reklama

Szpitale powiatowe na granicy wydolności. Samorządy żądają decyzji

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Szpitale powiatowe na granicy wydolności. Samorządy żądają decyzji - Zdjęcie główne
Autor: www.powiat.kolbuszowski.pl

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCISzpitale powiatowe znalazły się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. O problemach mówiono 19 października podczas Szczytu Szpitali Powiatowych w Warszawie. Samorządowcy i dyrektorzy placówek wskazywali na rosnące długi, opóźnienia w płatnościach i ryzyko ograniczania leczenia.
reklama

Szczyt Szpitali Powiatowych w Warszawie

O sytuacji powiatowej ochrony zdrowia rozmawiano 19 października podczas Szczytu Szpitali Powiatowych w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyli starostowie, prezydenci miast na prawach powiatu i burmistrzowie reprezentujący samorządy prowadzące szpitale. Powiat Kolbuszowski reprezentowali starosta Józef Kardyś oraz dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej Zbigniew Strzelczyk. Wydarzenie odbyło się w Pałacu Kultury i Nauki.

Szczyt zorganizowały Związek Powiatów Polskich oraz Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Spotkanie odbyło się pod hasłem „Dość, oczekujemy decyzji!”. Uczestniczyło w nim ponad 400 samorządowców i dyrektorów szpitali z całej Polski. W trakcie rozmów wskazywano, że dalsze odwlekanie decyzji może doprowadzić do zamykania oddziałów, a nawet całych placówek.

reklama

Jako przykład podawano szpital w Miastku, którego zadłużenie przekroczyło 40 mln zł. Lecznica 30 września tego roku ogłosiła upadłość. Uczestnicy spotkania wskazywali ten przypadek jako ostrzeżenie dla innych szpitali, które mierzą się z narastającymi zobowiązaniami. Według nich problem przestał mieć wyłącznie charakter ostrzegawczy.

Finansowanie świadczeń i koszty wynagrodzeń

Jednym z głównych tematów była niewystarczająca wycena świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Uczestnicy szczytu wskazywali, że pieniądze przekazywane za leczenie pacjentów nie pokrywają rzeczywistych kosztów działania szpitali. Placówki muszą jednocześnie zapewniać całodobową opiekę, utrzymywać personel, kupować leki i materiały medyczne oraz finansować sprzęt i budynki. Część świadczeń jest rozliczana z wielomiesięcznym opóźnieniem, a w niektórych przypadkach nawet po ponad roku.

reklama

Dodatkowym obciążeniem są ustawowe podwyżki wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia. Podczas spotkania przypominano, że w ubiegłym roku wzrost wyniósł 14,5 procent, a w bieżącym 8,82 procent. Wskazywano też, że koszty wynagrodzeń pochłaniają w niektórych szpitalach nawet 90 procent budżetu. „To zabija polskie szpitalnictwo!” — mówili uczestnicy spotkania.

Przywołano również dane dotyczące zadłużenia. Na koniec czerwca zadłużenie szpitali w Polsce wynosiło 32,8 mld zł, z czego 5,8 mld zł stanowiły zobowiązania wymagalne. Podczas szczytu mówiono też, że zadłużenie niektórych szpitali na Podkarpaciu sięga około 200 mln zł. Według uczestników część placówek zbliża się do niewypłacalności.

Samorządy pytają o przyszłość szpitali

W czasie spotkania padały pytania o dalsze funkcjonowanie szpitali powiatowych. Samorządowcy domagali się odpowiedzi, czy planowana jest likwidacja jednej trzeciej takich placówek. „Jeśli to prawda, to powiedzcie! Bo co my mamy powiedzieć ludziom na spotkaniach?” — pytali z sali. Starostowie podkreślali, że mogą zostać zmuszeni do ograniczania działalności szpitali, choć nie mają wpływu na kluczowe zasady finansowania.

reklama

Dyrektorzy i samorządowcy opisywali codzienne problemy placówek. Chodzi o zajęcia komornicze, zaległości wobec dostawców i trudności z wypłatami wynagrodzeń. W takich warunkach zarządzający szpitalami muszą decydować, które zobowiązania opłacić najpierw. Wskazywano też, że skutki kryzysu mogą odczuć pacjenci przez ograniczanie świadczeń, wydłużanie kolejek i zamykanie oddziałów.

Nieobecność minister i deklaracje resortu

W spotkaniu nie uczestniczyła Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Nieobecny był także prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak przekazano, minister nie mogła przyjechać z powodu innych zobowiązań. Resort reprezentował Podsekretarz Stanu Tomasz Maciejewski.

Jego wystąpienie spotkało się z niezadowoleniem części uczestników. Kiedy zapewniał o otwartości ministerstwa na dialog, z sali słychać było głosy dezaprobaty. Przedstawiciele Związku Powiatów Polskich wskazywali, że wciąż brakuje realnego dialogu, który prowadziłby do wspólnych rozwiązań. Podsekretarz Stanu powiedział też, że resort nie planuje likwidacji szpitali powiatowych ani ograniczania ich liczby.

reklama

Tomasz Maciejewski zapowiedział również rozwój opieki ambulatoryjnej, długoterminowej, geriatrycznej i hospicyjnej, na co ma zostać przeznaczone około 400 mln zł. Dla uczestników szczytu te deklaracje nie były jednak wystarczające. Jak wskazywali, nie odpowiadały na pytania o pieniądze na bieżące leczenie pacjentów, wypłaty dla pracowników i spłatę narastających zobowiązań.

Wspólne stanowisko i przykład z Kolbuszowej

Uczestnicy szczytu przyjęli wspólne stanowisko zatytułowane „Dość, oczekujemy decyzji!”. Zwrócili się w nim do parlamentu, rządu i Narodowego Funduszu Zdrowia o pilne działania. Domagają się pełnego finansowania ustawowych podwyżek wynagrodzeń, dostosowania wycen świadczeń do rzeczywistych kosztów leczenia oraz regularnego, comiesięcznego regulowania należności przez NFZ. Wśród postulatów znalazły się też mechanizmy oddłużania szpitali, jasne określenie odpowiedzialności za ewentualne zmiany w sieci placówek i możliwość sądowej kontroli zarządzeń Prezesa NFZ.

Prezes Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka zwracał uwagę, że samorządy nie decydują o wysokości składki zdrowotnej, wycenach świadczeń ani ustawowych podwyżkach, a mimo to ponoszą skutki finansowe tych rozwiązań. Wspólne stanowisko podpisali Andrzej Płonka, prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich, oraz Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Według uczestników to jeden z podstawowych problemów całego systemu.

W tekście wskazano także przykład Kolbuszowej. Szpital ma tomograf komputerowy i wykwalifikowany personel, ale bez kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia nie może wykonywać finansowanych przez NFZ badań dla pacjentów ambulatoryjnych. Placówka zabezpiecza jedynie badania realizowane w ramach świadczeń szpitalnych. Według opisu oznacza to, że SPZOZ w Kolbuszowej nie może w pełni wykorzystać swojego potencjału diagnostycznego na potrzeby mieszkańców powiatu.

Uczestnicy szczytu podkreślali, że potrzebna jest nie tylko doraźna pomoc, ale także zmiana zasad, które pozwolą szpitalom stabilnie działać w kolejnych latach. Wskazywali, że samorządy nie są w stanie przejmować coraz większych kosztów, a dyrektorzy nie mogą dalej ratować placówek przez narastanie kolejnych zobowiązań. Ich zdaniem brak decyzji będzie oznaczać likwidację następnych oddziałów i szpitali. Skutki tych procesów mają odczuć przede wszystkim pacjenci.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo