja św. Marka w Kolbuszowej ma się świetnie. To nie tylko muzealna rekonstrukcja, ale żywe spotkanie wspólnoty, która chce pielęgnować swoje korzenie.
Komentarze (0)