Burza nad Podkarpaciem
W piątek, 7 sierpnia, w południe przez część Podkarpacia przechodziły burze. Towarzyszyły im intensywne opady deszczu, a miejscami także silniejszy wiatr.
Według popołudniowych informacji podkarpaccy strażacy wyjeżdżali do usuwania skutków burz i opadów blisko 70 razy. Najwięcej zgłoszeń odnotowano w powiatach rzeszowskim i ropczycko-sędziszowskim.
W powiecie kolbuszowskim sytuacja była spokojniejsza, ale także tutaj strażacy musieli interweniować.
Kot na drzewie przy ul. Krakowskiej
Jedno ze zgłoszeń dotyczyło kota, który nie mógł zejść z drzewa.
Jak przekazał nam mł. bryg. Wojciech Stobierski z Komendy Powiatowej PSP w Kolbuszowej, zgłoszenie wpłynęło o godz. 13. Chodziło o kota znajdującego się na drzewie przy ul. Krakowskiej w Kolbuszowej.
Akcja trwała około 30 minut i zakończyła się pozytywnie. Zwierzę zostało uratowane z opresji. Można więc powiedzieć, że piątkowy bilans kolbuszowskich strażaków miał nie tylko burzowy, ale i bardzo koci akcent.
Czy każde takie zgłoszenie jest zasadne?
Przy takich interwencjach często pojawia się pytanie, czy do kota na drzewie zawsze trzeba wzywać straż pożarną.
Strażacy w swoich poradach przypominają, że nie każdy kot na drzewie potrzebuje natychmiastowej pomocy. W wielu przypadkach zwierzę samo schodzi po pewnym czasie. Wskazują też, aby nie straszyć kota, nie pryskać go wodą i nie powodować zamieszania pod drzewem, bo przestraszone zwierzę może wejść jeszcze wyżej albo zeskoczyć i zrobić sobie krzywdę.
Zgodnie z takimi zaleceniami warto najpierw zachować spokój, oddalić psy i osoby stojące pod drzewem, spróbować łagodnie zachęcić kota do zejścia, a jeśli jest to możliwe, podstawić drabinę lub deskę po skosie. Strażacy wskazują, że wezwanie pomocy jest zasadne zwłaszcza wtedy, gdy zwierzę przez dłuższy czas nie schodzi, znajduje się bardzo wysoko, jest ranne, chore albo sytuacja realnie zagraża jego życiu.
W przypadku wątpliwości lepiej jednak nie działać na własną rękę w sposób ryzykowny. Wchodzenie wysoko na drzewo bez zabezpieczenia może skończyć się koniecznością ratowania nie tylko kota, ale i człowieka.
Powalone drzewo w Hucie Przedborskiej
Do innej interwencji doszło chwilę wcześniej, przed godz. 13, w Hucie Przedborskiej.
O godz. 12.47 strażacy zostali zadysponowani do zdarzenia związanego z powalonym drzewem. Jak relacjonowali druhowie z OSP Przedbórz, do działań wyjechali w pięcioosobowym składzie. Na miejsce dotarli jako drugi zastęp, bezpośrednio po jednostce OSP Nowa Wieś.
Ich działania polegały na usunięciu powalonego drzewa oraz uprzątnięciu drogi z połamanych gałęzi. Dzięki temu udało się przywrócić bezpieczny i swobodny przejazd.
Burze potrafią zaskoczyć lokalnie
Piątkowe zdarzenia pokazują, że nawet jeśli najwięcej szkód po burzy występuje w innych częściach województwa, pojedyncze interwencje mogą pojawić się także lokalnie.
W powiecie kolbuszowskim tym razem chodziło m.in. o powalone drzewo i kota, który utknął na drzewie. Jedno zgłoszenie było typowo pogodowe, drugie bardziej nietypowe, ale oba zakończyły się dobrze.
Strażacy apelują o ostrożność
Podczas burz warto unikać parkowania samochodów pod drzewami, zabezpieczać luźne przedmioty na posesjach i nie wychodzić bez potrzeby w czasie najgwałtowniejszych zjawisk.
Po przejściu burzy trzeba uważać na połamane gałęzie, uszkodzone drzewa, zerwane przewody i lokalne zalania. Jeżeli zagrożenie blokuje drogę, zagraża ludziom albo może doprowadzić do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia, należy powiadomić służby.
Piątkowe interwencje w powiecie kolbuszowskim pokazują, że strażacy są potrzebni nie tylko przy pożarach i wypadkach. Czasem usuwają skutki burzy, a czasem zdejmują z drzewa przestraszonego kota.
Komentarze (0)