Reklama

Mieszkanka Zarębek naskarżyła na burmistrza

Opublikowano: wt, 19 lut 2019 07:00
Autor:

Mieszkanka Zarębek naskarżyła na burmistrza - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Mimo tego, że skarga na burmistrza została rozpatrzona jako bezzasadna, problem trwa nadal. Podczas ostatnich obrad mieszkańcy Zarębek przyszli interweniować w swojej sprawie. Problem dotyczył drogi, która zatrzymuje wodę na ich działkach.

Stwierdzono, że pierwsza część skargi dotycząca stanu granic i nienawożenia żużlu została już rozpatrzona uchwałą z 2017 roku. W roku kolejnym przystąpiono do budowy kanalizacji sanitarnej. W związku z tym w 2018 roku został przekazany plac budowy, obejmujący między innymi działkę w Zarębkach. Jak przekazał Krzysztof Matejek, sekretarz gminy Kolbuszowa, mieszkańcom został przekazany szczegółowy plan inwestycji, a do samej skarżącej zostały skierowane pisma w tej sprawie.

Naprawienie szkody

Jednak wykonawca robót ma w swoim zakresie odtworzenie nawierzchni w taki sposób, aby była ona przejezdna. Ma on również obowiązek odtworzenia działek sprzed rozpoczęcia pracy. Jak zapewniał sekretarz, wykonawca wykorytował drogę, następnie ją utwardził i przywrócił do stanu sprzed wykonania prac.

- Przepust został zasypany ziemią, co spowodowało zatrzymanie spływu wód. Wskazać należy, że dokonał tego właściciel nieruchomości przylegającej do drogi, a nieruchomość ta nie stanowiła placu budowy - odczytał kolbuszowski sekretarz.

Nic nie wiedział

Problem mieszkanki Zarębek zaczął się od nawożenia drogi żwirem (rok 2017). Nastąpiło to w niespełna miesiąc po przystąpieniu do wskazania granic pomiędzy działką mieszkanki Zarębek a drogą, która jest we władaniu gminy.

- Ponieważ gmina nie zgodziła się na wskazany przebieg granicy, moja rodzina wystąpiła z prośbą do burmistrza o zaniechanie wszelkich prac, do czasu ustalenia granicy - mówiła właścicielka działki.

Jak się okazało, miesiąc po tym zdarzeniu nawieziono hałdę żwiru, utrudniono tym ruch na drodze. Przez co objazd musiał odbywać się przez działki mieszkańców Zarębek.

- Pobierając opłaty, jesteśmy zobowiązani w należytym porządku utrzymywać pola - wyjaśniała kobieta.

Na swoje prośby mieszkanka gminy dostała odpowiedź zarówno od przewodniczącego rady Krzysztofa Wilka, jak i od Jana Zuby, burmistrza Kolbuszowej. Włodarz odniósł się do tematu, tłumacząc, że nic nie wiedział o powyższym zdarzeniu, a wszystko było z inicjatywy sołtysa. To właśnie gospodarz wsi powinien naprawić szkodę. Jak wyjaśnia kobieta, kiedy zwróciła się do sołtysa, dostała odpowiedź, że nie poczuwa się do odpowiedzialności, a burmistrz o wszystkim wiedział.

- Do tej pory przez powstałe koleiny mamy utrudnioną pracę na łące - mówiła kobieta i dodała: - Jestem wdową od 6 lat i koszenie wykonują niedoświadczeni jeszcze synowie - podsumowała.

W połowie roku 2018 przystąpiono do prac związanych z wykonaniem kanalizacji.

- Po co utwardzać drogę, jak za pół roku wjechał tam ciężki sprzęt? - dopytywała kobieta.      - To marnotrawstwo pieniędzy - dodała.

 Po zakończeniu prac związanych z kanalizacją wykonawca przystąpił do przywrócenia stanu pierwotnego.

- Nawożono ogromne ilości tłucznia i nie przejmowano się naszymi uwagami, że jest to granica sporna i kamienie się rozsypują po polu - wyjaśniała mieszkanka Zarębek i dodała: - Po mojej stanowczej interwencji panowie z tej firmy pozbierali duże kamienie.

Naruszenie spokoju

Właściciele działek w Zarębkach na ostatniej sesji tłumaczyli, że prosili o wyznaczenie granic. Zaznaczyli także, że drogi są bardzo potrzebne i jak najbardziej są za ich powstawaniem, jednak ciągle naruszany jest ich spokój.

- Jestem sama na ponad  5-hektarowym gospodarstwie. Przez to, że ciągle narusza się granice, ja nie mam spokoju - żali się kobieta. - Mam sześcioro dzieci, chciałam dla nich rozpisać gospodarstwo i nie mam takiej możliwości. Opłaciłam geodetę i przystąpił on do wskazania granicy. Przyjechał także przedstawiciel z gminy i nie zgodził się na powyższą granicę, mało tego, nie zgodził się także na granicę z drogą publiczną. Teraz mam dwie granice sporne.

Wcześniej droga była równa z powierzchnią upraw. Dzięki temu woda powierzchniowa spływała bez problemu.

- Teraz niech ktoś przyjdzie i pokaże, jak syn ma jechać kosiarką i kosić te kamienie, które są na łące? - dopytywała kobieta.

Jak powiedziała, ciągle teraz są podtapiani i woda stoi pod budynkami, zalewane są też piwnice i kotłownie. Z jednej strony drugi jest usypana duża hałda ziemi, a z drugiej strony droga jest podsypana, co skutecznie zatrzymuje wodę na działkach mieszkańców Zarębek.

- 31 grudnia 2018 r. przyjechał przedstawiciel gospodarski komunalnej i oczywiście zakopał się przy jednym z przepustów. Są one zablokowane i woda zatrzymuje się obok drogi, i ją podmywa. Nigdy nie będzie drogi, dopóki woda nie będzie odprowadzona - tłumaczyła kobieta i dodaje: - Gdybyśmy mieli możliwość odprowadzenia wody, zrobilibyśmy to we własnym zakresie, ale nie ma takiej możliwości.

Druga strona

- Mogę pani tylko współczuć jako osobie, która ma ten dyskomfort. Niemniej jednak dzisiaj rozpatrujemy tylko skargę na burmistrza - podsumował Krzysztof Wilk, przewodniczący rady.

- My jako komisja nie wgłębiamy się w aspekt stosunków wodnych czy granic, bo nie  mamy do tego odpowiednich narządzi ani kompetencji. Uznaliśmy, że burmistrz podjął starania, aby rozwiązać problem - mówił Mirosław Kaczmarczyk, kolbuszowski radny.

Zakład usług komunalnych jest inwestorem zadania budowy kanalizacji we wsi Zarębki. Realizowane jest ono na podstawie stosownych dokumentów.

- Realizacja jest zgodna z dokumentami - zapewniał Adam Maternia, prezes ZGKiM w Kolbuszowej - Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał opinię, że wszystkie prace realizowane są zgodnie z projektem, jak również ze sztuką budowlaną - podsumował Maternia.

Nie mógł się zgodzić z zrzutami czynionymi pod adresem spółki. Dokumentacja projektowa została wykonana na bazie mapy do celów projektowych w 2012 roku. To podstawowy dokument, jaki przedstawiał  stan rzeczywisty drogi. Na jej podstawie został opracowany projekt.

- Kto uważa, że jego interes został naruszony, jeśli chodzi o przebieg granic, ma prawo rozstrzygać je na drodze administracyjnej - wyjaśnił prezes.

Na koniec głos zabrał Jan Zuba, burmistrz Kolbuszowej. Powiedział on, że rolą samorządu nie jest opowiadanie się po jednej stronie przeciwko drugiej. Międzyludzkie problemy były, są i będą. Włodarz wyjaśnił, że w latach 70. i 80. wszystkie wodnice były utrzymywane, bo wszystkie grunty rolne były utrzymane w należytej kulturze. Wtedy prawo rolne nakładało obowiązek na każdego rolnika utrzymywania wodnicy w odpowiednim stanie. Po roku `90 pola leżące odłogiem, zamulone i zarośnięte wodnice doprowadziły do tego, że trwałe stosunki wodne zostały naruszone.

- Staramy się rozwiązywać problemy na miarę naszych możliwości. Musimy znaleźć wspólne, skuteczne rozwiązania sprawy - zapewnił Zuba.

Jak dowiedzieliśmy się od mieszkanki Zarębek, spotkanie z burmistrzem odbędzie się w najbliższy czwartek (14 lutego). Do tematu wrócimy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 lata temu | ocena +0 / -0

    Ewa

    Brawo dla tej Pani! Trzeba walczyć o swoje!

  • 3 lata temu | ocena +5 / -4

    Adam

    Widzę, że podobnie jak wdówce z Gdańska, tej też się nudzi...

    • 3 lata temu | ocena +0 / -0

      No cóż..

      Przeczytałeś kawałek artykułu i już masz ogląd na całą sprawę. Gratuluję zajebistości. :)

    • 3 lata temu | ocena +1 / -1

      Lucyfer

      Parodia konflikt juz trwa bardzo dlugo a niby co kanalizacje zaczeli robic to ich wina parodia lepiej szambo do rowu puszczac he ;)

      • 3 lata temu | ocena +0 / -0

        Anioł stróż

        Pariodią to jest to, że ludzie nie potrafią pisać poprawną polszczyzną, stosując chociaż by zasady interpunkcji. Co więcej, fakt, że tacy "dokształceni" ludzie wydają opinie, wydaję się być co najmniej zabawny. Pozdrawiam serdecznie. :)