Strażak ochotnik z powiatu kolbuszowskiego, według relacji przekazanej naszej redakcji, miał udzielić pomocy poszkodowanemu oraz przyczynić się do ujęcia sprawcy. Tego udziału nie potwierdza ani nie zaprzecza jednak stalowowolska policja.
Szarpanina zakończyła się brutalnym atakiem
Do zdarzenia doszło 29 sierpnia tego roku na terenie baru piwnego znajdującego się w pobliżu dworca PKS w Stalowej Woli. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do szarpaniny.
Według ustaleń śledczych w pewnym momencie 44-letni mieszkaniec Stalowej Woli miał sięgnąć po kufel, z którego piwo spożywał 62-letni mężczyzna. Następnie miał go rozbić, a ostrymi krawędziami zaatakować pokrzywdzonego, zadając kilka uderzeń w okolice głowy i szyi.
Obrażenia okazały się poważne. Jak wskazuje prokuratura, mężczyzna doznał między innymi rany ciętej szyi z przerwaniem ściany tętnicy skroniowej powierzchownej lewej. Obrażenia spowodowały naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający powyżej siedmiu dni, a sposób działania podejrzanego miał narazić pokrzywdzonego na bezpośrednie zagrożenie utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Pomoc miała nadejść natychmiast
Po zdarzeniu rannemu mężczyźnie pomocy mieli udzielić inni klienci baru. Następnie został on przewieziony do Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Stalowej Woli, gdzie otrzymał dalszą pomoc medyczną.
31 sierpnia do naszej redakcji wpłynęła wiadomość dotycząca udziału w zdarzeniu druha Rafała Białogłowskiego z OSP Wilcza Wola. Według przekazanej informacji mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego miał być świadkiem całej sytuacji.
Z relacji wynikało, że druh miał udzielić poszkodowanemu kwalifikowanej pierwszej pomocy, zatamować krwawienie, wezwać służby, a następnie pobiec za sprawcą i po około 500 metrach pomóc w jego zatrzymaniu.
Policja nie potwierdza udziału strażaka
Próbowaliśmy zweryfikować informacje dotyczące udziału mieszkańca powiatu kolbuszowskiego w Komendzie Powiatowej Policji w Stalowej Woli.
Policja nie potwierdziła tych informacji, ale również im nie zaprzeczyła, tłumacząc, że postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli.
W oficjalnym komunikacie prokuratury wskazano, że 44-latek oddalił się z miejsca zdarzenia, jednak podczas ucieczki został ujęty przez jednego z klientów baru, a następnie przekazany funkcjonariuszom policji.
Na tym etapie śledczy nie wskazują, aby osobą, która miała zatrzymać sprawcę, był mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego.
Podejrzany usłyszał już zarzuty
Po zatrzymaniu 44-letni mieszkaniec Stalowej Woli został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli, gdzie przedstawiono mu zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa oraz przestępstw związanych ze znieważeniem funkcjonariuszy policji i kierowaniem wobec jednego z nich gróźb bezprawnych.
Jak przekazała prokuratura, podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia dotyczące zarzutu usiłowania zabójstwa, które - jak podkreślono - wymagają dalszej weryfikacji w toku śledztwa.
Sąd Rejonowy w Stalowej Woli, na wniosek prokuratora, zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy.
Grozi mu nawet dożywocie
Śledczy poinformowali również, że podejrzany był wcześniej wielokrotnie karany sądownie, w tym odbywał kary pozbawienia wolności. Zarzucanego mu czynu miał dopuścić się w warunkach recydywy.
Za czyn zakwalifikowany jako usiłowanie zabójstwa grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 10 lat albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Postępowanie w sprawie nadal trwa. Ostateczne ustalenia dotyczące przebiegu zdarzenia i udziału poszczególnych osób będą wynikały z dalszych czynności prowadzonych przez śledczych.
Komentarze (0)