Z dokumentów, które wpłynęły do kolbuszowskiego magistratu, wyłania się obraz drzewa, które jest czymś więcej niż tylko elementem zieleni. To żywy pomnik historii, nierozerwalnie związany z powojennymi losami miasta.
Drzewo z rodowodem: Symbol zakorzenienia
Z treści wniosku dowiadujemy się, że przedmiotowy dąb – szacowany na blisko 100 lat – posiada niezwykłą wartość historyczną. Według lokalnych przekazów został on posadzony w 1948 roku przez dr. Stanisława Krzaklewskiego, lekarza niezwykle zasłużonego dla społeczności Kolbuszowej.
Historia samej sadzonki brzmi jak gotowy scenariusz filmowy: młody dąb z Porąb Kupieńskich przywiózł furmanką legendarny mieszkaniec Kolbuszowej Górnej – Herśko, który aktywnie pomagał w jego posadzeniu. Dla ówczesnych mieszkańców drzewo to było symbolem budowania nowej, powojennej wspólnoty.
Naturalny „klimatyzator” w centrum miasta
Wnioskodawcy podkreślają nie tylko walory historyczne, ale i ekologiczne. Rozłożysta korona dębu pełni funkcję naturalnego ekranu obniżającego temperaturę otoczenia, co w dobie coraz częstszych upałów jest dla mieszkańców centrum nie do przecenienia.
— „Duże drzewa w przestrzeni miejskiej działają jak naturalne klimatyzatory, poprawiają jakość powietrza oraz komfort życia mieszkańców” — czytamy w uzasadnieniu.
Procedura ruszyła: Czego oczekują mieszkańcy?
Wniosek skierowany do Rady Miejskiej zawiera konkretne postulaty:
- Przeprowadzenie profesjonalnej oceny dendrologicznej przez specjalistów.
- Wstrzymanie wszelkich działań, które mogłyby doprowadzić do uszkodzenia lub usunięcia drzewa do czasu zakończenia procedury.
- Podjęcie uchwały ustanawiającej dąb oficjalnym pomnikiem przyrody.
Druga taka historia w krótkim czasie
Warto przypomnieć, że to już druga w ostatnim czasie tak silna inicjatywa proekologiczna w naszym mieście. Całkiem niedawno ważyły się losy 300-letniego dębu przy ul. Piłsudskiego, który pierwotnie kolidował z planami budowy ścieżki pieszo-rowerowej i miał zostać wycięty.
Tamta historia, dzięki ogromnemu zaangażowaniu społecznemu i poparciu m.in. prof. Łukasza Łuczaja, zakończyła się sukcesem – magistrat skorygował projekt infrastruktury, by oszczędzić wiekowe drzewo, które obecnie również czeka na miano pomnika przyrody (proponowane imię: Franciszek).
Choć dąb przy ul. Kolejowej to inna, odrębna historia, obie pokazują jedno: mieszkańcy Kolbuszowej nie chcą już patrzeć na wycinki najcenniejszych okazów. Czy radni przychylą się do prośby i objętością ochroną drzewo posadzone przez dr. Krzaklewskiego? Będziemy przyglądać się pracom Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
Komentarze (0)