reklama

Pierwszy realny alarm atakiem z powietrza. Jak zareagowały szkoły w gminie Kolbuszowa?

Opublikowano:
Autor:

Pierwszy realny alarm atakiem z powietrza. Jak zareagowały szkoły w gminie Kolbuszowa? - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum Korso/canva | Opis: Alarm lotniczy i szkoły bez jasnych procedur? Będą szkolenia dla dyrektorów.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCICzwartkowy alarm dotyczący zagrożenia z powietrza był pierwszym tego typu realnym ostrzeżeniem, z którym musiały zmierzyć się szkoły w powiecie kolbuszowskim. Do redakcji zgłaszali się rodzice, którzy pytali, dlaczego w niektórych placówkach lekcje trwały bez zmian, a uczniowie nie zostali skierowani w bezpieczne miejsca. Gmina Kolbuszowa zapowiada rozmowy i szkolenia dla dyrektorów.
reklama

W czwartek, 17 września, przed godz. 12 mieszkańcy Podkarpacia, w tym powiatu kolbuszowskiego, otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczący zagrożenia atakiem z powietrza.

Wiadomość brzmiała:

UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów.

Na terenie regionu uruchomiono również syreny alarmowe. Jak informowały służby, komunikat był związany z działaniami zabezpieczającymi polską przestrzeń powietrzną w związku z rosyjskimi atakami z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych na zachodzie Ukrainy.

Alarm został później odwołany. Około godz. 12.50 mieszkańcy usłyszeli trzyminutowy ciągły sygnał syren oznaczający zakończenie zagrożenia.

reklama

Rodzice pytali, dlaczego dzieci nie zostały ewakuowane

W czasie trwania alarmu do naszej redakcji zaczęły docierać sygnały od rodziców uczniów.

Część osób pytała, dlaczego w niektórych szkołach zajęcia odbywały się normalnie, a uczniowie nie zostali skierowani w wyznaczone, bezpieczniejsze miejsca.

Rodzice Szkoły Podstawowej nr 2 w Kolbuszowej wskazywali, że dzieci miały w tym czasie m.in. pisać sprawdziany, jak gdyby sytuacja była zupełnie normalna.

Podobne pytania pojawiły się po sygnałach z Bukowca. Jak relacjonowali Czytelnicy, po uruchomieniu syreny znajdującej się na budynku miejscowej OSP uczniowie mieli nadal przebywać na zajęciach wychowania fizycznego na szkolnym boisku.

Sprawdziliśmy, jak sytuacja wyglądała w największej gminie powiatu kolbuszowskiego.

reklama

Wójcicki: Różnie było w szkołach

O reakcję placówek zapytaliśmy Krzysztofa Wójcickiego, wiceburmistrza Kolbuszowej.

Jak przekazał, reakcja szkół była różna. W większości placówek nie podjęto konkretnych działań, natomiast w części nauczyciele konsultowali sytuację z dyrekcją i zastanawiali się, jakie kroki należy podjąć.

Gmina nie ma informacji, aby któraś ze szkół na terenie gminy Kolbuszowa przeprowadziła w czasie alarmu pełną ewakuację.

Samorząd planuje teraz spotkania z dyrektorami placówek. Szczególna uwaga ma zostać poświęcona szkołom w Kupnie i Widełce, które - jak zaznacza wiceburmistrz - ze względu na swoje położenie oraz wielkość są szczególnie istotne w kontekście przygotowania odpowiednich procedur.

reklama

Podczas spotkań urzędnicy chcą przypomnieć dyrektorom i nauczycielom, jak należy reagować w przypadku podobnych sytuacji.

Szkoły nie mają schronów

Jednym z problemów jest fakt, że szkoły na terenie gminy nie posiadają klasycznych schronów.

Jak wyjaśniał Krzysztof Wójcicki, w przypadku zagrożenia możliwe działania polegają przede wszystkim na odpowiednim zgrupowaniu uczniów, zejściu w bezpieczniejsze części budynku, np. na niższe kondygnacje (parter) i korytarze, oraz przeczekaniu zagrożenia zgodnie z zaleceniami służb.

Jak podkreśla samorząd, dyrektorzy placówek powinni znać procedury postępowania, jednak gmina chce dodatkowo przygotować szkolenia, aby wszyscy pracownicy szkół wiedzieli, jak zachować się w podobnych sytuacjach.

reklama

- Mamy nadzieję, że to nie będą częste przypadki, bo to będzie dezorganizowało proces edukacji

- zaznaczał wiceburmistrz.

Będzie raport do wojewody

Gmina Kolbuszowa przygotowuje również raport dotyczący przebiegu alarmu, który zostanie przekazany wojewodzie podkarpackiemu.

Dokument ma zawierać informacje o tym, jak wyglądała reakcja poszczególnych placówek i jakie działania zostały podjęte.

Czwartkowy alarm był dla wielu instytucji pierwszym praktycznym sprawdzianem procedur związanych z realnym zagrożeniem, a nie jedynie ćwiczeniem.

Sytuacja pokazała, że w szkołach potrzebne są jasne zasady i regularne przypominanie procedur - tak, aby w przypadku kolejnego alarmu decyzje mogły być podejmowane szybko i sprawnie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo