Po skierowaniu przez redakcję pytań do Urzędu Gminy Cmolas, pojawiły się oficjalne odpowiedzi wójt Bernadetty Wolak-Posłuszny. Nie rozwiewają one jednak wszystkich wątpliwości.
Alarm na sesji: „mogło dojść do tragedii”
Podczas sesji likwidator PGKiM szczegółowo przedstawił stan likwidacji spółki, ale to nie kwestie formalne przyciągnęły największą uwagę radnych. Kluczowy okazał się temat odwiertu wykonanego w Cmolasie – zaledwie około 650 metrów od jednej z głównych studni oraz 215 metrów od oczyszczalni ścieków. O tym pisaliśmy w artykule: Spięcie na linii Kolbuszowa – Cmolas. Burmistrz Romaniuk: Rozstaliśmy się w dosyć niemiłej atmosferze
Jak relacjonował Bartłomiej Szczepanek, o pracach zakład dowiedział się przypadkowo. Co więcej, w styczniu – jak twierdził – odwiert miał pozostawać niezabezpieczony przez około miesiąc.
– Można było tam wrzucić cokolwiek i skazić całą część zbiornika wód podziemnych. (…) Mogłoby dojść do tragedii
– mówił podczas sesji.
Sprawą zainteresował się sanepid, a w dyskusję zaangażowany został również poseł. Wątpliwości radnych były jednoznaczne – pytano wprost, czy gmina Cmolas planuje własne ujęcie wody.
Burzliwa dyskusja i rozbieżne wersje
W trakcie sesji padły także słowa burmistrza Kolbuszowej Grzegorza Romaniuka, który relacjonował swoje rozmowy z wójt Cmolasu. Jak mówił, początkowo miała ona nie mieć wiedzy o prowadzonych pracach, by później wyjaśniać, że chodzi o wykonanie piezometru.
– Doszło do drobnej wymiany słów, kiedy się okazało, że nie wszystko jest szczerze mówione
– przyznał burmistrz.
Jednocześnie zaapelował o pilne podpisanie dwóch aktów notarialnych dotyczących wykupu działek przez PGKiM, podkreślając wagę sprawy dla bezpieczeństwa mieszkańców.
Pytania redakcji i odpowiedź gminy
W związku z pojawiającymi się wątpliwościami redakcja skierowała do Urzędu Gminy Cmolas sześć szczegółowych pytań dotyczących odwiertu, jego celu, zgodności z przepisami oraz kwestii formalnych.
W odpowiedzi wójt Bernadetta Wolak-Posłuszny potwierdziła, że:
- wykonany został monitoringowy otwór obserwacyjny, służący badaniu stanu wód podziemnych oraz pobieraniu próbek,
- jego funkcja ogranicza się wyłącznie do obserwacji,
- nie wykonywano projektu robót geologicznych,
- odwiert był zabezpieczony, a jego otwarcie miało być efektem działania osób trzecich,
- po uzyskaniu informacji o sytuacji otwór został trwale zabezpieczony poprzez zabetonowanie obudowy i zamknięcie na kłódkę oraz dodatkowe uszczelnienie,
- wykonawcą prac było Przedsiębiorstwo Hydrogeologiczne HYDRODOL Gabriel Duda, a koszt wyniósł 97 785 zł brutto.
Gmina podkreśla, że zastosowane rozwiązania eliminują ryzyko zanieczyszczenia wód, a sam otwór nie stanowi zagrożenia dla środowiska.
Jedno pytanie bez odpowiedzi
Nie wszystkie kwestie zostały jednak wyjaśnione. Na pytanie dotyczące wyboru lokalizacji odwiertu – w bezpośrednim sąsiedztwie oczyszczalni ścieków, co według ekspertów może stanowić tzw. „drogę preferencyjnego skażenia” – urząd nie udzielił odpowiedzi.
Gmina Cmolas uznała, że pytanie to „nie jest informacją publiczną”, argumentując, że w trybie dostępu do informacji publicznej można żądać wyłącznie faktów i danych, a nie opinii, ocen czy uzasadnień.
W tle nadal nierozstrzygnięte kwestie
W odpowiedzi na kolejne pytanie gmina zapewniła, że procedura podpisania dwóch aktów notarialnych dotyczących wykupu działek jest w toku i „z jej strony nie ma żadnej zwłoki”.
To jednak stoi w kontrze do wcześniejszych wypowiedzi likwidatora PGKiM oraz burmistrza Kolbuszowej, którzy wskazywali na przedłużający się proces i konieczność ponagleń.
Choć gmina przedstawiła swoje stanowisko, część wątpliwości – zwłaszcza dotyczących lokalizacji odwiertu i przebiegu zdarzeń ze stycznia – pozostaje bez jednoznacznego wyjaśnienia.
Komentarze (0)