Grupa radnych – Teresa Krzysztofińska i Krzysztof Książek – wraz z sołtysem Hadykówki Aleksandrem Mokrzyckim, złożyli na ręce wójt gminy Cmolas, Bernadetty Wolak-Posłuszny, niezwykle ostrą interpelację. Dokument jest pokłosiem wydarzeń z 21 i 22 kwietnia 2026 roku, kiedy to na terenie dawnych zakładów ceramiki odbyły się manewry jednostek kontrterrorystycznych z użyciem śmigłowca Black Hawk.
Radni nie przebierają w słowach, nazywając sytuację „niedopuszczalną w demokratycznym państwie prawa”.
Główne zarzuty interpelantów
- Brak komunikacji i stres mieszkańców: Autorzy pytają, dlaczego mieszkańcy nie zostali powiadomieni o manewrach. Podkreślają, że huk maszyny naraził dzieci, seniorów oraz zwierzęta na ogromny stres i poczucie zagrożenia.
- Przyroda pod ostrzałem: Śmigłowiec operował bezpośrednio nad akwenem w szczycie okresu lęgowego ptactwa (obszar Natura 2000). Radni dopytują, czy gmina wystąpiła o dokumentację dotyczącą wpływu tych działań na środowisko.
- Pytania o pieniądze i „bierność”: Radni żądają ujawnienia zaległości podatkowych właściciela terenu. Sugerują, że skoro właściciel odpłatnie udostępnia teren pod manewry, gmina nie powinna być bierna w ściąganiu danin, które mogłyby sfinansować potrzeby mieszkańców.
- Wycinka w okresie ochronnym: Padło pytanie o zgody na wycinkę drzew na obiekcie po 1 marca, co jest ustawowo zabronione ze względu na ptaki.
- Elegancja i koleżeństwo w relacjach z urzędem nie przyniosły efektu. Podobna sytuacja z udziałem wojska (najprawdopodobniej WOT) miała miejsce rok temu - wówczas obiecano nam poprawę, która nie nastapiła. Reprezentujemy mieszkańców, którzy czują się zlekceważeni przez panią Wójt. Jako radni niezależni i sołtys, działający zgodnie z sumieniem, nie pozwolimy na dalszą bierność władz w sprawach fundamentalnych dla naszej miejscowości i dla naszej gminy. W tej sytuacji podjęliśmy decyzję o złożeniu interpelacji. Chcemy zaznaczyć, iż nie mamy pretensji do ćwiczących policjantów czy wojska, a do władz gminy, które przez brak konkretnych działań doprowadziły po raz kolejny do kuriozalnej sytuacji i urządzenia,,poligonu" w środku naszej miejscowości dodatkowo na obszarze,Natura 2000".
– podsumowują autorzy pisma.
Kontratak Wójta: „To nie poligon, to niepotrzebne wzbudzanie niepokoju”
Wójt Bernadetta Wolak-Posłuszny odpowiedziała na pismo 18 maja 2026 roku. Szefowa gminy punkt po punkcie odpiera zarzuty, zarzucając radnym brak merytoryki i kierowanie się emocjami.
Kluczowe argumenty wójt:
- Służby specjalne nie muszą pytać o zgodę: Wójt wyjaśnia, że Urząd Gminy w Cmolasie nie został poinformowany o manewrach, bo... nie musiał być. Kontakt z Wojskowym Centrum Rekrutacji w Mielcu oraz Ośrodkiem w Nowej Dębie potwierdził, że akcje jednostek specjalnych (np. kontrterrorystów) nie podlegają obowiązkowi wcześniejszego informowania samorządu.
- Brak faktów na „ogromny stres”: Wójt zauważa, że do urzędu nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie o realnym zagrożeniu życia czy zdrowia. Twierdzenia o „ogromnym stresie” nazywa niepopartymi faktami i mającymi charakter jedynie deklaratywny.
- Tajemnica skarbowa: Pytania o podatki właściciela terenu wójt ucięła krótko: są one objęte tajemnicą skarbową. „Sugestie o bierności gminy w egzekucji należności są bezpodstawne i formułowane bez znajomości stanu faktycznego” – czytamy w odpowiedzi.
