Reklama

Reklama

Czy to koniec rolnictwa w powiecie kolbuszowskim?

Opublikowano: czw, 24 cze 2021 07:17
Autor:

Czy to koniec rolnictwa w powiecie kolbuszowskim?  - Zdjęcie główne

Zdaniem radnego Ryszarda Samojednego, jeżeli pomysł Komisji Europejskiej wszedłby w życie, byłby to koniec rolnictwa na terenie gminy Raniżów.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Kolejna gmina przyłącza się do apelu dotyczącego prac Komisji Europejskiej nad "Unijną strategią na rzecz bioróżnorodności 2030 r. Przywracanie przyrody do naszego życia". Radni kolejnej gminy obawiają się, że dokument ten może bardzo mocno uderzyć nie tylko w rolników, ale i zwykłych obywateli.

Reklama

Bartłomiej Peret, nadleśniczy z Nadleśnictwa Kolbuszowa, przedstawił kolejnemu samorządowi, tym razem Radzie Gminy Raniżów, jakie mogą być skutki zmian wprowadzonych przez Komisję Europejską na rzecz przywracania przyrody do naszego życia. Wcześniej to samo wyjaśniał radnym powiatowym oraz przedstawicielom kolbuszowskiej gminy.

O tym więcej przeczytasz TUTAJ: Zakaz spacerów i zbierania grzybów w lesie. Samorządy protestują

Nadleśniczy Peret mówił o przepisach konwencji dotyczącej ochrony biologicznej, która została przyjęta przez Komisję Europejską. Jest w nich sporo utrudnień, które mogą uderzyć w obywateli.

Na tę chwilę nie ma możliwości, żeby konwencja została wycofana. Przepisy mówią jasno, że zmiany wchodzą w życie od 1 stycznia 2022 roku. Dojdzie do regulacji ustawowych w kraju. Połączone zostaną ustawy, które o tym mówią, czyli ustawa o ochronie gruntów rolnych, leśna, rolna, geodezyjna, o lasach i wodach.

Co na ten temat sądzą radni z gminy Raniżów?

- Ta sprawa to jest totalne zaskoczenie dla nas, bo są bardzo ważne sprawy. Wygląda na to, że to jest koniec rolnictwa na gminie Raniżów

- mówił radny Ryszard Samojedny.

- W ochronie ścisłej ma być ochrona nie tylko lasów, ale i łąk, pastwisk. Tutaj są hodowle, jest rolnictwo rozwinięte, są gospodarstwa mleczne. Jest kilkanaście dużych na terenie gminy. Ma być likwidacja tego wszystkiego? Mnie się wydaję, że trzeba to nagłaśniać, bo będzie bardzo duży problem

- apelował przedstawiciel raniżowskiej rady. Dopytywał on także o ewentualne odszkodowania dla rolników i przedsiębiorców.

- Nie mam żadnej wiedzy, czy będą jakieś rekompensaty, ale wiemy, że w życiu jest tak, że przy jakiejkolwiek sprawie, rekompensata nigdy nie pokrywa tego, co ktoś by oczekiwał

- mówił obecny podczas sesji w Raniżowie (27 maja) nadleśniczy Bartłomiej Peret.

Jan Puzio, przewodniczący rady, pytał, jaka jest skala przyjmowania tych uchwał protestacyjnych w całej Polsce.

Bartłomiej Peret zaznaczył, że w skali województwa podkarpackiego to samorządy głównie składają swoje sprzeciwy.

- Unia Europejska liczy się z samorządnością w każdym kraju. Ta reprezentatywność jest niesamowicie ważna. Oprócz tego wszelkiego rodzaju stowarzyszenia, towarzystwa składają takie petycje, środowiska techniczne, które skupiają stowarzyszenia różnych branż. Te wszystkie instytucje składają lub są w trakcie składania apeli, lub procedowania tych uchwał czy swoich protestów. Na wiele protestów są już odpowiedzi. W skali kraju podobno też bardzo dużo jest odpowiedzi

- tłumaczył szef Nadleśnictwa Kolbuszowa.

Nadleśniczy dodał także, że już około jedenastu państw członkowskich UE wyraziło sprzeciw w tym zakresie. - Myślę, że Polska do tego dołączy. Mamy nadzieję, że dołączy. Są też takie instytucji, które skupiają różna branże. Mamy informację, że wyrażają swoje negatywne opinie. Przede wszystkim w skali międzynarodowej to jest przemysł drzewny. One mają swoje organizacje czy to palet, czy mebli, czy doniczek. Są do duże organizacje, które wyrażają swoje opinie w tym zakresie - wyjaśnił nadleśniczy.

