Reklama

Reklama

Handlowcy odbiją zyski po niedzielach

Opublikowano: ndz, 4 mar 2018 21:30
Autor:

Handlowcy odbiją zyski po niedzielach  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Już 11 marca pierwsza niedziela wolna od handlu. Ustawa, która miała pozwolić pracownikom odpocząć, może jednak w praktyce oznaczać dla nich więcej pracy, bo handlowcy już szukają sposobu, jak nie stracić zysków i ominąć wprowadzone przepisy.

Reklama

Choć nowe prawo wchodzi w życie od marca, to jednak ani klienci, ani nawet pracownicy sklepów nie wiedzą do końca, co ich czeka.

Właściciele firm już szykują zmiany, które albo pozwolą im ominąć przepisy, albo zwyczajnie odrobić ewentualne straty w niedzielnych zyskach. Sklepy mają być więc dłużej czynne np. w soboty, a pracownicy będą musieli prowadzić sprzedaż także w internecie.

Wydłużenie godzin pracy zapowiedziały już sieciówki takie jak Lidl, Biedronka czy Carrefour.

- U nas w soboty ma być normalnie otwarte do 22, a my będziemy kończyć pracę najpóźniej o 23.45. Natomiast w poniedziałek będziemy zaczynać zmianę o 5 rano, bo właśnie na poniedziałek będzie zamawiany towar, więc trzeba będzie go rozładować - informuje nas pracownica jednej z kolbuszowskich Biedronek.

Jak dodaje kobieta, do tej pory niedzielny ruch wcale nie był większy niż np. w czwartek, piątek czy sobotę. - A niedzieli nie mieliśmy dodatkowo płatnej ani nie było za nią dnia wolnego, ponieważ mamy siedmiodniowy system pracy, chociaż i tak zazwyczaj poniedziałek był wolny jeśli ktoś był w niedzielę w pracy - dodaje nasza rozmówczyni.

Z zakazu handlu w niedziele zwolnieni są właściciele małych sklepików, którzy prowadzą własny biznes. Sklepy takie jak "Żabka", działająca na zasadach franczyzy, także mogą ominąć zakaz, jeśli to właściciel stanie tego dnia za ladą.

Dłuższy czas pracy to jedno, ale właściciele sklepów szukają już kolejnych sposobów na to, by w niedziele zarobić. Jakich? Na przykład dzięki sprzedaży online, której ten zakaz nie dotyczy.

- Pojawiła się już nawet taka informacja, że niektóre sieciówki będą czynne normalnie, a jedyną formą sprzedaży będzie sprzedaż online. Klient przychodzi, ogląda, a pracownicy zamawiają dla niego produkt przez internet. Niektórzy właściciele sklepów w ogóle planowali otwarcie sklepu tylko po to, żeby klient mógł przyjść, zobaczyć asortyment i wyjść, ewentualnie odkładając produkty, które wcześniej wybrał. Po przekalkulowaniu chyba jednak stwierdzili, że nie ma to sensu - przyznaje pani Aleksandra, która jest menadżerem jednej z sieciówek z ubraniami.

Więcej w aktualnym Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 4 lata temu | ocena +0 / -0

    Lemigrant

    Ostatnie w tekście rozwiązanie jest powszechną praktyką od lat w jednej z sieci handujących elektroniką, meblami itd. w Wielkiej Brytanii.