Pierwszy realny alarm i wiele pytań mieszkańców
W czwartek, 17 września, przed południem mieszkańcy Podkarpacia, w tym powiatu kolbuszowskiego, otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Wiadomość brzmiała:
„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów.”
W regionie uruchomiono także syreny alarmowe. Jak informowały służby, sytuacja była związana z działaniami zabezpieczającymi polską przestrzeń powietrzną w związku z rosyjskimi atakami z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych na zachodzie Ukrainy.
Po kilkudziesięciu minutach alarm został odwołany. Około godz. 12.50 mieszkańcy usłyszeli trzyminutowy ciągły sygnał syren oznaczający zakończenie zagrożenia.
Dla wielu osób była to pierwsza sytuacja, kiedy sygnały alarmowe nie były elementem ćwiczeń, ale realnym komunikatem dotyczącym bezpieczeństwa.
Pojawiły się więc pytania: gdzie w takiej sytuacji szukać sprawdzonych informacji? Czy lokalne urzędy i służby przekazują komunikaty wystarczająco szybko?
Sprawdziliśmy.
Kolbuszowa zareagowała najszybciej
Najbardziej aktywny komunikacyjnie okazał się Urząd Miejski w Kolbuszowej.
Pierwszy komunikat dotyczący zagrożenia pojawił się na profilu magistratu na Facebooku już o godz. 12.23.
Urząd przekazał mieszkańcom informację dotyczącą alertu RCB:
„UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”.
Samorząd poinformował również, że alert został wysłany do mieszkańców województw podkarpackiego i lubelskiego.
Po zakończeniu zagrożenia, o godz. 12.59, pojawił się kolejny komunikat dotyczący odwołania alarmu.
Następnie o godz. 13.32 opublikowano informację przypominającą znaczenie sygnałów alarmowych oraz komunikatów ostrzegawczych.
Łącznie mieszkańcy gminy Kolbuszowa otrzymali trzy komunikaty w stosunkowo krótkim czasie - zarówno w trakcie zagrożenia, jak i po jego zakończeniu.
Starostwo poinformowało dopiero po alarmie
Inaczej wyglądała sytuacja na poziomie powiatu.
Na profilu Powiat Kolbuszowski - Starostwo Powiatowe w Kolbuszowej na Facebooku pojawiła się informacja dotycząca sygnałów alarmowych i ich znaczenia.
Problem w tym, że komunikat został opublikowany dopiero o godz. 13.37, czyli już po odwołaniu alarmu.
W czasie, gdy mieszkańcy słyszeli syreny i otrzymywali alerty RCB, na profilu starostwa nie było informacji dotyczącej bieżącej sytuacji.
W części gmin zabrakło komunikatów
Sprawdziliśmy również pozostałe samorządy.
Na stronie internetowej Urzędu Gminy Dzikowiec pojawiła się informacja dotycząca sygnałów alarmowych i zasad postępowania w przypadku ich usłyszenia.
Nie udało się jednak znaleźć informacji o samym zagrożeniu na profilach społecznościowych urzędu ani na profilu wójta gminy.
W przypadku gminy Cmolas - zarówno na stronie internetowej urzędu, profilu Facebook, jak i oficjalnym profilu wójt Bernadetty Wolak-Posłuszny - nie pojawił się komunikat dotyczący alarmu.
Gmina Majdan Królewski nie prowadzi oficjalnego profilu na Facebooku. Na stronie internetowej urzędu również nie znaleźliśmy informacji dotyczącej czwartkowego zagrożenia.
Podobnie było w przypadku gminy Niwiska - nie opublikowano komunikatu dotyczącego alarmu.
Gmina Raniżów posiada profil w mediach społecznościowych, jednak w trakcie trwania zagrożenia nie pojawiła się tam informacja ostrzegawcza. Dopiero o godz. 18.47 udostępniono komunikat powiatu kolbuszowskiego dotyczący znaczenia sygnałów alarmowych.
A co ze służbami?
Podczas alarmu mieszkańcy mogli oczekiwać również informacji od służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Na profilach Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej oraz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kolbuszowej nie pojawiły się komunikaty dotyczące zagrożenia.
Obie jednostki nie prowadzą obecnie oficjalnych profili społecznościowych.
To może być istotny temat do dyskusji, ponieważ wiele komend policji i straży pożarnej w Polsce wykorzystuje media społecznościowe jako dodatkowy kanał kontaktu z mieszkańcami - nie tylko do informowania o interwencjach, ale również do przekazywania ostrzeżeń i porad dotyczących bezpieczeństwa.
Ważna lekcja na przyszłość?
Czwartkowy alarm był pierwszym realnym sprawdzianem lokalnego systemu komunikacji kryzysowej.
Sam alert RCB jest podstawowym narzędziem ostrzegania mieszkańców, ale w sytuacji zagrożenia wiele osób naturalnie szuka dodatkowych informacji - na stronach urzędów, profilach społecznościowych czy u lokalnych służb.
Szybki, jasny i sprawdzony komunikat może mieć ogromne znaczenie. Mieszkańcy chcą wiedzieć nie tylko, że istnieje zagrożenie, ale również co dokładnie robić, gdzie szukać pomocy i jakie są aktualne zalecenia.
Czwartkowe wydarzenia pokazały, że część samorządów potrafiła szybko przekazać informacje, ale w wielu miejscach jest jeszcze przestrzeń do poprawy.
Bo w sytuacji kryzysowej liczy się nie tylko sam alarm. Liczy się także informacja, która powinna za nim pójść.
Komentarze (0)