Reklama

- Czy można tak ganiać po czyimś domu jeśli się petentów od dwóch lat przyjmuje w progu? - dopytuje radna z Przedborza urzędniczkę z Kolbuszowej

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Anna Pocałuń

- Czy można tak ganiać po czyimś domu jeśli się petentów od dwóch lat przyjmuje w progu? - dopytuje radna z Przedborza urzędniczkę z Kolbuszowej - Zdjęcie główne

Radna Barbara Draus dopytuje o kontrole pieców. | foto Anna Pocałuń

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Nie wszystkim mieszkańcom gminy Kolbuszowa podobają się kontrole urzędników z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Kij ma zawsze dwa końce, dlatego niektórzy z wnioskodawców dodatku węglowego wręcz oczekują sprawdzenia stanu faktycznego w gospodarstwach domowych, które starały się o rządowe pieniądze.

Radna Barbara Draus z Przedobrza na ostatniej (8 grudnia) sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej poruszyła temat kontroli gospodarstw domowych. Samorządowiec podkreśliła, że jej pytanie podyktowane jest prośbami mieszkańców jej sołectwa.  

Mieszkańcy zwracają na to uwagę 

- Rozpoczęły się kontrole, chodzi o sesje zdjęciowe pieców. Na jakiej podstawie pracownicy miejsko-gminnego ośrodka pomocy społecznej wymagają od mieszkańców faktur za zakup węgla z poprzednich lat. Mieszkańcy zwrócili mi uwagę na to, że, mimo że kupowali węgiel, nie brali faktur, bo nie były im one do niczego potrzebne

 

- tłumaczyła radna Barbara Draus. Drugie pytanie samorządowiec z Przedborza było już bardziej dosadne. - Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale czy to tak można ganiać po całym domu u kogoś, jeśli się petentów od dwóch lat przyjmuje w progu? - dopytywała.

 

Wywołana do odpowiedzi Małgorzata Hariasz, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy w Kolbuszowej, wyjaśniła, że w przypadku wywiadów środowiskowych które są przeprowadzone u wnioskodawców, którzy starali się o dodatek węglowy lub dodatek dla gospodarstw domowych, działania urzędników wynikają z ustawy. 

 

- Poza tym mamy również wyjaśnienia z ministerstwa klimatu i środowiska, które wprost nakazują nam w sytuacjach wątpliwych, a jest ich bardzo dużo z tego względu, że deklaracje, które były składane do systemu centralnej ewidencji emisyjności budynków zawierały bardzo dużo błędów - wyjaśniła kierownik. - Wyjaśniamy te sytuacje poprzez dokonanie wywiadów środowiskowych w miejscu zamieszkania - dodała szefowa ośrodka pomocy.  

 

Dużo błędów i próby wyłudzeń

 Kierownik Małgorzata Hariasz, nakreśliła zebranym radny sytuacje, które zastają urzędnicy na miejscu kontroli. - Będziemy chyba musieli składać wnioski do organów ścigania tak jak nakazuje nam ministerstwo klimatu i środowiska, ponieważ jest trochę przypadków wyłudzeń. Przychodzimy i na miejscu zastajemy ruiny. Oczywiście, dokumentację musimy zebrać, żeby wydać decyzję odmowną, ponieważ nawet w takich sytuacjach osoby się odwołują. Jesteśmy zdziwieni takimi sytuacjami, że ktoś świadomie wręcz wyłudza pieniądze i jednocześnie składa odwołanie do kolegium - podkreśliła. 

 

 Na przykład podała sytuacje z kontroli gospodarstw domowych, których właściciel złożył wniosek o dodatek. Po przyjeździe pracowników M-GOPS na miejsce okazuje się, że wskazany budynek, w którym ma stać piec jest w kompletnej ruinie. Zdarzają się też przypadki, gdzie posesja jest w stanie surowy z wylewką i bez tynków na ścianach. - Są też sytuację, że pod wskazanym adresem nikt nie zamieszkuje - nadmieniła kierownik Hariasz i dodała: - Mamy również takie wytyczne z kolegium samorządowego, gdzie były kierowane odwołania, skąd wróciło ok. 100 spraw, gdzie wskazane jest wyraźnie, że mamy zbierać dodatkowe dokumenty. I takim dokumentem jest między innymi faktura za zakup węgla w latach poprzednich lub w roku bieżącym.

 

Szefowa ośrodka poinformowała, że wielu z mieszkańców gminy Kolbuszowa przedstawia takie faktury, które potwierdzają, że osoba rzeczywiście korzysta z tego węgla.

- Jeśli nie posiada takich faktur, a ma możliwości udać się do firm, gdzie zakupiła węgiel, i tak się zdarza, że przynoszą takie potwierdzenie, że ten węgiel dla tej konkretnej osoby był wydany. Jeśli ktoś nie ma takiej faktury, przyjmujemy również oświadczenia, które są składane pod odpowiedzialnością karną. Zapisujemy takie informacje w protokołach. To są bardzo duże pieniądze i musimy dołożyć wszelkich starań, żeby był komplet dokumentów w przypadkach nieprawidłowości i musimy to wyjaśniać. Zaniechanie obowiązków weryfikacji takich danych jest karane dyscypliną finansów publicznych dla osoby w jednostce, która takie zadanie prowadzi. Z tego względu takie kontrole przeprowadzamy i nie biegamy po całym domu tylko do dokumentacji potrzebujemy potwierdzenia, że dane źródło jest użytkowane, dlatego pracownicy robią te zdjęcia, bo być może i zdarzają się takie sytuacje, że kocioł, który jest wskazany, że jest użytkowany, nie jest użytkowany 

 

- mówiła Małgorzata Hariasz. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE