Problem wywołał radny Michał Karkut z Kolbuszowej Górnej, który wystąpił z wnioskiem o pilny przegląd organizacji pracy na targu. Według jego relacji, popartej dokumentacją fotograficzną, handlujący parkują w sposób uniemożliwiający normalne korzystanie z parkingu.
- Mieszkańcy mają duże zastrzeżenie. Mam zdjęcia, że handlujący na tym placu po prostu parkują w ten sposób, że blokują dojazd na miejsca parkingowe
– alarmował radny Karkut.
Postulował on przesunięcie stoisk tak, aby uwolnić przestrzenie przeznaczone dla klientów i wymusić na sprzedawcach zajmowanie wyłącznie wyznaczonych do handlu sektorów.
Ostateczne ostrzeżenie dla „trudnych” najemców
Zastępca burmistrza, Krzysztof Wójcicki, przyznał, że gmina widzi problem i podjęła już pierwsze kroki zaradcze. Na placu wyznaczono precyzyjne miejsca, o takich samych wymiarach jak na targowisku przy ul. Wolskiej, co jednak spotkało się z oporem części kupców.
Wójcicki zapowiedział politykę „zero tolerancji” dla osób łamiących zasady:
- Kontrole urzędnicze: W ubiegłym tygodniu na targu pojawili się urzędnicy, którzy przeprowadzili kontrolę.
- Pisemne upomnienia: Najbardziej problematyczny handlarz otrzymał już oficjalne pismo z ostrzeżeniem.
- Rozwiązywanie umów: Jeśli sytuacja się powtórzy, najemcy zostaną usunięci z targowiska.
- Nie będziemy tolerowali takich sytuacji, kiedy stawiają auto i utrudniają przejście do kolejnych. To nie są dla gminy wielkie pieniądze, żebyśmy trzymali ich na siłę. Albo szanują regulamin, albo będziemy rozwiązywali z nimi umowę i wypraszali ich z naszego targowiska
– oświadczył stanowczo Krzysztof Wójcicki.
Czy inkasent pilnuje porządku?
W dyskusję włączył się również radny Józef Fryc, który opisał swoje obserwacje z sobotniego poranka. Zauważył on cztery samochody dostawcze, które prowadziły sprzedaż bezpośrednio na miejscach parkingowych, zajmując często po dwa stanowiska naraz. Według radnego, sprzedający czują bezkarność, bo wiedzą, że nikt nie zwraca im uwagi.
W odpowiedzi zastępca burmistrza przypomniał, że na miejscu pracuje inkasent, który dokładnie wie, kto wynajmuje daną przestrzeń. Urząd planuje zdyscyplinować pracownika, aby ten na bieżąco zgłaszał wszelkie naruszenia do magistratu, co umożliwi szybką reakcję.
Radykalne rozwiązanie: Jedno wielkie targowisko?
Podsumowując debatę, przewodniczący rady Jan Fryc zaproponował rozwiązanie, które mogłoby raz na zawsze przeciąć spory o organizację ruchu i miejsca parkingowe.
- Mi się wydaje, że cały problem zostanie rozwiązany, jak cały handel przeniesiemy na plac targowy przy ulicy Wolskiej. Tam jest na tyle miejsca, że się zmieszczą obydwa targowiska i nie będzie problemu, kto gdzie ma zaparkować
– zasugerował przewodniczący.
Na ten moment władze skupiają się jednak na wymuszeniu porządku na ul. Zielonej. Czy groźba rozwiązania umów wystarczy, by zdyscyplinować handlarzy? Najbliższe tygodnie i kolejne kontrole urzędników dadzą odpowiedź na to pytanie.
Komentarze (0)