- Natura 2000 to „hipoteza”: Wójt twierdzi, że powoływanie się na ten obszar jest bezpodstawne. Dodatkowo, do urzędu nie wpłynęły żadne wnioski o wycinkę drzew.
„To kreowanie problemu”
Najostrzej Bernadetta Wolak-Posłuszny odniosła się do intencji radnych. Wytknęła jednemu z nich, że na wcześniejszej sesji sam twierdził, iż na tym terenie nie dzieje się nic niepokojącego.
- Obecne stanowisko pozostaje w oczywistej sprzeczności z wcześniejszymi publicznymi wypowiedziami. Celem nie jest wyjaśnienie sytuacji, lecz wykreowanie problemu, który w rzeczywistości nie wystąpił
– podsumowuje wójt.
"Wywody składających petycję"
Zamiast porozumienia, dokumenty te pokazują głęboki rów między częścią radnych a władzą wykonawczą w Cmolasie. Podczas gdy radni widzą siebie jako obrońców „zlekceważonych” mieszkańców, wójt postrzega ich działania jako „nieodpowiedzialne” i szkodliwe dla spokoju publicznego. Sprawa prawdopodobnie znajdzie swój ciąg dalszy na najbliższej sesji rady gminy.
Bernadetta Wolak-Posłuszny przekazała, że z całą odpowiedzialnością stwierdza, że z dużym zaskoczeniem przyjmuję ona treść przedstawionego uzasadnienia, które zamiast rzeczowej
dyskusji i współpracy w sprawach ważnych dla mieszkańców, zawiera przede wszystkim emocjonalne oceny i zarzuty.
- Wywody składających petycję mówiące o rzekomym lekceważeniu przeze mnie mieszkańców Hadykówki są wielce bezpodstawne i niestosowne. Sugestie o „bierności władz" są krzywdzące i nieodpowiedzialne wobec pracowników urzędu oraz wszystkich osób zaangażowanych w ochronę interesów mieszkańców gminy Cmolas. Podnoszenie zarzutów o „bierność władz" w sytuacji, gdy brak było jakichkolwiek podstaw prawnych do działania oraz brak było realnego zagrożenia, należy uznać za nieuprawnione. Z dostępnych informacji jednoznacznie wynika, że sytuacja miała charakter krótkotrwały, incydentalny i nie spowodowała żadnych negatywnych konsekwencji dla mieszkańców ani porządku publicznego. Narracja o „zagrożeniu" jest w tym kontekście rażąco
nieproporcjonalna
- pisze dostadnie wójt.
- Powoływanie się na „elegancję i koleżeństwo w relacjach" jest dla mnie niezrozumiałe, gdyż jako wójt i urząd działamy w oparciu o przepisy obowiązującego prawa z pełną transparentnością i przejrzystością w stosunku do każdego mieszkańca gminy oraz każdej osoby która załatwia swoje sprawy w urzędzie. Jako Wójt zawsze jestem otwarta na dialog i współpracę - zarówno z radnymi, sołtysami, mieszkańcami, jak i przedstawicielami różnych instytucji. Oczekuję jednak, że debata publiczna będzie prowadzona w sposób merytoryczny, oparty na faktach, a nie na budowaniu niepokoju społecznego i wzajemnych oskarżeniach. Użyte w treści interpelacji sformułowania, takie jak „urządzanie poligonu", „brak nadzoru nad bezpieczeństwem" czy „zagrożenie dla mieszkańców", mają charakter retoryczny i nie dpowiadają stanowi faktycznemu. Ich powielanie w przestrzeni publicznej prowadzi do wprowadzenia mieszkańców w błąd i niepotrzebnego wzbudzania niepokoju
- zauważa wójt i dodaje:
- Nie mogę zaakceptować sytuacji, w której przekaz kierowany do mieszkańców oparty jest na niezweryfikowanych tezach i emocjonalnych ocenach, zamiast na faktach. Dobro mieszkańców, bezpieczeństwo oraz rozwój naszej gminy pozostają dla mnie priorytetem i w tych sprawach nadal będę działać odpowiedzialnie oraz konsekwentnie w oparciu o obowiązujące przepisy prawa.
Komentarze (0)