Reklama

Reklama

Ogromny konar ponad 200-letniego drzewa runął na teren placu szkolnego w Kolbuszowej

Opublikowano: śr, 12 wrz 2018 14:30
Autor:

Ogromny konar ponad 200-letniego drzewa runął na teren placu szkolnego w Kolbuszowej - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Fragment wiązu szypułkowego, rosnącego na placu przy kolbuszowskiej "Jedynce", ułamał się 21 sierpnia. - Chwała Bogu, że nie było tam dzieci - - stwierdził Stanisław Rumak, radny z Widełki.

Reklama

- Zaraz po tym jak się to wydarzyło, teren został zabezpieczony - mówi Kazimierz Kret z Urzędu Miejskiego w Kolbuszowej.

Urzędnicy nie mogli zrobić jednak nic więcej, bez zgody radnych miejskich. Powód? Drzewo to jest chronionym prawem pomnikiem przyrody. Dopiero po podjęciu stosownej uchwały wykonano prace pielęgnacyjne i konserwacyjne - usunięte zostały suche konary, zainfekowane i zagrażające bezpieczeństwu i życiu ludzi. Dodatkowo wiąz "zbadał" dendrolog.

Nic na siłę

Zanim jednak radni zgodzili się na przeprowadzenie tych zabiegów, na sierpniowej sesji wywiązała się dyskusja na temat przyszłości tego pomnika przyrody. Samorządowcy zaproponowali, aby drzewo usunąć. - Nie wiem, czy ta naprawa chirurgiczna przyniesie taki efekt, abyśmy byli w 100 proc. pewni, że nie dojdzie do żadnego wypadku.

Proponowałbym, żeby to drzewo ściąć - powiedział radny Waldemar Macheta z Kolbuszowej. - Na komisji finansów zostało jednogłośnie przegłosowane, aby nie iść w kierunku remontu tego drzewa, ale jego usunięcia - dodał Stanisław Rumak, samorządowiec z Widełki. - Byliśmy tam na miejscu razem z komisją oświaty i ten konar tam leżał. Wszyscy zgodnie mówili, że chwała Bogu, że nie było tam dzieci. Mimo wakacji przedszkolaki przychodzą tam się bawić - powiedział radny, dodając, aby pomnika na siłę nie ratować.

Do usunięcia?

Burmistrz Jan Zuba przychylił się do propozycji radnych, ale zaznaczył, że uzyskanie zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie może potrwać kilka miesięcy. Do tego czasu należy wiąz zabezpieczyć, wykonując odpowiednie prace konserwacyjne.
Przycięcie konarów, uporządkowanie terenu i wykonanie opinii dendrologicznej kosztowało gminę w sumie 2 tys. zł. Jak wyjaśnia Kazimierz Kret z kolbuszowskiego magistratu, RDOŚ przed podjęciem decyzji może, ale nie musi, zlecić dodatkową ekspertyzę stanu drzewa (łącznie z badaniami laboratoryjnymi).

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +1 / -0

    Paweł Bieńkowski

    Zgodnie z logiką samorządowców, którzy przede wszystkim dbają o bezpieczeństwo, należałoby osuszyć wszystkie okoliczne jeziora - wtedy byłaby 100% pewność, że żadne dziecko nie utonie. Proponowałbym zlikwidowanie w otoczeniu szkoły dróg i ruchu samochodowego w celu uniknięcia wypadku.

  • 3 lata temu | ocena +7 / -1

    Dariusz Goniec

    osobiscie widziałem upadek tej gałezi. Huk był ogromny jak przy ścince drzew. Nikogo nie było w pobliżu drzewa. A ze szkołyv dopiero po kilku minutach ktoś wyszedł zobaczyć co się stało. Pod drzewem nie było by żadnych szans dla nikogo.