Wspólnie z parlamentem

Kazimierz Mikołajczyk, radny ze Staniszewskiego, podkreślił również, że jest to bardzo istotna sprawa dla wszystkich. - Zapewne mi, jak każdej osobie tu na sali, zależy na tym, żeby ten apel odniósł skutek. Ponieważ ten Zielony Ład już został wprowadzony przez Komisję Europejską w maju 2020 roku. W tej chwili parlament nasz Polski powinien ręce na pokład położyć i wspólnie wypracować dobre rozwiązanie - podkreślił rajca.

Radny Mikołajczyk zauważył, że 30 proc. obszaru jest ogromną ilością, gdzie nie będzie można prowadzić nie tylko działalności rolniczej, ale będzie też ograniczona działalność drzewna czy gospodarcza.

- Bo na tych obszarach Natura 2000, na obszarach ścisłej ochrony żadna działalność nie może występować. Więc tutaj gorący problem

- mówił radny.

Dopytywał on także, czy Izby Rolnicze wspólnie z samorządami, z Lasami Państwowymi piszą, starają się, apelują do parlamentarzystów o to, żeby zaproponować jak najłagodniejsze rozwiązania Komisji Europejskiej. - Czy starają się, żeby z tej trudnej sytuacji wybrnąć, żeby wspierać nie tylko rolników, ale i nas wszystkich? - pytał Kazimierz Mikołajczyk.

- Z tego co wiem, to bardzo mocno te organizacje rolnicze zaczynają się zrzeszać. Występowały nawet już protesty w różnych częściach kraju, gdzie przeciwstawiają się bardzo rygorystycznym zapisom, które są zawarte w tym dokumencie i dotyczące tej części rolniczej. My przedstawialiśmy sytuację samorządom i współpracujemy z samorządami. Unia Europejska szanuje samorządność i uważaliśmy, że w pierwszym kroku należy poinformować samorządy

- zaznaczył raz jeszcze nadleśniczy Peret.

Unia ma też wady

Jan Puzio, przewodniczący RG Raniżów, zaznaczył, że coraz częściej przekonujemy się, że Unia Europejska, oprócz niewątpliwych zalet, ma też wady.

- Niewątpliwym przykładem takiej wady jest próba narzucania takich rozwiązań, o których rozmawiamy. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie i te rozwiązania w Polsce nie zostaną wprowadzone. Przykładem takich absurdalnych decyzji jest historia sprzed kilku dni, kiedy nakazuje się z dnia na dzień zamknięcia kopalni i elektrowni, a w praktyce całego miasta

- mówił szef raniżowskiej rady.

Finalnie za apelem dotyczących prac Komisji Europejskiej było 14 radnych. Barbara Miazga, radna z Raniżowa, wstrzymała się od głosu.

Bartłomiej Peret, nadleśnicy Nadleśnictwa Kolbuszowa:

- W środę, 9 czerwca, Parlament Europejski głosował nad „konwencją o różnorodności biologicznej”. Miałem wideokonferencję z ministrem Edwardem Siarką, który z zaniepokojeniem na ten temat się wypowiadał szczególnie w zakresie potencjalnych możliwości korzystania z lasu m.in. spacerowania, zbierania grzybów, jagód, braku możliwości wycięcia drzew we własnych lasach itp. Niestety Polska będzie musiała zwiększyć ochronę ścisłą do 10 proc. terytorium naszego kraju. Ze względu na utrzymane do dziś w ekstrastanie walorów przyrodniczych naszego regionu może nas to dotknąć

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 4 miesiące temu | ocena +0 / -1

    1995

    Ilu mamy prawdziwych rolników, czyli takich którzy sprzedają to co wytwarzają ?

    • 4 miesiące temu | ocena +0 / -0

      1983

      To trzeba te resztke zlikwidować i postawic jeszcze jednego Lidla ???

  • 4 miesiące temu | ocena +0 / -0

    1941

    to unia wam rozwiąęe te problemy, a wy pojedziecie do niemiec na roboty przymusowe do bauera, i robota po 16 godzin , nie bedzie problemów ze leje, ze gorąco, a nie to bedzie komasacja , czyszczenie placu i obory

  • 4 miesiące temu | ocena +0 / -0

    WP

    Pani radna Miazga ... O CO CI CHODZI ???

  • 4 miesiące temu | ocena +1 / -0

    Pie Rolnik

    Najwiekszymi problemami dla rolnictwa w Polsce sa pory roku. Na Podkarpaciu dochodzi do tego jeszcze komasacja, bo zamiast pola mamy "kiche".