Gdzie tkwi sekret tej rewolucyjnej metody i jak tanim kosztem można zabezpieczyć miejsca naszych codziennych spacerów?
Zaskakujące wyniki eksperymentu. Drastyczny spadek liczby pajęczaków
Na łamach prestiżowego czasopisma „Ticks and Tick-borne Diseases” opublikowano wyniki badań zespołu z Uniwersytetu Ottawskiego. Naukowcy postanowili przetestować banalną, ekologiczną barierę na ścieżkach wokół kanadyjskiej stolicy – obszaru od lat zmagającego się z prawdziwą plagą kleszczy.
Badacze wysypali wzdłuż tras spacerowych dwa rodzaje jesionowych zrębków: naturalne oraz nasączone deltametryną (bezpiecznym dla ludzi środkiem owadobójczym). Efekt?
W miejscach, gdzie zastosowano impregnowany materiał, liczba dorosłych kleszczy oraz ich groźnych, ledwo widocznych gołym okiem nimf, spadła aż o 99 proc. Co jednak najbardziej zaskakujące, nawet zwykłe, czyste i nie poddane żadnej chemicznej obróbce zrębki zmniejszyły obecność pasożytów o niemal połowę (48 proc.).
Dlaczego kleszcze nienawidzą drewnianych zrębków?
Sekret skuteczności naturalnego drewna tkwi w biologii samych pajęczaków. Kleszcze do przetrwania i polowania potrzebują wysokiej wilgotności, którą daje im gęsta trawa i leśna ściółka.
– To badanie pokazuje, że istnieją różne strategie zarządzania środowiskiem, które mogą skutecznie zmniejszać liczbę kleszczy w najbardziej strategicznych miejscach – podkreśla prof. Manisha A. Kulkarni, współautorka sukcesu.
Wysypane na poboczach zrębki tworzą suchą, fizyczną barierę. Dla kleszcza wejście na takie podłoże oznacza ryzyko śmiertelnego wysuszenia. Pajęczaki po prostu rezygnują z przechodzenia przez taką linię demarkacyjną, co drastycznie ogranicza ich szanse na kontakt z człowiekiem czy biegającym psem. To rozwiązanie jest tanie, ekologiczne i łatwe do wdrożenia przez polskie samorządy – materiał można pozyskać chociażby z rutynowych przycinek miejskiej zieleni.
Polska na celowniku. Borelioza bije rekordy
Problem jest niezwykle palący, bo statystyki dla naszego kraju są alarmujące. Tylko w 2025 roku w Polsce odnotowano około 30 tys. oficjalnych przypadków boreliozy. Prawdziwym zagłębiem zachorowań stały się województwa:
- mazowieckie,
- lubelskie,
- podkarpackie,
- warmińsko-mazurskie.
Lekarze bezradnie rozkładają ręce i przypominają, że krętki boreliozy to nie wszystko. Pajęczaki te przenoszą również kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), anaplazmozę czy śmiertelną dla psów babeszjozę.
Klimat po stronie intruzów
Dlaczego jest ich coraz więcej? Winna jest przede wszystkim zmiana klimatu. Brak mroźnych, selekcyjnych zim sprawia, że kleszcze bez problemu przeżywają do kolejnego sezonu, a ich cykl rozrodczy startuje znacznie wcześniej. Dodatkowo sprzyja im rosnąca populacja gryzoni oraz leśnej zwierzyny płowej, na której żerują.
Zastosowanie naturalnych barier z drewnianych zrębków na publicznych ścieżkach zdrowia, wokół placów zabaw czy w parkach może okazać się najprostszym i najskuteczniejszym sposobem ochrony zdrowia publicznego.
Komentarze (0)