Reklama

PIŁKA NOŻNA 4 liga. Sokół podejmuje Tuczempy

Opublikowano: sob, 26 paź 2019 09:29
Autor:

PIŁKA NOŻNA 4 liga. Sokół podejmuje Tuczempy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Piłkarze Sokoła Kolbuszowa Dolna przegrali szósty mecz w sezonie. W ostatniej kolejce podopieczni Waldemara Mazurka polegli w wyjazdowym starciu z Błękitnymi Ropczyce.

Kolbuszowianie jechali do Ropczyc podbudowani pokonaniem w poprzedniej kolejce Legionu Pilzno. Błękitni przystępowali do tego spotkania mocno osłabieni. Z powodu kartek i kontuzji zabrakło w sumie 7 zawodników, którzy mogliby znaleźć się w podstawowej jedenastce.

Nasza "specjalność"

- Uczulałem chłopaków, żeby nie sugerowali się tym, że Błękitni mają luki w składzie. Ropczycki zespół ma tak szeroką kadrę, że jest w stanie sobie poradzić w trudnych warunkach i w meczu przeciwko nam to potwierdzili – podkreślał Waldemar Mazurek, trener Sokoła. Nasz zespół w pewnym stopniu ułatwił zdobycie trzech punktów Błękitnym. Miejscowi pierwszego gola zdobyli po stracie piłki w środku pola przez Jakuba Srokę. 

– Za często tracimy takie bramki. To staje się już naszą "specjalnością" – załamywał ręce na ławce rezerwowych Norbert Król, kierownik drużyny Sokoła. Niedługo później było już 2:0, bo gracze naszej drużyny zanotowali kolejną stratę. Tym razem Błękitni mieli okazję na przeprowadzenie kontry, bo źle piłkę wprowadzał Klaudiusz Dziedzic. Jeden ze skrzydłowych drużyny z Ropczyc, Krystian Majka, były zawodnik Wólczanki Wólka Pełkińska, odważnie wszedł w pole karne, gdzie faulował go Bartek Karkut. 

– Inna sprawa, że Błękitni mają niezłą jakość w ofensywie, ale takich błędów my nie możemy robić. W tej lidze za takie błędy się słono płaci – dodał Mazurek. Wątpliwości budził również brak reakcji sędziego liniowego w tej sytuacji, bo z ławki rezerwowych wyglądało tak, jakby gracz ropczyckiej drużyny był na spalonym. Błękitni, prowadząc różnicą dwóch goli, mogli względnie kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń, choć po przerwie zostali zmuszeni do obrony. 

Po trafieniu Kamila Aaba przed naszym zespołem otworzyła się szansa na wywalczenie cennych punktów, ale ostatecznie korzystny wynik dowieźli gospodarze. – Szczerze, liczyłem na trzy punkty, ewentualnie na remis. Wyobrażałem sobie to spotkanie całkiem inaczej. Niestety, Błękitni szybko nas sprowadzili na ziemię, byli od nas lepsi w pierwszej połowie. My tę pierwszą część "przetupaliśmy", przechodziliśmy – ubolewał Mazurek.

Kamil nie może przeciwko Piastowi

Pretensji po tym spotkaniu nie można było mieć jedynie do Kamila Aaba. Ofensywny pomocnik Sokoła robił co mógł, by nasza drużyna wróciła z Ropczyc choćby z punktem. Brakowało mu jednak wsparcia ze strony innych kolegów. Błękitnym stosunkowo łatwo przychodziło rozbrajanie ataków naszej drużyny. – Kamil ma "ciąg" na bramkę. Ustawienie go w przodzie sprawdziło się. Niestety, tylko po części. Boli nas najbardziej to, że wracamy z niczym przez błędy indywidualne – podkreślał Mazurek. 

W sobotę nasza drużyna powalczy na własnym boisku z Piastem Tuczempy. Mazurek wie, czego się spodziewać po tym przeciwniku. Oglądał Piast w starciu z rezerwami Stali Mielec. – Tuczempy to wysoki zespół. Wtedy skupił się na obronie, rzadko wychodził z własnej połowy, a zdobył na początku dwie bramki. Może nie grają "cudów", ale punktują – opisuje Mazurek. Sokół nie może teraz myśleć o stylu gry, musi skupić się na skuteczności. 

– Kolejne mecze przekonują nas do tego, że nie musimy grać ładnie, a chodzi o efekty. Na razie to nam średnio wychodzi – ubolewa trener. 

Do końca rundy jesiennej Sokołowi zostały cztery mecze. – Wywalczenie 9 punktów jest dla nas obowiązkiem – ocenia Mazurek. W najbliższym spotkaniu z Piastem prawdopodobnie nie będzie mógł zagrać wspominany Aab. Tuczempy to klub, z którego ten zawodnik przychodził do Sokoła. Piast zastrzegł sobie, że ten gracz może zagrać przeciwko swojego klubowi tylko po zapłaceniu określonej (podobno niemałej) kwoty. 

Z kadry odchodzi napastnik Kamil Adranowicz, który zdecydował się na wyjazd zagraniczny. Do składu wróci Marcin Chmielowiec, który podczas meczu w Ropczycach przebywał na studiach.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.