W czwartek, 17 września, przed godz. 12 mieszkańcy Podkarpacia, w tym powiatu kolbuszowskiego, otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczący zagrożenia atakiem z powietrza.
Wiadomość brzmiała:
UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów.
Na terenie regionu uruchomiono również syreny alarmowe. Jak informowały służby, komunikat był związany z działaniami zabezpieczającymi polską przestrzeń powietrzną w związku z rosyjskimi atakami z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych na zachodzie Ukrainy.
Alarm został później odwołany. Około godz. 12.50 mieszkańcy usłyszeli trzyminutowy ciągły sygnał syren oznaczający zakończenie zagrożenia.
Rodzice pytali, dlaczego dzieci nie zostały ewakuowane
W czasie trwania alarmu do naszej redakcji zaczęły docierać sygnały od rodziców uczniów.
Część osób pytała, dlaczego w niektórych szkołach zajęcia odbywały się normalnie, a uczniowie nie zostali skierowani w wyznaczone, bezpieczniejsze miejsca.
Rodzice Szkoły Podstawowej nr 2 w Kolbuszowej wskazywali, że dzieci miały w tym czasie m.in. pisać sprawdziany, jak gdyby sytuacja była zupełnie normalna.
Podobne pytania pojawiły się po sygnałach z Bukowca. Jak relacjonowali Czytelnicy, po uruchomieniu syreny znajdującej się na budynku miejscowej OSP uczniowie mieli nadal przebywać na zajęciach wychowania fizycznego na szkolnym boisku.
Sprawdziliśmy, jak sytuacja wyglądała w największej gminie powiatu kolbuszowskiego.
Wójcicki: Różnie było w szkołach
O reakcję placówek zapytaliśmy Krzysztofa Wójcickiego, wiceburmistrza Kolbuszowej.
Jak przekazał, reakcja szkół była różna. W większości placówek nie podjęto konkretnych działań, natomiast w części nauczyciele konsultowali sytuację z dyrekcją i zastanawiali się, jakie kroki należy podjąć.
Gmina nie ma informacji, aby któraś ze szkół na terenie gminy Kolbuszowa przeprowadziła w czasie alarmu pełną ewakuację.
Samorząd planuje teraz spotkania z dyrektorami placówek. Szczególna uwaga ma zostać poświęcona szkołom w Kupnie i Widełce, które - jak zaznacza wiceburmistrz - ze względu na swoje położenie oraz wielkość są szczególnie istotne w kontekście przygotowania odpowiednich procedur.
Podczas spotkań urzędnicy chcą przypomnieć dyrektorom i nauczycielom, jak należy reagować w przypadku podobnych sytuacji.
Szkoły nie mają schronów
Jednym z problemów jest fakt, że szkoły na terenie gminy nie posiadają klasycznych schronów.
Jak wyjaśniał Krzysztof Wójcicki, w przypadku zagrożenia możliwe działania polegają przede wszystkim na odpowiednim zgrupowaniu uczniów, zejściu w bezpieczniejsze części budynku, np. na niższe kondygnacje (parter) i korytarze, oraz przeczekaniu zagrożenia zgodnie z zaleceniami służb.
Jak podkreśla samorząd, dyrektorzy placówek powinni znać procedury postępowania, jednak gmina chce dodatkowo przygotować szkolenia, aby wszyscy pracownicy szkół wiedzieli, jak zachować się w podobnych sytuacjach.
- Mamy nadzieję, że to nie będą częste przypadki, bo to będzie dezorganizowało proces edukacji
- zaznaczał wiceburmistrz.
Będzie raport do wojewody
Gmina Kolbuszowa przygotowuje również raport dotyczący przebiegu alarmu, który zostanie przekazany wojewodzie podkarpackiemu.
Dokument ma zawierać informacje o tym, jak wyglądała reakcja poszczególnych placówek i jakie działania zostały podjęte.
Czwartkowy alarm był dla wielu instytucji pierwszym praktycznym sprawdzianem procedur związanych z realnym zagrożeniem, a nie jedynie ćwiczeniem.
Sytuacja pokazała, że w szkołach potrzebne są jasne zasady i regularne przypominanie procedur - tak, aby w przypadku kolejnego alarmu decyzje mogły być podejmowane szybko i sprawnie.
Komentarze (0)